Serwis Internetowy Miasta Pińczów

“Narty Ojca Świętego” TCF jeszcze raz w Pińczowie – charytatywnie

0 komentarzy

Jak pińczowianie w roku 1922 wyobrażali sobie świat za sto lat

3 stycznia 2024 | Fragmenty książki Tomasza Jaklewicza: Czas jak Nida płynie., pinczow.com | Wyświetleń: 1 441

 Na samo zakończenie, skoro wstęp do książki zacząłem od zadumy nad płynącym, ach jakże szybko, czasem – chciałbym pokazać jak sto lat temu w Pińczowie wyobrażano sobie przyszłość. A Czytelnik niech osądzi co z tego się sprawdziło.

            (?) Sto lat temu dobiegała końca jedna z największych pandemii światowych. Ofiarą bardzo zjadliwej choroby, znanej jako grypa hiszpańska,  padło co najmniej 50 mln ludzi. Ówczesny starosta pińczowski Stanisław Nowak raportował:   Są wsie [?] , w których nie spotka się zagrody wolnej od epidemii. Sposób zwalczania chorób jest dotąd niedostateczny. W całym powiecie znajduje się jedynie jeden szpital, który jest za szczupły, by mógł wszystkich chorych pomieścić.    Pierwsze rozgłośnie radiowe w Europie zaczęły nadawać wiadomości. Dokładnie 18 kwietnia 1926 roku w Polsce wystartowała oficjalna stacja radiowa   nadająca sport, słuchowiska literackie i muzykę. Mój dziadek, młynarz z Grodziska, Józef Jaklewicz dopiero w 1938 roku kupił superheterodynę czterolampową marki Philips, podobno w bliskiej i dalszej okolicy ? jak twierdził młynarz Józef nikt takiego radia nie posiadał, nawet lokalni dziedzice. Antena z drutu zwiniętego w spiralkę, na wysokich masztach przeciągnięta  przez całe podwórze pozwalała na dobry odbiór nawet bardzo odległych stacji zagranicznych. Dziadek w tym czasie   słuchał z zaciekawieniem wiadomości radia berlińskiego.

            Gazety w latach dwudziestych stanowiły główne źródło informacji. Pojawiły się nowe style muzyczne jazz, blues. W USA obowiązywała prohibicja. W dniach 13-15 sierpnia 1920 r. na przedpolach Warszawy rozegrała się decydująca bitwa wojny polsko-bolszewickiej. Określana mianem cudu nad Wisłą.

            W 1922 roku o sytuacji w powiecie pińczowskim pisano: Powiat wchodzi stopniowo w okres praworządności i podporządkowanie się ustawom. Nadmiernie rozwinięty od roku 1918 indywidualizm jednostek i poszczególnych klas, popularne dotychczas hasła >budowania Polski od dołu< bez oglądania się na interes ogółu, wreszcie łatwe do niedawne uleganie demagogicznym hasłom i frazesom poczynają ustępować miejsca rozwadze, krytycyzmowi…

            (…)W mieście nie było żadnej kanalizacji. Powodowało to wiele zagrożeń. Nie tylko tego rodzaju, że idąc spokojnie ulicą, można było znienacka zostać oblany zawartością nocnika opróżnianego  przez okno  na poddaszu wprost na ulicę. W Pińczowie podobnie  jak we wspomnieniach Melchiora Wańkowicza, niektórzy przezorni obywatele wyznania mojżeszowego, chcąc uniknąć takiej przygody, gdy wracali wieczorem do domów, maszerowali  nie inaczej, jak bliżej środka ulicy, głośno przy tym wołając:  Idże sze !, Idże sze!, Idże sze !.

(…)W roku 1922 w powiecie doliczono się 4 samochodów, 100 bryczek na resorach, 30 karet i 60 powozów. Pojazdy te do dyspozycji miały na całym obszarze powiatu pińczowskiego zaledwie 61 km dróg bitych i żadnej stacji benzynowej.

            Głos Pińczowski z lutego 1922 roku pisał o wyborze nowego papieża Piusa XI, o powstaniu Klubu Towarzyskiego:  którego celem jest ożywienie życia towarzyskiego w mieście?  o zatwierdzeniu statutu Pińczowskiego Towarzystwa Prawidłowego Myślistwa, a także o zamiarach elektryfikacji powiatu i budowy dróg.

