Festiwal folkowy – nasz komentarz
Przez dwa dni na przełomie czerwca i lipca poraz piąty Pińczów rozbrzmiewał w muzyce folkowej. Odbył się na terenie pińczowskiego amfiteatru MOSiR przy dość ładnej aurze.
Mędzynarodowy Festiwal rozpoczął przy paru tysiącach osób zespół grający muzykę irlandzką – “Wassail”. Po nich wystąpili jeszcze “Węgierscy Cyganie” zespoły “Się gra”- uprawiająca muzykę folklorystyczną znaną w środkowej europie, trochę grający “na ostrą nutę” – “Turnioki” a także bawarska kapela “Die Perle Tirol”. Również co było niespodzianką zagrał węgierski zespół “OKROS”, których muzyka znana jest szeroko w świecie z występów wraz z orkiestrami symfonicznymi.
W niedziele dołączyła ciuchcia “Express Ponidzia” wraz z liczną bo ok. 200 osobową grupę miłośników muzyki folk. Jak dowiedzieliśmy się, w przejażdżce udział wzięli goście ze Śląska, Wrocławia, Olsztyna, Częstochowy i Kielc. Po południu rozpoczął się drugi dzień festiwalu. Równie jak w dniu pierwszym słoneczny i przy przepełnionej widowni. Pierwsi zaczęli “Cyganie węgierscy”. Następnie przez trzy godziny trwała “Biesiada Śląska”.
Ostatnim zespołem tegorocznego Jubileuszowego Festiwalu, na których czekała rzesza ludzi byli “polscy Beatlesi” – “Żuki”. Imprezie głównej towarzyszyły rozlokowane stoiska handlowe i gastronomiczne, można było przewieźć się samochodami marek: Mercedes, Daewoo, Nissan i Ford, których to salony prezentowały się przy Fesiwalu. Można było skosztować piwa w plenerowej “karcznie piwnej”, a najmłodsi znaleźli miejsce na wyznaczonych placach zabaw. Jedynym mankamentem Festiwalu było jego wczesne zakończenie, gdyż kiedy publiczność zaczęła bawić się w najlepsze mniej więcej w tym samym czasie kończono i wypraszano przybyłych przed sceną.