Chciał sprawdzic, czy woda nie zagraża wsi…
23 letni Tomasz S – strażak z jednostki Ochotniczej Straży Pożarnej w Umianowicach utonął wczoraj o świcie w rozlewiskach Nidy opodal wsi.
O świcie poszedł nad wał torowiska kolejki wąskotorowej gdzie mieszkańcy wsi i koledzy z OSP umacniali przepusty i sprawdzali poziom podnoszących się wód Nidy. Był sam i nikt nie widział gdy wpadł do wody a jego zwłoki odkryto około godziny 7.
Tomasz S cierpiał w ostatnich latach na epilepsję lecz nie wiadomo, czy nagły atak tej przypadłości sprawił, że stracił równowagę i wpadł do wody. To jedna z hipotez. Jak było w istocie na to pytanie odpowiedzi będą mogły udzielić wyniki sekcji zwłok, która przeprowadzona zostanie we wtorek w Busku.

– Spotkałem Tomka gdy szedł w stronę nasypu około godziny 6 – tej . Sprawdzałem po raz kolejny czy podnosi się woda z drugiej strony nasypu . Powiedziałem mu nawet, że nie musi tam iść bo wszystko jest w porządku i fala kulminacyjna na Nidzie minęła nasza okolice. Ale Tomasz był sumienny, gorliwy, czasami nawet za bardzo i poszedł. Dodał jedynie że sam musi wszystko sprawdzić – opowiada Wiesław Wrona – sołtys Umianowic. – Nasze życie tutaj polega na ciągłym obserwowaniu rzeki i jej okolic. Nawieźliśmy nawet piasek na wypadek gdyby trzeba było umacniać nasyp. Tomek od pięciu lat był strażakiem – dodają mieszkańcy wsi. – Jestem zdruzgotany . Tomek był średnim z moich trzech synów – mówi drżącym głosem ojciec tragicznie zmarłego strażaka – Zdzisław
Jestem wstrząśnięty, o tragedii dowiedziałem się zaledwie kilka minut temu. Dołożymy starań
aby otoczyć rodzinę pomocą – mówił wójt gminy Kije Krzysztof Słonina, którego spotkaliśmy na drodze wiodącej do wsi.
Na miejscu tragedii swoje rutynowe czynności wykonywały – ekipa dochodzeniowa Wydziału Kryminalnego pińczowskiej policji, oficerowie komendy powiatowej PSP z brygadierem Grzegorzem Jankowskim na czele oraz pani prokurator z Prokuratury Rejonowej w Pińczowie.



