Serwis Internetowy Miasta Pińczów

IDĘ DO KINA – PROFESJONALNE KINO OBJAZDOWE OUTDOOR CINEMA 13 października 2021 w PSCK

20 komentarzy

Z kronik policyjno-kryminalnych starego Pińczowa

19 września 2021 | Tomasz Jaklewicz, Fragment książki Tomasza Jaklewicza „Czas jak Nida płynie”. | Wyświetleń: 2 578

Pińczowskich przedwojennych policjantów trzymano w ryzach. Płacono dobrze, według tabeli wynagrodzeń,  w 1934 r. posterunkowy PP zarabiał około 150 złotych miesięcznie, przodownik PP ok. 180 złotych miesięcznie, a oficer PP jak nadkomisarz  430 złotych i więcej, ale wymagano dużej dyscypliny. W rozkazie  nr 11 z 15 VI 1926 r. czytamy: „K. Władysław, posterunkowy PK PP w Pińczowie ukarany został 5- dniowym aresztem za picie wódki poza służbą w dniu zakazanym i niewłaściwe zachowywanie się.”  W tym samym rozkazie kolejny policjant Jan K. zostaje wydalony z policji za pijaństwo na służbie. Funkcjonariusze pińczowscy byli karani za zaniedbania w prowadzeniu dokumentacji, spóźnienia itd.

Czas pracy był nienormowany, niejednokrotnie sięgał 300 godzin miesięcznie. Praca była ciężka i niebezpieczna. W latach 1919-1925 w całej Polsce życie straciło aż 381 policjantów. W samym roku 1924, zginęło aż 77 funkcjonariuszy Policji Państwowej, ale większość z nich poległa na kresach wschodnich, gdzie prócz zwalczania bandytyzmu policjanci walczyli z regularnie wysyłanymi ze Związku Sowieckiego grupami tzw. bojowników mających rozkrzewiać światową rewolucję proletariacką.

Głos Pińczowski z lutego 1925 roku zamieścił ogłoszenie o naborze do pracy w policji, w charakterze niższego funkcjonariusza: „Kandydaci winni posiadać odpowiedni stopień inteligencji, wyszkolenie wojskowe i o zupełnie zdrowej budowie ciała. Przyjmowani będą tylko kawalerowie w wieku do 35 lat”.

            Obywatele miasta nieraz skarżyli się na niewłaściwe zachowanie policji, najczęściej skargi dotyczyły nadużywania alkoholu oraz pobić przesłuchiwanych celem wymuszenia zeznań. Wojewoda kielecki Ignacy Manteuffel w urzędowym okólniku pisał, że: „?stosowane przez policję bicie w celu wymuszenia zeznań, (?) nie tylko nie prowadzi do pożądanego celu, lecz przede wszystkim hańbi policjanta, który się takimi metodami posługuje w niepodległym Państwie Polskim, (?) stosowanie tych barbarzyńskich praktyk chociażby przez poszczególne jednostki ? rzuca cień na całą Policję Państwową pozbawia ją szacunku i zaufania, jakim organa te powinny się cieszyć wśród społeczeństwa”.

Miasto z policją miało podobne problemy już nawet podczas okupacji austriackiej. W tym czasie działała w Pińczowie tzw. ochotnicza policja. Jak odnotowano wielkim problemem był brak dyscypliny wśród policjantów ochotników, przejawiało się to nawet nie przychodzeniem na służbę. Zastrzeżenia budziło też odnoszenie się tychże policjantów do mieszkańców. Komenda austriacka musiała wskazywać, że: „Zachowanie policjanta na służbie musi być poważne, przyzwoite, a przy tem uprzejme. Brak taktu i gburowatość w słowie i czynie podważają instytucję policji”. W dokumentach zachował się wykaz dyżurów członków policji miejskiej, wśród nich są również nazwiska Żydów.

Policjanta w międzywojniu obowiązywał nie tylko nienaganny tryb życia, ale także? zgoda przełożonego na małżeństwo. O przyszłej małżonce dyskretnie zasięgano opinii. Dopiero gdy ta była pozytywna, komendant wojewódzki zezwalał na ślub specjalnym rozkazem. W rozkazie  nr 5 z 22 III 1926 roku komendant wojewódzki Jarosław Barwicz napisał: „Aprobuję zamierzone związki małżeńskie w Komendzie PP  powiatu pińczowskiego poster. Kwasa Władysława nr ew. 1006-b z p. Fiodorczykówną Marją z Dąbrowy Grodzieńskiej”. Szefem policji w Pińczowie był w tym czasie podkomisarz Edmund Przyborowski.

