Serwis Internetowy Miasta Pińczów

Podróż przez świat z niezwykłymi fotografiami autorstwa Sebastiana Napory

0 komentarzy

Czas jak Nida płynie – cz. I

7 listopada 2021 | Tomasz Jaklewicz, Tomasz Jaklewicz | Wyświetleń: 868

Po Wielkiej Wojnie w Pińczowie – (fragmenty niepublikowanej książki Tomasza Jaklewicza Czas jak Nida płynie.

Cz.I

Władysław Siła Nowicki wspomina w swej książce Wspomnienia i dokumenty jak w roku 1919 do jego ojca wówczas sędziego w Pińczowie, przyszła wiejska kobieta ze wsi podpińczowskiej dopominać się wynagrodzenia za zasługi jakie dla Polski, poniósł jej zmarły już ojciec: I wyciągnęła pudełko, a w nim coś, co było przechowywane długo w czystych, często przepieranych szmatkach. I zaczeła te szmatki kolejno rozwijać, aż z ostatniej wypadł najbardziej niewątpliwy dowód zasług zmarłego dla Ojczyzny: carski order >za usmierenije polskowo miatieża<.

W zdarzeniu o prawie identycznym wydźwięku brał ongiś udział mój dziadek Józef, o czym opowiadał mi ojciec Stanisław. Kiedyś w Grodzisku na ławie przed młynem zebrała się grupa gospodarzy czekających aż staw napełni się wodą. Kurząc grube skręty z samosiejki wspominali stare dobre czasy z zaboru rosyjskiego:

– Słoninę na targu jak brałeś to była gruba na pięć palców? ? mówił jeden ? bo Ukraińce kukurydzą świnie karmiły – wyjasnił.

– Chlebuś był bielutki, pszenny za  pięć kopiejek pół kilo?- kolejny dodał i dalej snuł wspomnienia ? A kukurydziany to i za dwie kopiejki, ino, że się strasznie kruszył -dodał.

-A za pół rubla? – przymrużył obleśnie kaprawe oko najstarszy dziad, któremu żółta od machorki ślina ściekała między pieńkami czarnych, przegniłych zębów i  po szczeciniastej ryżej brodzie ? ?toś się mógł bliżej nawet zapoznać z taką kobitą co w kapeluszach chodziła– zacmokał lubieżnie.

– Ho, ho, zadumał się inny-  A stójkowy jak wyszedł na rynek w Pińczowie w białym mundurze, z szablą i nahajem zatkniętym za pas, toś od razu widział, że to władza.

-Tak, tak westchnął nostalgicznie następny gospodarz- Ni ma to, jak to było za nosego.

– Jakiegoż to nosego?  – zaciekawił się mój dziadek.

Kilku najstarszych dziadów złowrogo łypnęło na mojego dziadka- wówczas mężczyznę w sile wieku.

-Jak to jakiego? – zdumieli się chłopi– Dyć, że Mikołaja II

Nagle najbardziej plugawy z wyglądu dziad zerwał się żwawo na równe nogi i salutując do zapoconej, świecącej łysiny wywrzasnął z zapałem: Niech żyje król Polski, jego imperatorskoje wieliczestwo, pułkownik, car Mikołaj II!!!

Wszystkie pozostałe dziady, jak i młodsi przysłuchujący się wspominkom gospodarze, zerwali się na baczność, także salutując, wyprężeni jak tyki. Na szczerych słowiańskich twarzach zagościła powaga. W oczach niektórych zaszkliły się łzy.

Taki był nieraz stan świadomości na polskiej wsi.

Aby jednakże być obiektywny, muszę oddać sprawiedliwość owym chłopom, byli analfabetami, nigdy nie mieli raczej możliwości zetknąć się z kimś, kto przynajmniej opowiedziałby im o historii Polski.  Całe życie, tak jak ich ojcowie, spędzili pod rządami zaborcy, ciężko pracując na chleb.(?)

