Serwis Internetowy Miasta Pińczów

Po pracy zakładali robocze ubrania i wracali do szkoły. Zakończył się projekt Fundacji PGE

1 komentarz

Nida przed historyczną szansą!

18 czerwca 2008 | , | Wyświetleń: 1 092

Dzisiaj Nida Pińczów staje przed szansą awansu do nowej II ligi. Ten historyczny mecz dla naszych piłkarzy rozegrany zostanie w Boguchwale o godz. 17:00. Przypomnijmy, że Pińczowianie w pierwszym meczu barażowym na własnym stadionie pokonali mistrza IV ligi podkarpackiej Izolatora Boguchwałę 1:0. Relacja „na żywo” w internecie i w radiu. Co o dzisiejszym meczu pisze prasa? Poniżej przedstawiamy wybrane artykułu dzienników ukazujących się na Podkarpaciu oraz stroną Izolatora.


 


——————————————




  • www.zksizolator.eu

Akademickie Radio Centrum 89,0 FM ponownie poprowadzi pełną transmisję ze spotkania barażowego Izolatora Boguchwała z Ponidziem Nida Pińczów. Transmisja rozpocznie się (podobnie jak sobotnia) o godzinie 16:30 i potrwa do końca spotkania. Podobnie też jak w sobotę, program poprowadzi Pan Bogdan Smola. Wszystkich zapraszamy na stadion. Jeśli ktoś jednak nie może przybyć na mecz a mieszka w okolicach Rzeszowa musi koniecznie włączyć Radio Centrum 89,0 FM. Kibicom, którzy mieszkają trochę dalej polecamy relację IzoLivE!!! , którą poprowadzimy na naszej stronie oraz transmisję radia Centrum w internecie dostępną TUTAJ.




  • „Gazeta Wyborcza” Rzeszów

W środę o godz. 17 piłkarze Izolatora Boguchwała powalczą o nową drugą ligę. Na własnym stadionie podejmą Ponidzie Nidę Pińczów w rewanżowym meczu barażowym. Izolator jako mistrz IV ligi w grupie podkarpackiej trafił w barażu na najlepszą drużynę z ligi świętokrzyskiej. Jedna z tych ekip w przyszłym sezonie zagra w nowej drugiej lidze, co dla obu zespołów byłoby niemałym sukcesem.

Boguchwalanom dodatkowo kibicuje całe Podkarpacie, bo jeśli Izolatorowi udałoby się wygrać baraż z Ponidziem, byliby jedynym przedstawicielem naszego regionu w drugoligowych rozgrywkach. – Nie patrzymy na to. Gramy dla siebie, dla swoich kibiców, dla działaczy, dla klubu – mówi Grzegorz Opaliński, trener Izolatora.

Jego podopieczni w pierwszym meczu w sobotę w Pińczowie przegrali z Ponidziem 0:1. – Na pewno ta strata jest do odrobienia. Wiemy, na co stać przeciwników, znamy ich już lepiej – tłumaczy Opaliński. – Myślę też, że będzie się nam grało już łatwiej, bo presja wyniku z nas zejdzie, a dodatkowo będziemy mieć za sobą atut własnego boiska – dodaje. Izolator nie zwykł przegrywać spotkań na własnym boisku. W czwartej lidze wygrał 14 razy, przegrywając tylko raz.

Żeby pokonać Ponidzie, boguchwalanie będą musieli jednak zagrać z pewnością lepiej niż w pierwszym, sobotnim meczu. – Zagraliśmy jeden ze słabszych pojedynków – wspomina szkoleniowiec Izolatora. – Czego nam zabrakło, by osiągnąć lepszy wynik? Wielu rzeczy, ale przede wszystkim skuteczności. Z drugiej jednak strony cieszy to, że stwarzaliśmy sobie sytuacje podbramkowe. Znakomicie bronił jednak bramkarz miejscowych – dodaje Grzegorz Opaliński.

Jaka jest recepta na wygranie w środę i wywalczenie awansu? – Przede wszystkim musimy zagrać lepiej, bardziej skoncentrowani od początku do końca – mówi trener Izolatora, który będzie miał do dyspozycji wszystkich swoich graczy.

Do awansu boguchwalanom potrzeba zwycięstwa dwoma bramkami. Jeśli natomiast mecz zakończy się wynikiem 1:0 dla Izolatora, potrzebna będzie dogrywka. – Nie martwi mnie to. Na pewno jesteśmy gotowi do gry nawet przez 120 minut – zakończył Opaliński.




/marcin.lew@rzeszow.agora.pl/




  • „Dziennik Polski”

Piłkarze Izolatora chcą dziś świętować awans do nowej II ligi. – Odrobimy straty z przegranego 0-1 pierwszego spotkania – zapowiada najlepszy strzelec drużyny z Boguchwały Tomasz Walat. Napastnik, który zdobył w sezonie 21 goli twierdzi, że ani on, ani jego koledzy wielkiej presji nie czują. – Dla każdego z nas to najważniejszy mecz w karierze, jesteśmy dobrze przygotowani i pełni wiary w końcowy sukces. Rywal zbuduje zapewne na swojej połowie mur z 9 piłkarzy, ale postaramy się go skruszyć. Jeśli na przerwę zejdziemy, prowadząc 1-0, nic złego nam się już nie przytrafi.