Funkcjonariusz policji niższy rangą posiadał na swoim wyposażeniu karabin lub rewolwer, krótką szablę oraz bagnet. Oficerowie posługiwali się pałaszem oraz bronią krótką – rewolwerem lub pistoletem.

W policji państwowej głównym środkiem lokomocji, poza własnymi nogami, początkowo były głównie konie. W województwie kieleckim w 1922 roku na stanie było 188 koni. Na licytacji 30 XI 1926 roku sprzedano w Pińczowie konie policyjne o imionach Bufon i Braciszek. Na ich miejsce Komenda Powiatowa PP w Pińczowie otrzymała w dwa dni później  konie o imionach Burza i Boguś II. W późniejszych latach policjanci przesiedli się na rowery marki „Łucznik”. Źródłem zaopatrzenia się policjantów w rowery były zakupy prywatne lub też przydział służbowy. Cena popularnego roweru sięgała 140 złotych, nic więc dziwnego, że właściciel był dumny z niego, tak jak dziś właściciel dobrej marki samochodu. Policjant na rowerze objeżdżał swój rewir, jeśli obejmował wsie, lub patrolował pieszo w mieście.

W Pińczowie tradycje rowerowe sięgały XIX wieku. Gdy w  1895 r. grupa 25-u entuzjastów sportów rowerowych założyła Kieleckie Towarzystwo Cyklistów, już  pod koniec roku powstały oddziały Towarzystwa  w  Jędrzejowie, Pińczowie i Suchedniowie. Członków Towarzystwa obowiązywał specjalny strój organizacyjny: biała czapka z czarnym daszkiem, jasny sweter z poprzecznym kolorowym pasem, spodnie tylko pumpy do kolan i obowiązkowe czarne półbuty. I tak powstało najstarsze stowarzyszenie sportowe na terenie naszego regionu. Rower był sprzętem drogim i luksusowym, toteż wziąwszy pod uwagę pozostałe koszty, w stowarzyszeniu udzielała się wyłącznie śmietanka towarzyska.

            W rowery, z czasem, wyposażył także pińczowskich listonoszy, głównie wiejskich, naczelnik poczty w mieście, Kokoszka, on również zmotoryzował pińczowską pocztę zastępując furmanki ambulansem samochodowym. Był to milowy postęp cywilizacyjny, gdyż jego poprzednik Sajkiewicz przez wiele lat oświetlał pocztę lampami naftowymi, nie zważając na fakt podłączenia miasta do sieci elektrycznej.

Stały dyżur policyjny obejmował rynek pińczowski. Policjant wyposażony w gwizdek służbowy w razie koniczności wzywał nim pomocy kolegów. W pogoni za przestępcą miał prawo zarekwirować każdy pojazd lub nakazać kierowcy pościg.

Koniokradztwo było bardzo dużym problemem na Ponidziu. Adolf Dygasiński, zwany Piewcą Ponidzia, w jednym z listów, przebywając w Zagrodach koło Chmielnika, napisał: „?te Zagrody: tylko Bóg i wokół tylko złodzieje, koniokrady, łapikozy?”.

Największe zagrożenie istniało w pierwszych latach niepodległości. W 1922 roku odnotowano w Polsce 8362 kradzież koni. W 1928 już tylko 1420 kradzieże. Do 1937 roku w Polsce skradziono 43 438 koni, lecz liczba ta jest niepełna.

Kronika Policyjna w ?Głosie Pińczowskim? bardzo często zamieszczała informacje tego typu: „W dniu 6 sierpnia 1922r. o godz. 21- pierwszej skradziono parę koni ze źrebięciem, wartości 350. 000 mk. z pastwiska na szkodę Jana Krupy z Czechowa”.

W co drugim przypadku paserami byli Żydzi, ale także często poważani handlarze koni i synowie zamożnych gospodarzy. Kronika kryminalna ?Głosu Pińczowskiego? z tego czasu  pełna jest  informacji o tych kradzieżach.

W przedwojennym „Przeglądzie Policyjnym” nadkomisarz Stefan Garwacki pisał w swym artykule: „Dla chłopa małorolnego strata konia, najczęściej jedynego w gospodarstwie, będzie zazwyczaj szkodą trudną do wyrównania, niekiedy zgoła niepowetowaną”.  Nic więc dziwnego, że na wieść o wypadku kradzieży koni całe sąsiedztwo zbrojne w pały, siekiery, widły udawało się w pościg za złodziejami. Były wypadki, że złodzieje zostawali zatłuczeni na śmierć po schwytaniu i nikomu nie przyszło na myśl zgłaszać to policji.

