Serwis Internetowy Miasta Pińczów

JUBILEUSZ TEATRU CIUT FRAPUJĄCEGO

3 komentarze

Krótka historia ratusza – część pierwsza

25 kwietnia 2020 | Andrzej Dziubiński, pinczow.com.pl | Wyświetleń: 1 129

Krótka historia ratusza na Rynku

Fachowy Słownik terminologiczny sztuk pięknych pisze o ratuszach, że były one siedzibami władz miejskich, a pojawiły się w XII wieku, gdzie z czasem nabierały coraz bardziej monumentalnej postaci. Zakładano je zwykle na planie czworoboku i sytuowano w centrum miasta, najczęściej po środku, czasem z boku rynku lub przy jednej z jego pierzei (frontowej ściany). Stałym elementem średniowiecznego ratusza była wieża pełniąca funkcję strażnicy, niekiedy wolnostojąca. Najważniejszym pomieszczeniem była reprezentacyjna sala obrad na piętrze; wokół ratusza skupiały się kupieckie kramy i sukiennice; od okresu późnego gotyku, zwłaszcza w renesansie i baroku, ratusze odznaczały się bardziej okazałym charakterem, zbliżającym je do form architektury pałacowej. Przekazane przez Słownik terminologiczny informacje o ratuszach należy porównać z wiedzą o naszym mieście.

Późnośredniowieczny Pińczów założyli Oleśniccy, wpływowa familia, która z zapomnianej osady uczyniła miasto ? stolicę swoich majątków. Wtedy właśnie wybudowali piękny i wygodny zamek na wzgórzu oraz klasztor paulinów z kościołem św. Jana Ewangelisty, gdzie założono winnice; nadto wytyczono rynek i ulice. Zapewne stanął tu gotycki ratusz, ale o jego usytuowaniu i wyglądzie niczego nie wiemy. Za to działała w nim kancelaria miejska, która wydawała dokumenty zaopatrzone pieczątką z herbem Pińczowa. Wiemy o tym z dokumentu z Archiwum Kurii Metropolitarnej w Krakowie, w zachowanym rejestrze spraw sądowych. Akta wówczas odnotowały sprawę z dnia 26 sierpnia 1507 roku, gdzie „sąd należy [przysługiwał] Jakubowi z Pińczowa, scholarowi [uczniowi, żakowi], dostarczenie listów z pieczęcią radnych pińczowskich w sprawie z kaznodzieją z Pińczowa”.

Najstarsza wiadomość archiwalna dotycząca ratusza, zachowała się w Archiwum Głównym Akt Dawnych w Warszawie, w Aktach miejskich pińczowskich. Czytał je historyk sztuki Witold Kieszkowski (1903-1950), sporządził wypisy, a potem opublikował w piśmie fachowym (w 1934). Jest to dokument z roku 1590 o odstąpienie domu w Pińczowie, gdzie „pan Santhy Guczy – dom swój własny w rynku pińczowskim podle ratusza z jednej strony a przy rybnych stołach z ogródkiem ku Pradze – zapisał”. Zbywcą nieruchomości był Santi Gucci (zm. 1600), architekt i rzeźbiarz królewski, natenczas mieszczanin mirowski i uczestnik sądów wójtowskich z tytułu dzierżawy dóbr pińczowskich. U końca XVI stulecia Pińczów był pięknym miastem renesansowym, które Gucci oglądał osobiście. Widział więc zamek margrabiów Myszkowskich, nową kaplicę św. Anny na wzgórzu Klasztornym, w dole miasto z wybijającym się kościołem paulinów i okazałym ratuszem, od południa Bramę Krakowską, najważniejszą z bram miejskich.

Widział więc wszystko to, co zobaczył później w połowie XVII wieku świetny rysownik Eryk J. Dahlberg (1625-1703), generalny kwatermistrz armii szwedzkiej. Na ziemiach polskich przebywał w latach 1656-1657, gdzie malował panoramy miast i twierdz, sceny rodzajowe oraz wydarzenia historyczne.  Jest  też autorem dwóch znanych malowideł: widoku Pińczowa tudzież zamku, a pochodzących z obszernego dzieła Samuela Pufendorfa o tytule  „O czynach Karola Gustawa, króla Szwecji objaśnień ksiąg siedem, ozdobionych najwytworniejszymi miedziorytami”. (Starodruk wydano w Norymberdze w 1696 ).

Wiek XVIII przyniósł w zasadzie tylko jedną wiadomość o ratuszu. Podał ją   Inwentarz Pińczowa z 1769 roku, ale dotyczy on informacji sprzed około czterdziestu lat. Czytamy w nim: „Ponieważ miasto nie miało ratusza do sądów ani schadzki dla czynienia porządku w mieście, JW  Nieboszczyk JMP wojewoda krakowski darował kamienicę w rynku na rogu przeciw kościoła od kamienicy różnej Żydów Majerczyków, a ta kamienica niegdyś należała do zamku”. Wspomniany wojewoda krakowski to Franciszek Wielopolski (ok. 1665-1732), jeden z najważniejszych urzędników państwowych, m. in. starosta i wielkorządca krakowski oraz ordynat pińczowski. Sprawa, którą się zajmował, tzn. utrata i ponowne odzyskanie ratusza, jest wprawdzie interesująca, ale za mało dziś wiemy o stosunkach własnościowych w Pińczowie na początku XVIII stulecia.