Cieszy to, że Walat jest pewny siebie. Izolator musi przecież trafić do siatki Nidy, najlepiej więcej, niż raz. – Ale to jest futbol i wszystko może się zdarzyć. Dlatego wczoraj na treningu poćwiczyliśmy rzuty karne – uśmiecha się snajper biało zielonych.

Optymistą jest też szkoleniowiec gospodarzy Grzegorz Opaliński, który pozwolił sobie na odważny komentarz. – Szanujemy przeciwnika, lecz mamy bardzo duże szanse na awans. Nida w meczu u siebie prawie nie stworzyła okazji, tymczasem nam zabrakło skuteczności. W ogóle zagraliśmy słabo. Moi zawodnicy nie pokazali w Pińczowie nawet połowy swoich możliwości – stwierdził i…nie wykluczył zmian w wyjściowej jedenastce.


Bohaterem pierwszego barażowego spotkania był bramkarz mistrza IV ligi świętokrzyskiej – Konrad Majcherczyk. – Miał dzień konia, a my rozregulowane celowniki – nieco bagatelizuje sprawę Tomasz Walat. Jednak trener Izolatora, były bramkarz II ligowej Resovii, Majcherczyka chwali. – Dobry chłopak. Można mówić, że nasi piłkarze trochę mu pomogli, strzelając w niego, ale to nie do końca prawda. Fachowiec zawsze wie, gdzie się ustawić.


Faworytem spotkania, mimo konieczności odrabiania strat, są piłkarze Izolatora, którzy na własnym boisku z reguły aplikują rywalom po kilka goli. Wśród kibiców i części dziennikarzy panuje też przekonanie, iż nieprzygotowany na drugoligowe wyzwania klub z Pińczowa nie jest zainteresowany awansem. Przeciwko takiej tezie protestują sami piłkarze Nidy. – Zagramy dzisiaj ofensywnie i agresywnie. Postaramy się zaskoczyć gospodarzy – powiedział strzelec zwycięskiej dla Nidy bramki Rajmund Kula.


/TSZ/




  • „Super Nowości”

Po tym, jak szansę na awans do nowej II ligi straciły Stal Rzeszów i Resovia, jedyną nadzieją na przedstawiciela Podkarpacia na tym szczeblu rozgrywkowym pozostał Izolator Boguchwała. Ten co prawda przegrał pierwszy mecz barażowy z Ponidziem Nida Pińczów 0-1, ale i tak to właśnie piłkarze z Boguchwały są faworytem spotkania rewanżowego, które dziś rozegrana zostanie na „Izo Arena”.

– Trzeba popracować przede wszystkim nad skutecznością, bo z tą w sobotę w Pińczowie było nie najlepiej. – przyznaje otwarcie trener „Izolacji”, Grzegorz Opaliński. – W pierwszym meczu z Nidą nie zaprezentowaliśmy tego wszystkiego co potrafimy. Ale o to możemy, musimy i mamy pretensje tylko i wyłącznie do siebie. To fakt, że przegraliśmy bitwę, ale nie wojnę. Ta skończy się dopiero dziś na „Izo Arena”. Mam nadzieję, że zwycięsko dla nas. We wtorek przed treningiem oglądnęliśmy zapis sobotniego meczu i dogłębnie go przeanalizowaliśmy. Widzieliśmy każdy nasz błąd i każde niedociągnięcie. Szanujemy Nidę ale musimy ją ograć i awansować.

Obustronne szanse
– Pokonując u siebie Izolator uczyniliśmy pierwszy krok do II ligi. Nie oznacza to jednak, że już możemy świętować awans. Czeka nas przecież jeszcze rewanż w Boguchwale, a tam o korzystny wynik będzie niezmiernie trudno – twierdzi trener Ponidzia Nidy Pińczów, Zdzisław Maj. Szkoleniowcowi wtóruje bohater sobotniego meczu w Pińczowie, bramkarz Ponidzia, Konrad Majcherczyk. – Rewanż w Boguchwale powinien być niezmiernie interesującym widowiskiem, bo sprawa awansu jest nadal otwarta. Wygraliśmy co prawda pierwszy mecz barażowy, ale nie możemy czuć się jeszcze zwycięzcami batalii o II ligę.

Gielarek za „Izolacją”
Sobotni mecz w Pińczowie obserwował trener Siarki, Stanisław Gielarek i trzymał kciuki za Izolacją. – Trzymam dalej kciuki. Jeżeli Izolator awansuje do II ligi my grać będziemy w III – mówi szkoleniowiec tarnobrzeskiej Siarki.

/wis/

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *


Masz pytania? Napisz do nas:
redakcja@pinczow.com