W Bogucicach, w okresie nasilonego koniokradztwa, gospodarze nocowali w stajniach, pilnując koni przed kradzieżą. Mojemu dziadkowi opowiadał znajomy z tej wsi, jak w czasie takiego noclegu obudziły go szmery. W świetle księżyca wpadającego przez okienko ujrzał rękę wciśniętą w szparę między drzwiami a futryną. Złodziej usiłował dostać się do środka. Gospodarz opowiadał:

„-Wziunem siekierke i ciach! Siekiera mi się omskła na kantarze co u powały wisiała,  i ino ciepła s?syna po paluchach. Palce spadły na gnój, jucha sikła. Za odrzwiami cosik zajencało, zawyło nikiej strzyga, zadudniło jak stado łogierów i poszło w sad, a jo odrzwia w bok i z siekierkom za nimi. Ale mi ucikały aże się nogami po d? biły! Tyle, że cholery pode wrotami nóż zostawiły, worek,  siekiere i lampe. Tylem mioł  za mojo krzywdę”.

„-A co z palcami zrobiliście?”? pytał mój dziadek.

„- A cożem mioł pogrzeb robić! Rzuciłem świni i zżarła.”                                                                                             

29 odpowiedzi na “Z kronik policyjno-kryminalnych starego Pińczowa”

  1. AW pisze:

    Super sprawa, a gdzie można nabyć książkę?

  2. muza pisze:

    Ciekawy artykulik …. coś innego niż kolejne ogłoszenie o ciągle tych samych wydarzeniach w PSCK 🙁

  3. L pisze:

    no w końcu coś fajnego a nie ciągle PSCK, albo jak na „pinczow twoje miasto” autor strony tylko Fundacja złote serce i praktycznie nic wiecej.

  4. Jacuś pisze:

    I wszystko dało się przejechać na rowerze lub pieszo a teraz ?

  5. Mati pisze:

    Brawo dla autora tekstu! Nie to, ze inne watki nie ciekawe ale wreszcie kawalek historii z naszego miasteczka! Podsumowując wpisy powyzej czekamy na wiecej😉

  6. pińczowianin pisze:

    Do L pińczów twoje miasto ,co to takiego ,gość nie ma co robić ,widocznie nie pracuje, nudzi się i puszcza jakieś śmieszne filmiki na youtube ,dużo takich filmików z Pińczowa można znaleźć w necie

  7. Gość pisze:

    No prowadzi kanał Pan Jerzy Skuza i nie tylko Złote Serce wrzuca, ale wszystko z ks. Prboszczem włącznie. Wolno mu, nie ma obowiązku oglądać.

  8. limeryk pisze:

    świetny artykuł. czekamy na kolejne!
    Do „Gość” masz rację, Na „Pińczów Twoje Miasto” niestety tylko Fundacja i Ks. Stanisław… słabo

  9. pinczów pisze:

    Fragment ksiązki super Panie Tomaszu.
    Proponuję również napisać z kronik nieudolnych władz miasta Pińczowa, a to m,in z tego że dalej przez centrum miasta jezdza tiry i nikogo to nie interesuje, pan badurak mieszka na wsi to mu to wisi…a policja ma to gdzieś, auta parkujące wzdłuż sciezki rowerowej na BCH ! Patrol policji jezdzi widzi i nic !!! nagram to i puszcze do komendy wojewódzkiej w kielcach

  10. michał pisze:

    Do limeryk .Masz racje tylko fundacja i ks. Stanisław ,nikt tego nie musi oglądać ,facet ma zwoje hobby i się w tym spełnia . W wolnych chwilach po pracy to robi ,dużo osób zamieszcza filmiki na youtube. Inni w wolnych chwilach uprawiają sport jeszcze inni piją piwo

  11. Gość pisze:

    Limeryk, Michał – nie no, pełno jest przecież tam filmów z imprez, koncertów, nie przesadzajcie. Czasami tam zaglądam. Czołówka mnie wkurza, ale nie aż tak żeby nie oglądać, jak się Panu Jerzemu podoba, to przecież jego kanał. Warto tam zaglądać i trzeba raczej chwalić takich ludzi bo robią fajną robotę.

  12. Gość pisze:

    Dziś żona była świadkiem jak facet dostawał mandat za złe parkowanie.

