Serwis Internetowy Miasta Pińczów

Pińczowianie świętowali 100-lecie odzyskania niepodległości

18 komentarzy

„Czas jak Nida płynie”

15 października 2018 | red, pinczow.com | Wyświetleń: 1 192

Już wkrótce ukaże się nowa książka Tomasza Jaklewicza „Czas jak Nida płynie” poświęcona  Ponidziu.

Przedstawiamy jej fragment.

„Drastycznym przykładem braku poszanowania przez lokalne władze dziedzictwa z dziedziny kultury, jednym z wielu, jest zniszczenie przez zaniedbanie, przepięknego siedemnastowiecznego obiektu dworskiego w Skowronnie Dolnym, którego wspaniałość, dobrze zachowaną jeszcze w latach sześćdziesiątych dwudziestego wieku, można oglądać dziś jedynie na archiwalnych zdjęciach i planach. W samym mieście rozebrano po wojnie tzw. młodszą synagogę, również siedemnastowieczną, stojącą przy ulicy Krakowskiej, choć można było ją uratować. Przykładem bezmyślnego barbarzyństwa, na znaczenie większą skalę, jest starcie z powierzchni ziemi, w latach siedemdziesiątych, najbardziej klimatycznej dzielnicy Pińczowa – Nowego Świata.

Starzy mieszkańcy Pińczowa boleśnie przeżyli w 2004 roku „modernizację” zabytkowej, prawdopodobnie najstarszej w Polsce, szesnastowiecznej fontanny w rynku pińczowskim. Przetrwała potop szwedzki, zabory, okupację. Przechadzał się koło niej Chryzostom Pasek, Hugo Kołłątaj, Tadeusz Kościuszko, Józef Piłsudski. Po drobnej konserwacji i zabezpieczeniu, mogłaby jeszcze stać kolejne wieki, a nie obrastać pajęczyną
w muzeum.

Nowa fontanna, wypłycona, zmodernizowana, choć ma odtworzony balas, który jest  identyczny kształtem z oryginałem, jest jak dziesiątki, jeśli nie setki, podobnych fontann
w Polsce. Nowa fontanna nie ma niestety swojej historii. Duch wieków, utrwalony w  pamięci pokoleń gulonów pińczowskich, odszedł z rynku pińczowskiego.”

„(…) Z krajobrazu Pińczowa zniknął uroczy strumyk, płynący u podnóża Góry Zamkowej. Strumień, z którego przez wieki korzystali mieszkańcy miasta i okolicy. Zapewne pijał z niego wodę sam Zbigniew Oleśnicki. Strumień ongiś z brzegami porośniętymi unikalnymi kwiatami, pełnymi trzmieli, motyli, toczący swą krystaliczną wodę po żółtym, piaszczystym dnie, który mógłby być wyszukaną ozdobą każdego arboretum i który stanowił niejako przyrodniczą, krajobrazową i historyczną jedność z Górą Zamkową, decyzją władz został w większości po prostu zakopany i wpuszczony w podziemny kanał, a niewielki nadziemny odcinek poprowadzono ordynarnym betonowym korytem.

O ile jeszcze można wytłumaczyć podobne działanie likwidujące w 1959 roku przepiękną kaskadę wodną, tryskającą źródlaną wodą, spływającą stromym zboczem w ?Siedmiu Źródłach?, gdyż wybudowano tam ujęcie wody dla miasta, to już likwidacja strumienia pod Górą Zamkową jest w najlepszym razie działaniem czysto bezmyślnym. (?)

„(…) Dowództwo garnizonu dzierżawiło w mieście kino. Można przeczytać w zachowanych dokumentach, że początkowo kinematograf w Pińczowie: „wyświetlał dozwolone obrazy w miesiącach zimowych, dwa razy w tygodniu tj.  w sobotę i niedzielę, w innych miesiącach nie funkcjonuje?.” Kto z pińczowian chciał oglądać filmy latem, w czasie prac polowych, musiał jechać do Buska, gdyż tam ze względu na kuracjuszy kino działało w miesiącach letnich. W Kielcach kino działało cały rok, siedem dni w tygodniu. Z czasem w Pińczowie kino Bajka wyświetlało filmy trzy razy w tygodniu.

            W Pińczowie kino znajdowało się w miejscu, gdzie obecnie jest siedziba sądu przy ul. 3 Maja. Resztki budynku, gdzie ongiś mieściło się kino, straszyły jeszcze w latach siedemdziesiątych.

            Filmy, które wówczas wyświetlano, były nieme, dlatego w Pińczowie podczas seansów, przy większych okazjach, podkład muzyczny zapewniała orkiestra wojskowa. W pozostałych wypadkach akompaniował fortepian, poźniej dwuosbowy zespół skrzypcowy muzyków orkiestry strażackiej. Przepiękne solo na trąbce, wygrywał kapelmistrz orkiestry strażackiej Kazimierz Podolski, również uzdolniony skrzypek.

Następnie nastała epoka odtwarzania dźwięku z płyty gramofonowej. Film dźwiękowy, z dźwiękiem odtwarzanym z taśmy filmowej, przekazywanym na salę za pomocą głośników umieszczonych za ekranem, zagościł w Pińczowie około 1934 – 35 roku.”

6 odpowiedzi na “„Czas jak Nida płynie””

  1. oNika napisał(a):

    super, czekamy

  2. jacek napisał(a):

    gdzie będzie można kupić te książkę?

  3. Wiol napisał(a):

    Gdyby nie nazwisko autora to kupiłabym tę książkę i z miłą chęcią przeczytała.

  4. ciekawa napisał(a):

    Ile kosztuje ta pozycja?

  5. Czytelniczka napisał(a):

    Pozycja pomimo, że komuś nie podoba się autor, godna uwagi!
    Na pewno przeczytam.

  6. Kam napisał(a):

    Klusek dajesz czadu. Czekam na książkę 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *


Masz pytania? Napisz do nas:
redakcja@pinczow.com