Serwis Internetowy Miasta Pińczów

Zawody strzeleckie odwołane

0 komentarzy

Za nami II Spływ Kajakowy imienia Jerzego Głowackiego

28 września 2020 | pinczow.com.pl, | Wyświetleń: 488

To było spotkanie „zapaleńców”, miłośników kajaków, osób, które chciały upamiętnić wyjątkową osobowość świętej pamięci Jerzego Głowackiego – założyciela Klubu Wodnego w Pińczowie. W sobotę, 26 września o godzinie 9 rozpoczął się II Spływ Kajakowy imienia Jerzego Głowackiego z Pińczowa do…Krzyżanowic. Niestety przez pogodę uczestnicy musieli zmienić troszkę plany i trasa nie zakończyła się w Chrobrzu jak planowano, tylko właśnie w Krzyżanowicach.

Uczestników spływu powitał, tak jak w ubiegłym roku, burmistrz miasta Włodzimierz Badurak. Podziękował za przybycie tak licznej grupie oraz żonie pana Głowackiego – pani Janinie Głowackiej. Mówił o tym, że cieszy się, że „zapaleńców” sportów wodnych nie brakuje i, że zdecydowali się w ten sposób uczcić pamięć o niesamowitym człowieku, założycielu klubu wodnego panu Jerzym Głowackim. Gratulował determinacji i mówił, że „dzisiejszy spływ jest dla wytrwałych” – co później potwierdziło się na trasie.

Agnieszka Nowacka, prezes Klubu Wodnego Kon – Tiki przypomniała wszystkim o zasadach bezpieczeństwa i życzyła udanego spływu.

Później uczestnicy spływu, przy pomocy strażaków i członków Klubu Wodnego Kon – Tiki, wsiedli do kajaków i ruszyli Nidą. Po drodze czekało na nich wiele przygód. Często ktoś trafiał na mieliznę. Trzeba było wychodzić z kajaka i popchnąć go na głębszą wodę. Przeszkodą były też konary drzew i deszcz, który przywitał uczestników w Kowali. Uczestnicy mimo deszczu, mieli niesamowicie dobre humory. W Krzyżanowicach czekały na nich gorące kiełbaski z grilla, a później na terenie Kon – Tików pyszna grochówka.

Podczas wydarzenia pani Janina Głowacka chętnie opowiadała o tym jak jej mąż Jerzy Głowacki zakładał klub wodny w Pińczowie.
– Początkowo było tutaj tylko kilka kajaków. Wypożyczalnia mieściła się na terenie dzisiejszego Ośrodka Sportu i Rekreacji. Dopiero później, powoli, powoli wspólnymi siłami i znajomościami zaczęło przybywać sprzętu. Mieliśmy motorówkę i łódź – opowiadała. I dodała: – To były trochę inne czasy. W ciągu roku organizowaliśmy mnóstwo spływów kajakowych, na powitanie lata, na sobótki i jeszcze przy okazji wielu innych wydarzeń. Pamiętam, że były też takie do Sandomierza, które trwały tydzień. To były spływy z ogniskami, noclegami, zabawą. Do Pińczowa przyjeżdżali miłośnicy kajaków z całej Polski. To było coś niesamowitego. W późniejszych latach, kiedy klub zawiesił działalności mój mąż bardzo rozpaczał. A jego radość, kiedy Kon – Tiki reaktywowano była nie do opisania. Bardzo mnie cieszy, że wciąż w Pińczowie są ludzie z taką pasją, którzy z taką determinacją dbają o tradycje wodniackie. Wielu z nich, obecnych członków Kon – Tików to „uczniowie” mojego Jerzego… – podkreślała Janina Głowacka.

To było spotkanie „zapaleńców”, miłośników sportów wodnych, seniorów, którzy spróbowali swoich sił w nowej „przygodzie”. Spotkanie pełne wspomnień dobrego humoru i żałowania, że kolejny taki spływ dopiero za rok.

Organizatorami spływu byli: Burmistrz Miasta i Gminy Pińczów, Stowarzyszenie Klub Wodny Kon – Tiki, Stowarzyszenie Ziemia Pińczowska. W tym roku za bezpieczeństwo podczas spływu odpowiedzialni byli druhowie z OSP Chruścice.

Jerzy Głowacki

Wielki miłośnik sportów wodnych. Człowiek niezwykłej energii. Wielokrotnie odznaczany za działalność społeczną i sportową. Współzałożyciel Polskiego Towarzystwa Turystyczno-Krajoznawczego w Pińczowie, twórca Klubu Wodnego w Pińczowie, pierwszy prezes dawnego klubu. Był także prezesem honorowym klubu. Niestety zmarł w czerwcu 2017 roku. Aby upamiętnić pamięć o nim organizowany jest sierpniowy spływ kajakowy.

Bardzo się cieszył z reaktywacji Klubu Kon – Tiki. Jak mówił na spotkaniu mającym na celu reaktywację klubu w 2012 roku:
– Jestem wzruszony tym spotkaniem – powiedział pan Głowacki – 45 lat temu przyjechałem do Pińczowa z Gdańska. Wtedy założyliśmy Klub przy PTTK, który potem przekształcił się w KON-TIKI. Nazwę tę wymyśliła Berta Króliczek – kierowniczka Muzeum, a zarazem wielka miłośniczka sportów wodnych. Pierwsza stanica wodna była za Nidą, w baraku. Wtedy już wzięliśmy udział w I Międzynarodowym Spływie na Dunajcu. Potem sami zorganizowaliśmy I Ogólnopolski Spływ Dygasińskiego. Gdy do Pińczowa przyjechał Reczek, znany ówczesny działacz sportowy, był tak urzeczony naszą działalnością, że obiecał budowę ośrodka wodnego z prawdziwego zdarzenia. I w ten sposób w niedługim czasie powstał MOSiR. Przy nim założyliśmy WOPR.

W 2015 roku zorganizowano wielką uroczystość z okazji 50 – lecia działalności klubu. Uczestniczyło w nim około 100 osób związanych z nim. Nie zabrakło także pana Głowackiego, który wspominał wtedy: – Do Pińczowa przyjechałem w 1961 roku z Gdańska. Od samego początku widziałem, że jest wielu zainteresowanych sportami wodnymi. Ponieważ w tej grupie znalazło się kilku wyjątkowych zapaleńców, postanowiłem z nimi powołać taki klub, który zrzeszałby miłośników sportów wodnych. Pomysł udało się dosyć szybko zrealizować. Szybko rozwijało się życie sportowe w Pińczowie.Pozyskaliśmy kawałek ziemi, na której w czynie społecznym wybudowaliśmy najpierw pierwszą, a potem drugą halę. Ta pierwsza został oddana do użytku już w 1975 roku – opowiadał Jerzy Głowacki.

Serdecznie dziękujemy wszystkim uczestnikom za wzięcie udziału w spływie.

Szczególne podziękowania Burmistrz Miasta i Gminy Pińczów Włodzimierz Badurak kieruje za pomoc w organizacji spływu:

Pani Prezes Stowarzyszenia Klubu Wodnego Kon – Tiki w Pińczowie Agnieszce Nowackiej

Panu Piotrowi Różalskiemu właścicielowi Warsztatu Masarskiego w Pińczowie

Panu Dyrektorowi Zespołu Szkół nr 1w Pińczowie Pawłowi Rutkowskiemu

Druhom z OSP w Chruścicach za zapewnienie bezpieczeństwa podczas spływu.

Zapraszamy za rok !!!

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *


Masz pytania? Napisz do nas:
redakcja@pinczow.com