  13. michał pisze:

    Do Gość ,ja nie neguję tego co ten Pan robi ,każdy może robić to co lubi ,ma takie hobby i realizuje je , i chwała mu za to .Podziwiam go nawet ,że poświęca swój wolny czas na nagrywanie i puszczanie w sieci filmików z różnych wydarzeń w Pińczowie .Pamiętam jak kilka lat temu na youtubie można było oglądać filmiki nakręcane w tzw. blaszoku też było wesoło

  14. Marek pisze:

    Najlepiej jest nic nie robić i pierdzieć w stołek…

  15. UN pisze:

    Przecie Un piniondze bierze za te filmy skoro jest na każdy imprezie z gminy. To samo w tym sercu. A Stachu Proboszcz pewnie przy kawie siedzo ogólnie jest dobrze a jak źle to i tak będzie dobrze tyle że późni

  16. michał pisze:

    Do Un ,co Ty mówisz jakie pieniądze bierze za to ,że filmuje Pińczów ,kto mu za to płaci ,przecież to nie dziennikarz tylko amator ,filmowaniem to jego pasja a nie sposób na życie. Każdy może kupić sobie kamerę ,chodzić z nią po mieście u udawać dziennikarza

  17. darek pisze:

    Przecież pan z PTM prowadzi działalność i wystawia za swoje usługi faktury. Naprawdę myślicie że to wszystko odbywa się społecznie?

  18. Ferencvaros pisze:

    PTM To taka tv pod dyktando miasta, wszystko ładnie i pięknie. Zero prawdziwych faktów z życia miasta.

  19. Ferencvaros pisze:

    Do Darek
    no pewnie że tak i dlatego tak ładnie wszystko kolorowo jest w naszym mieście. Płaci się wiec wszystko musi być dobrze pokazane jak w Korei Północnej, tak jak pisałem to tv pod dyktando władz. Nic tam nie było w tej TV na temat problemów miasta, to jaki Pińczów jest zacofany, że nic się tu nie dzieje, nic się nie robi ku temu aby było lepiej. Nikt nie chcę otworzyć tu sklepu typu pepco, Lidl, tu nie ma nic !

  20. pińczowianin pisze:

    Do Darek, o czym Ty mówisz ,jaka to telewizja, to tak jakby porównać krzesło do krzesła elektrycznego taka to telewizja .Tak jak już wcześniej mówiłem ,każdy może kupić sobie kamerę i kręcić co mu się podoba ,wrzucać to na youtuba i udawać dziennikarza .Taka zabawa

  21. Gość pisze:

    No nie jest to dziennikarz śledczy 😉

  22. Niekulturalny pisze:

    No właśnie dzięki filmikom Pana Jerzego czy też kolejnym newsom na Pińczów.com możemy się przekonać że w mieście jest brak kultury. Uroczystości takie jak dzień Wojska Polskiego, rocznica wybuchu II Wojny Światowej czy też kolejna rocznica lokacji naszego miasta mogą uczcić dyrektorzy biblioteki i muzeum i nie szkoda im czasu a z domu kultury niestety nie. Czyżby dla pani S. to nie ten poziom kultury czy po prostu jej brak?

  23. zadowolony mieszkaniec pisze:

    Coś mi się wydaje, że ktoś jest bardzo zazdrosny o działalność Pani S🙂. Co by ona nie zrobiła to źle…. Osobiście uważam, iż dobrze , że obchody związane z uczczeniem lokacji Pińczowa organizuje muzeum, które ma min.propagować historię naszego miasta.
    P.s. Pani S – gratuluję działalności i cieszę się z tak dużej różnorodności w ofertach dla mieszkańców miasta🙂

  24. Tubylec pisze:

    A co z działalnością kulturowa miasta ? Zero imprez, przez cały rok, bo to co było na pseudopozegnanie lata nie da sie nazwać inaczej niż żenada. Nie mowie tu o jakiś warsztatach i innych tego typu rzeczach a o koncertach, ludzie tu sie nic nie działo to jakaś kpina, na zakończenie lata była garstka gimbazy reszta pojechała do buska na ich dni i na wygodę. Najlepiej jechać na covidzie drugi rok nic nie robić . Kiedyś w wakacje były często imprezy ludzie sie zjeżdżali i nie mowie tu ze jest covid tylko to juz trwa od wielu lat. Mamy mosir dlaczego tu nikt nie chce zorganizować cyklicznie czegoś dla ludzi, po wsiach ludzie sie bawią co tydzień a tu szkoda gadac wiatra hula w weekend .

  25. sergio pisze:

    Tubelec masz rację… miasto umiera…

  26. Włodek pisze:

    Nic nie umiera, jest kolorowo, bedzie uzdrowisko i morze P.

  27. Gość pisze:

    Niedługo będą zaduszki, ale nie każdy lubi być zaduszany jazzem 😉

  28. Tubylec pisze:

    Zaduszki jazzowe to cos co pasuje do umierającego powoli miasta w sposób idealny.

  29. normalny pisze:

    Morze będzie przy kolejnej ulewie a zaduszki będą jak rozpalą „kopciuchy” na mieście 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *


Masz pytania? Napisz do nas:
redakcja@pinczow.com