Którędy do obwodnicy?
Nieco dziwnie wygląda koegzystencja gminy Pińczów ze starostwem pińczowskim. Oddalone od siebie o kilkaset metrów urzędy współpracują z sobą… korespondencyjnie. Obraz taki wyłonił się nam, gdy próbowaliśmy ustalić, co dzieje się z obwodnicą dla miasta, o której pisaliśmy wielokrotnie.

W miejscu, od którego rozpoczęła się budowa obwodnicy w Kijach, powstanie wiadukt nad torami i to po nim będzie biegła droga wojewódzka Pińczów – Morawica, krzyżując się bezkolizyjnie z „krajówką”.
Powodem, dla którego wróciliśmy do tematu obwodnicy Pińczowa były dwa zdarzenia, do których niedawno doszło na pińczowskich drogach.
Najpierw w Rynku w Pińczowie zderzyły się dwie ciężarówki. Do wypadku doszło na skrzyżowaniu drogi w kierunku na Kazimierzę Wielką, z drogą na Busko. W miejscu, gdzie po kilku oznakowanych przejściach dla pieszych, ciągle kręcą się ludzie. Podobnie, jak po sąsiadujących z jezdnią chodnikach.
Następnego dnia nie zidentyfikowany TIR wyrwał kawał muru, ogradzającego cmentarz w Kijach. Dlaczego TIR? Bo tylko wielki samochód, który nie zmieścił się pod przejazdem kolejowym mógł dokonać takich szkód w ogrodzeniu, próbując zawrócić na maleńkim parkingu.
Wydarzenia te, pozornie bez związku, w rzeczywistości ilustrują fatalne warunki komunikacyjne w południowej części województwa świętokrzyskiego. Dokładniej w powiecie Pińczów.
Ale jazda!
Jeśli bowiem prześledzimy drogi od stolicy naszego województwa do siedzib jego powiatów, Pińczów ma najgorszy dojazd!
Trzy, licząc z wąskotorówką, bardzo zniszczone przejazdy kolejowe. Fatalna jezdnia od Kij do Hajdaszka, łatana po kilka razy w roku, sama już zamieniła się w „wielką łatę”! Bardzo śliski, z głębokimi koleinami, asfalt od tegoż samego Hajdaszka aż do Pińczowa. Dziury w jezdni i zrujnowane chodniki na ulicy Nowowiejskiej, w którą w mieście zamienia się kielecka szosa. „Wąskie gardło” w Kijach, czyli przejazd kolejowy, pod którym mieszczą się samochody nie wyższe niż 3,5 metra. Liczne wsie, leżące przy trasie i brak poboczy. Konsekwencje pokazuje blisko dziesięć krzyży, przy niewiele ponad dwudziestu kilometrach szosy, znaczących miejsca, gdzie zginęli ludzie…
I na koniec sam Pińczów, a raczej jego stara część, do której jedyny dojazd od strony Kielc, to stroma serpentyna ze szczytu Garbu Pińczowskiego do Rynku. To właśnie na tej drodze dwa tygodnie temu w jednej z dwóch jadących za sobą ciężarówek „padły” hamulce, wskutek czego samochody zderzyły się.
Problem w tym, iż zagrożenie podobnymi wypadkami zdarza się w tym miejscu kilkaset razy dziennie! Tyle bowiem potężnych ciężarówek i TIR-ów przejeżdża codziennie przez miasto! Jak dotąd nie ma dla nich drogi alternatywnej, by z Pińczowa wydostać się na zachód, wschód i północ Polski. Problem ten zlikwidować może tylko obwodnica, o budowie której mówi się już od ponad trzydziestu lat!
Ćwierć wieku gadania…
„Echo Dnia” wróciło do tematu budowy obwodnicy trzy lata temu, gdy poprzedni Zarząd Miasta wybrał trasę przyszłego objazdu według pomysłu sprzed ćwierć wieku. Problem w tym, że wyrysowana niegdyś droga, dziś nie biegnie obrzeżem miasta, lecz pomiędzy starą jego częścią a największym blokowiskiem. Po naszej publikacji odezwali się pińczowianie, którzy zaprotestowali przeciwko wpuszczeniu im TIR-ów w środek osiedla.
Nasze artykuły zaowocowały rozmowami samorządów: gminy, powiatu i województwa, w efekcie czego wypracowana została nowa koncepcja budowy przyszłej drogi. Nie przez środek osiedla, tylko poza granicami administracyjnymi miasta.