Straszliwą plagą w tym czasie była epidemia grypy ?hiszpanki- która zabrała około dwustu tysięcy Polaków. Bardzo dawała się we znaki epidemia czerwonki.

Całe gminy leżą w ogromnej gorączce, wielu chorym bucha krew z ust i nosa. Kto się zaziębi, ten idzie na tamten świat?  pisała prasa.  Przebieg choroby bywał  bardzo gwałtowny: Bywało, że ludzie budzili się rześcy, wyspani, a wieczorem kolejnego dnia już nie żyli.

Ówczesny starosta pińczowski Stanisław Nowak raportował: ?Zdrowotność w powiecie jest zatrważająca. Tyfus nie wygasa. Są wsie [?] , w których nie spotka się zagrody wolnej od epidemii. Sposób zwalczania chorób jest dotąd niedostateczny. W całym powiecie znajduje się jedynie jeden szpital, który jest za szczupły, by mógł wszystkich chorych pomieścić?. Sytuację pogarszała zła  sytuacja aprowizacyjna. Brakowało zboża, dlatego też generalnie w połowie 1921 roku ceny na wszystkie produkty spożywcze w powiecie pińczowskim skoczyły do góry. Dotyczyło to zwłaszcza ? chleba oraz mięsa.

Do wojewody pisano z powiatu pińczowskiego: ?W 1920 roku z chorób zakaźnych panował tyfus plamisty, pod jesień pojawiła się ospa [?]. Ludność powiatu wykonuje wydane zarządzenia, ale raczej niechętnie jako nieprzyzwyczajone do nowszych zarządzeń mających na celu dobro zdrowotne ludności?

Mój ojciec przywoływał do późnej starości nieco przerobiony cytat z ?Warszawianki? używany przez mojego dziadka, w tym okresie, którym z wisielczym humorem, dodawał sobie otuchy w tych ciężkich czasach: ?Kto przeżyje wolnym będzie,  a kto umarł wolnym już?. Ojciec również w poźniejszych latch życia, często pocieszał się tym samym cytatem, co prawda w nieco bardziej humorystycznych kontekstach.

W ramach profilaktyki, wytworne pińczowianki zaczęły nosić na twarzach maseczki chirurgiczne tak jak czyniły to panie z wielkiego świata, oglądane w ilustracjach gazetowych. Ograniczano także wylewne powiatania do uściśnięcia ręki, bez dawnego obcałowywania się.

Warto pamiętać, doceniając wysiłek społeczeństwa, że w tym czasie, jak w każdym wojennym i powojennym okresie, na Ponidziu panowała szalona wręcz nędza. Jeszcze niedawno przed ustąpieniem z Pińczowa, austriacka komendantura oplakatowała całe miasteczko i okolice obwieszczeniami zabraniającymi pod surowymi rygorami rozkopywania grobów żołnierskich, celem obdzierania zwłok z butów i odzienia.

6 odpowiedzi na “Czas jak Nida płynie – cz. I”

  1. Morgan Friman pisze:

    Tak czytam te fragmenty z ciekawością i aż żal serce ściska że owa książka nie doczekała się publikacji.
    Może kiedyś…oby.
    Bardzo fajnie się to czyta.

  2. MANIA pisze:

    ALE KSIĄZKI KUCHARSKIE SA 🙂

  3. Gość pisze:

    Zawsze można wydać w formie elektronicznej, pewnie będzie taniej, nie musi być na papierze. A jak by się uprzeć i szukać sponsora, to pewnie ambasada Izraela by wspomogła 😉

  4. Romek pisze:

    to po co gmina wydaje pieniądze na papierowe wersje? może przecież wersję elektroniczną szczególnie książki z obrazkami i kucharską

  5. pepco pisze:

    i co z tą galeria w pinczowie ? bedo budować czy nie ?

  6. RYBA pisze:

    Bedzie wersja elektroniczna poczytasz sobie

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *


Masz pytania? Napisz do nas:
redakcja@pinczow.com