            W innym artykule również   sprzed stu lat Głos Pińczowski   podawał:  ?stacja astronomiczna w Genewie doniosła że na powierzchni Marsa w danej chwili utworzyły się pewne zagęszczenia. Poczyniono specjalne zdjęcia fotograficzne. Okazało się  ze są to zagęszczenia które mogły powstać wskutek opadów śnieżnych. A więc w ubiegłym miesiącu na Marsie padał śnieg. Dalsze obserwacje tej ciekawej gwiazdy ze stacji astronomicznej w Hamburgu, wykazały istnienie tam regularnych kanałów, które musieli zbudować tam jacyś nieznani nam Marsjanie i licznych lądów stałych i mórz.

            W jednym z ówczesnych numerów Głosu Pińczowskiego w tekście:    Jaki  będzie świat za lat 50? pisano powołując się na tygodnik angielski: Wiedza i Wynalazki: Za pięćdziesiąt lat (?) w wielkich miastach będą wzniesione wielopiętrowe ulice. Piętro górne  będzie przeznaczone dla piechurów obutych w ?siedmiomilowe buty?. Przechodnie ci będą poruszać się za pomocą silników elektrycznych, przymocowanych do kółek nakładanych na nogi. (?)Wreszcie potężnym środkiem lokomocji będą ruchome trotuary, idące w trzech równoległych pasach, z różną szybkością od 12 do 24 km. na godzinę.

            Dalej redaktor pińczowskiej gazety serwował:   Za 50 lat uczeni będą regulowali pogodę za pomocą prądów o ogromnem napięciu. Możliwe że pod wpływem tych prądów rozwój będzie przyśpieszony i że nawet za 100 lat ?elektryczne? sześcioletnie dziecko, w rozwoju fizycznym i duchowym, dorówna dojrzałemu człowiekowi z naszych czasów.

            Co się  sprawdziło z tych przewidywań po stu latach?

            Czy  wytworne pińczowianki, które broniąc się  przed -hiszpanką-  zaczęły nosić na twarzach maseczki chirurgiczne, mogły pomyśleć, że za sto lat ich prawnuki i prawnuczki wrócą do tej metody broniąc się przed coronawirusem?

            Straszliwą plagą w tym czasie była epidemia grypy -hiszpanki- która zabrała około dwustu tysięcy Polaków. Bardzo dawała się we znaki epidemia czerwonki.

            Całe gminy leżą w ogromnej gorączce, wielu chorym bucha krew z ust i nosa. Kto się zaziębi, ten idzie na tamten świat  pisała prasa.  Przebieg choroby bywał  bardzo gwałtowny: Bywało, że ludzie budzili się rześcy, wyspani, a wieczorem kolejnego dnia już nie żyli.

            Jednak, tak jak marzyło się pińczowianom sto lat temu, nie ma wielopiętrowych ulic do poruszania, ale  w wielu krajach funkcjonują podziemne koleje.  Nie ma  elektrycznych butów  lecz za to bardzo popularne są elektryczne rowery, elektryczne samochody, hulajnogi. Przewidywano sterowanie pogody  za pomocą elektryczności,  dziś dobrze funkcjonują   techniki kontroli  opadów atmosferycznych przy pomocy czynników  chemicznych i innych.

            Czy pińczowianin sprzed stu lat mógł sobie wyobrazić, że za sto lat w nieodległych Kielcach będą się odbywały  Międzynarodowe Zawody Łazików Marsjańskich (European Rover Challenge, ERC). Czy legendarny lekarz pińczowski, Jarosław Generowicz jeden z najbardziej zasłużonych dla Ponidzia ludzi,  który przed wojną, wracając z kina wraz z żoną i przyjaciółmi czasami głośno marzył, że kiedyś przyjdą takie czasy, że  będzie można mieć domowe kino i kto wie, czy nawet nie z kolorowymi filmami – mógł przewidywać epokę telewizorów plazmowych z setkami kanałów?

(?) Skoro, kończąc, wspomniałem o upływie czasu, a i sam tytuł książki związany jest z czasem, chciałbym jeszcze wyjaśnić, że w niektórych miejscach tej książki czytelnik będzie się przenosił w czasie, na przykład z PRL do Polski sanacyjnej czy do lat okupacji, a nawet lat carskich zaborów. Chronologia czasu jest w ten sposób zrywana, ale nie ciągłość wydarzeń, procesów, synchroniczność podobieństw historycznych, zdarzeń, które opisuję

Zresztą, czymże jest czas? Wielu fizyków, szczególnie kwantowych, twierdzi, że czas nie istnieje, to tylko iluzja, którą odczuwamy dzięki patrzącym na nas oczom dobrotliwego Boga.  A w księdze Koheleta napisano: To, co jest, już było, a to, co ma być kiedyś, już jest; Bóg przywraca to, co przeminęło.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *


Masz pytania? Napisz do nas:
redakcja@pinczow.com