„Inwentarz z 1769 roku” podał skład urzędu miejskiego: wójt (dla Pińczowa i Mirowa), dwóch podwójci (zastępcy wójta), czterech burmistrzów, czterech ławników i pisarza (sekretarza). Źródło zaznaczało: „Elekcja burmistrzów wolna bywa corocznie z aprobacją JW. Pana, ławników zaś i pisarza rada cała obiera”. Na mocy przywileju margrabiego, urzędnicy byli wolni od płacenia kopnego (praca np. przy żniwach), robót i innych powinności.

Na przełomie XVIII i XIX wieku ordynacja margrabiów Wielopolskich znalazła się na skraju bankructwa z powodu zadłużenia. W tej wymuszonej sytuacji musiała ona wyzbyć się części majątków, a reszta została sprzedana. Pińczów i okoliczne dobra zakupił, w roku 1813, prawnik Jan Olrych Szaniecki (1783-1840). Gospodarowanie rozpoczął od umorzenia włościanom wszystkich długów wobec dziedzica, do kasy miejskiej przekazał część własnych dochodów z podatków i dzierżawy, ofiarował miastu budynek dworski z przeznaczeniem na ratusz. Było to w styczniu 1820 roku: „Ratusz murowany na rynku, własnością będący, odtąd jako własność gminna Pińczowa ma być uważana, bez opłacania jakiegokolwiek płacowego czynszu i ażeby tytuł własności i posiadania gmachu tego na rzecz miasta w aktach hipotecznych ? był zapisany”.

W następnym roku 1821 burmistrz Tomasz Możdżyński zwołał do ratusza najstarszych mieszkańców, aby wyjaśnić los dokumentów ? przywilejów miejskich. Spisany na taką okoliczność protokół ustalał następujące fakty: przywilejów było siedemnaście, a znajdowały się w ratuszu, w szafie; w roku 1809 nowy ordynat Józef Jan Nepomucen Wielopolski pożyczył je od Andrzeja Tworkowskiego, wójta, nieumiejącego czytać i pisać; ten upominał się o nie nieskutecznie (zresztą wkrótce zmarł); także i ławnicy prosili bez rezultatu.

Pod koniec lat 30. XIX wieku dobiegła historia ratusza na Rynku. Na przełomie XVIII i XIX stulecia budynek był już w bardzo złym stanie, a miasto nie miało pieniędzy na jego naprawienie. Mówią o tym akta archiwalne Reperacja ratusza w mieście Pińczowa (z 1825 roku) oraz w roku 1829, gdy ulewne deszcze uszkodziły mury. Wkrótce nastąpiła katastrofa: po zawaleniu się jednej ściany, ratusz został rozebrany. Wiadomo, że był on piętrowy, bardzo ukształtowany plastycznie, dokument z 1823 roku nazywał go ?starożytnym i ozdobnym?. Gdy ruinę usuwano „pan Mateusz Kaczorowski oprócz przyzwoitego i porządnego zburzenia murów zadeklarował się sztuki snycerskie i kamieniarskie [tzn. egzemplarze w drzewie i kamieniu] abrysować [naszkicować], zabezpieczyć, aby te uszkodzone nie zostały”. Jakie były ich dalsze losy, nie wiadomo.

Po upadku powstania listopadowego dziedzic Szaniecki musiał wyjechać za granicę, jego majątek skonfiskowano, a następnie zlicytowano. W październiku 1839 roku Pińczów wraz z Nową Wsią, Folwarkiem Podmiejskim, Kopernią, Pasturką i Włochami zakupił margrabia Aleksander Wielopolski. (Według opisu wszystkie budynki dworskie i miejskie były zupełnie zdezelowane). Plac, który kiedyś zajmował ratusz, został zabudowany.

Na planie Pińczowa z 1895 roku zaznaczono tu posesję o numerze 273/274, która okazała się solidną kamienicą z dużą bramą oraz wejściem na podwórze. Na zachowanej fotografii widać front
z parterem (skład win, herbaty, zajazd) i piętro, gdzie mieściło się starostwo (Pińczowski Zarząd Powiatowy: szyld z napisem i carskim orłem dwugłowym).

Ten budynek spalił się w 1939 roku, przez okupację i po wojnie był ruiną, którą potem rozebrano; przez pół wieku parcela nie była zabudowana, funkcjonowała jako skwer kwiatowy. Dopiero w latach najnowszych, na tej historycznej działce zbudowany został obszerny gmach.

Jedna odpowiedź do “Krótka historia ratusza – część pierwsza”

  1. plus pisze:

    Fajny artykuł. Pewnie gdyby nie pożary, wojna celowe niszczenie dokumentów itp to ostały by się więcej rysunków i planów obiektów z przeszłości, a tak to pewnie zostały zniszczone.. chyba że gdzieś leżą jeszcze nie odkryte, np. w kościele na strychu 🙂

    Ale do rysunków Dalberga trzeba podchodzić z lekkim dystansem, lubił przesadzać, gubił perspektywę, przechodził z miejsca na miejsce itp.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *


Masz pytania? Napisz do nas:
redakcja@pinczow.com