Serwis Internetowy Miasta Pińczów

Nabór do Szkoły Muzycznej

0 komentarzy

Historia fontanny w Pińczowie

6 marca 2004 | , | Wyświetleń: 757

Nie zniszczył jej potop szwedzki, pożary, Rosjanie i hitlerowcy. Pińczowska fontanna przegrała z kwaśnym deszczem. Schowano ją przed nim do muzeum, a w jej miejsce stanie kopia.  
Rok 1593. W Pińczowie od 25 lat przebywa rzeźbiarz z Florencji Santi Gucci. Jest nadwornym architektem rodziny Myszkowskich, rządzących Pińczowem. Gucci jest autorem projektu przebudowy miasta i właścicielem zakładu kamieniarskiego. Trochę w jego cieniu żyje inny rzeźbiarz, Tomasz Nikiel – wykonawca m.in. posadzki przed ołtarzem katedry wawelskiej. Do dziś trwają spory, który z nich jest autorem fontanny stojącej od 1593 roku na rynku w Pińczowie. Wiadomo, że jej fundatorem był Zygmunt Myszkowski, ówczesny właściciel dóbr pińczowskich.

To właśnie do śmierci Zygmunta w 1615 roku Pińczów pięknieje. Rozbudowuje się zamek, powstaje kaplica Świętej Anny, łaźnia miejska i fontanna.

Do fontanny spływa rurami woda z pobliskich wzgórz. Obiekt służy głównie jako “kran do mycia”, orzeźwia kupców, żołnierzy. Obok przechadza się Jan Chryzostom Pasek, gospodarz w sąsiednim Skrzypowie. Jego sarmackie “Pamiętniki” są teraz w kanonie lektur i dla dzisiejszej młodzieży są przebojem literatury staropolskiej.

Przełom wieku XVII i XVIII to czas “morowego powietrza”. Zarazy dziesiątkują mieszkańców Pińczowa. Woda nie zabija, dlatego fontanna nadal stoi. W 1702 roku korzysta z niej król August II walczący w tym czasie ze Szwedami.

Fontanna starzeje się, dlatego wojewoda krakowski Franciszek Wielopolski płaci za renowację, którą w 1732 roku przeprowadza niejaki majster Sagowski.

Kilkadziesiąt lat później wokół odnowionego obiektu spaceruje młody Hugo Kołłątaj, współtwórca Konstytucji 3 maja, pobierający nauki w miejscowej szkole. W maju 1794 roku przy fontannie odpoczywa Tadeusz Kościuszko ze swoimi powstańcami. Korzystają z niej również powstańcy listopadowi ścigani przez Rosjan. W styczniu 1914 roku obok kwateruje Józef Piłsudski. Dziesięć lat później, już w wolnej Polsce, staje przy niej Stanisław Wojciechowski, prezydent Rzeczpospolitej. W czasie II wojny światowej Niemcy przerabiają fontannę na zbiornik przeciwpożarowy o głębokości 2,5 metra.

Po wojnie wokół fontanny rozrasta się park. Mieszkańcy miasta w ramach czynów społecznych sadzą drzewa. W ostatnich latach fontanna stała się niebezpieczna. Utopił się w niej człowiek, kilka lat temu dziecko wpadło pod lód i tylko cudem ocalało dzięki poświęceniu jednego z Pińczowian.

Dziś starej fontanny nie ma. Po 410 latach zniknęła z serca rynku. Miejsce wokół niej zostało wybrukowane. Misa zamiast 2,5 metra ma teraz 40 centymetrów głębokości. Serce fontanny, czyli balas przeniesiono do muzeum regionalnego. – Nie wytrzymałby dłużej na powietrzu. Teraz w pomieszczeniu zamkniętym będzie stał drugie tyle – mówi Jerzy Znojek, dyrektor muzeum.

Jego słowa potwierdza Łukasz Łaganowski, burmistrz Pińczowa. – Zanieczyszczone powietrze, kwaśne deszcze zrobiły swoje. Przeniesienie do muzeum było jedyną szansą uratowania balasa – mówi. Przy okazji przenosin okazało się, że fontanna wykonana jest z kieleckiego zbitego wapnia, tzw. jaźwicy, a nie jak powszechnie przypuszczano z kamienia pińczowskiego.

Dla zwykłych pińczowian nie ma to jednak większego znaczenia. Nie mogą się tylko doczekać, kiedy wróci na swoje miejsce. W tej sprawie dzwonili nawet do naszej redakcji. Burmistrz Łaganowski pociesza ich: – Fontanna będzie. Obiecuję, że jeszcze na wiosnę stanie wierna repliką poprzedniej.

Balas nowej fontanny powstaje w pracowni Józefa Piekoszowskiego, a prace są już na ukończeniu.

Tylko czy nowa fontanna będzie miała równie ciekawą historię?

Udostępnij na:


Dodaj komentarz




Masz pytania? Napisz do nas:
redakcja@pinczow.com