Ostatnią informacją, jaką podawaliśmy o objeździe Pińczowa, była informacja z 2002 roku o podpisaniu trójstronnego porozumienia pomiędzy Urzędem Marszałkowskim w Kielcach, starostwem pińczowskim i gminą Pińczów w sprawie wspólnej budowy tejże drogi. Wówczas to strony ustaliły, iż będą partycypować w kosztach inwestycji w równych częściach. Oficjalny dokument zawierał zapisy kto, co i do kiedy ma zrobić w sprawie przyszłej drogi. Listę otwierał punkt, iż do końca 2004 roku starostwo opracuje koncepcję budowy obwodnicy. Problem w tym, że koncepcja, która miała być gotowa na koniec tego roku, nie istnieje.
To oni…
Winą za taki stan rzeczy władze miasta obarczają starostwo. – Jest spisane porozumienie, w którym jasno zostało określone, co do kogo należy – mówi wiceburmistrz Jan Bębenek.
– Nie wzięliśmy na siebie opracowania koncepcji budowy obwodnicy, gdyż to służby starosty wydają stosowne zezwolenia i opinie na tym etapie opracowywania dokumentacji. Dokumenty, nawet jeśli byłyby przygotowane przez gminę i tak musiałyby trafić do starostwa. Ustalone było, że powiat się tym zajmie, bo tak będzie najprościej. Ostatnio wysłaliśmy pismo z zapytaniem, co się dzieje w tej sprawie, ale nie dostaliśmy odpowiedzi. W tej chwili wysłaliśmy inne pismo do Urzędu Marszałkowskiego w Kielcach z prośbą o ponowne spotkanie, by renegocjować porozumienie z ubiegłego roku. O naszej prośbie poinformowaliśmy również starostwo – wyjaśnia wiceburmistrz Bębenek.
Teoretycznie sprawa wydaje się jasna, ale nie do końca. Opracowanie bowiem koncepcji budowy nowej drogi wymaga wcześniej jej lokalizacji. Tymczasem do dziś nie jest jasne, którędy owa obwodnica będzie biegła.
Raz bowiem samorządowcy mówią o puszczeniu drogi poza miastem. Nowy szlak omijałby Pińczów od jego wschodniej strony i łączył się z obecną szosą kielecką w okolicach Brześcia.
Innym razem pojawiają się pomysły, by po „przerzuceniu” ciężarówek na drugą stronę Garbu Pińczowskiego zawrócić je ponownie w stronę miasta, starym torowiskiem należącym niegdyś do Pińczowskich Zakładów Kamienia Budowlanego SA. Wówczas wylot obwodnicy wypadałby naprzeciwko bramy wjazdowej do PZKB, a więc na szczycie garbu.
Ostatecznie jednak o przebiegu nowej drogi zadecyduje plan zagospodarowania przestrzennego Pińczowa i okolicznych wsi, do którego sporządzenia przystąpiła gmina. Stary stracił ważność z końcem 2003 roku. Jednakże praca nad planem potrwa kilka lat. Zasadne więc wydaje się pytanie, jak bez uchwalonego dokumentu urzędnicy poradzą sobie z uzyskaniem pozwolenia na budowę nowej drogi?
To nie tak…
Zupełnie inne argumenty przedstawia starosta pińczowski Andrzej Kozera, tłumacząc, dlaczego jego urząd nie przystąpił do opracowania koncepcji przebiegu obwodnicy. Jego zdaniem obwodnica Pińczowa to nie budowa nowej drogi wyłącznie dla miasta, lecz kompleksowe rozwiązanie problemów komunikacyjnych dla całej południowej części województwa świętokrzyskiego.
– Trójstronne porozumienie było dobre w chwili, kiedy je podpisywaliśmy. I uważam, spełniło swoje zadanie – mówi Kozera. – Proszę nie zapominać, że jeszcze dwa lata temu budowa obwodnicy dla Pińczowa wcale nie była taka pewna, bo na przykład urzędnikom z Urzędu Marszałkowskiego umknął fakt, iż powiat Pińczów to teren przemysłowy, z największymi zakładami produkcyjnymi w tej części naszego województwa. To jeden z niewielu obszarów, nawet w skali kraju, z którego wywozi się potężną produkcję. Tak więc odpowiednie drogi, zdolne udźwignąć miliony ton towarów, są dla nas koniecznością. Ale to nie na nas spoczywa ciężar ich budowania. Zresztą ani gmina, ani tym bardziej powiat nie są w stanie wyłożyć ze swej kasy takich pieniędzy – podkreśla starosta.
– Chodzi o to, że służby marszałkowskie opracowując studium zagospodarowania województwa świętokrzyskiego i kreśląc zarys planów jego rozwoju zaznaczyły nasz region, jako teren rolniczy, któremu nie potrzeba mocnych dróg – tłumaczy starosta. – Nie zgadzam się ze stwierdzeniem, że starostwo nie robi nic w sprawie obwodnicy dla Pińczowa. To po naszych wielu rozmowach i artykułach, które ukazały się w „Echu Dnia”, budowa obwodnicy zaistniała w świadomości ludzi, od których ona zależy. Mam na myśli Urząd Marszałkowski w Kielcach i jego Świętokrzyski Zarząd Dróg Wojewódzkich. Dziś nikt już nie ma wątpliwości, że Pińczów potrzebuje objazdu! Ale właścicielem nowej drogi będzie „województwo” i to ono będzie jej inwestorem. Nie gmina Pińczów, nie starostwo pińczowskie, ale Urząd Marszałkowski – wyjaśnia dalej Kozera.
– Owszem, podpisałem porozumienie, ale zrobiłem to po to, by temat obwodnicy nie zniknął. I tak się faktycznie stało. Budowa objazdu dla Pińczowa wpisana jest do zadań województwa, a jej realizacja przewidziana jest na lata 2007-2008. Co istotne: obwodnica Pińczowa, to ostatni etap modernizacji drogi wojewódzkiej Morawica – Pińczów. Pierwszy jej etap to pogłębienie przejazdu kolejowego w Kijach i wymiana asfaltu na odcinku kilkunastu kilometrów. Ta część inwestycji ruszy w 2005 roku. W tej chwili zarządca drogi, Świętokrzyski Zarząd Dróg Wojewódzkich, przygotowuje dokumentację dla tej części inwestycji. Kosztowało nas to wiele rozmów i dziesiątki argumentów, dlaczego powiat Pińczów potrzebuje dobrych szlaków komunikacyjnych – dodaje starosta.
Inaczej również tłumaczy dlaczego starostwo nie wywiązało się ze zobowiązania przypisanego mu w porozumieniu. – Podpisałem ten dokument, mając świadomość, że nigdy się z niego nie wywiążę – mówi Kozera. – Obwodnica to nowa droga, łącząca z sobą dwie drogi wojewódzkie. Tak więc budowa ta nigdy nie mogła być naszym zadaniem. Jeszcze większym absurdem byłoby zobowiązanie się do wyłożenia przez gminę i powiat w sumie dwóch trzecich kosztów jej wykonania! A rozmawiamy o kwocie rzędu kilkudziesięciu milionów złotych! Pieniądze te można ściągnąć z Unii Europejskiej, ale to nie my mamy o nie się starać, lecz województwo. Naszym zadaniem jest „chodzić” koło sprawy, szczególnie, gdy wiadomo, że Unia zwraca również koszty opracowania projektów inwestycji w takim samym procencie, jak zwraca koszt jej wykonania. Gdyby starostwo opracowało za swoje pieniądze koncepcję budowy obwodnicy, w tej chwili każdy mógłby zarzucić nam niegospodarność. I miałby rację! – dodaje Kozera.
A może inaczej?
Póki co władze gminy mają własny pomysł na rozwiązanie problemów komunikacyjnych Pińczowa. – Wystąpiliśmy z wnioskiem do Urzędu Marszałkowskiego w sprawie budowy przedłużenia ulicy Siedem Źródeł. Chcemy również, by Urząd Marszałkowski przejął od nas i zmodernizował ulicę Republiki Pińczowskiej, co pozwoliłoby TIR-om wynieść się z ciasnej, biegnącej przy samych domach ulicy Batalionów Chłopskich – mówi wiceburmistrz Jan Bębenek.
– To dla mnie nowość – komentuje plan gminy starosta Kozera. – Cieszy mnie, że miasto chce usunąć ciężkie samochody z zabytkowego Rynku i szuka pieniędzy na budowę nowych ulic. Tyle tylko, że mówimy o dwóch różnych sprawach. Obwodnica to część kompleksowego planu kompleksowego ciągu komunikacyjnego dla powiatu Pińczów. Dwie nowe ulice to poprawa komunikacji, ale tylko w centrum miasta – dodaje.
Do tematu wrócimy.



