Kolejka wreszcie ruszyła
Dziś o godz. 9.40 po wielomiesięcznej przerwie Ciuchcia Ekspres „Ponidzie” wyruszyła na trasę.
Nie oznacza to jednak końca kłopotów kolejki. W miniony czwartek lokomotywa ze specjalnie zamontowaną kosiarką przedarła się z Jędrzejowa do Pińczowa, kończąc w ten sposób ciężkie, trzydniowe koszenia trawy i chaszczy, jakie wyrosły na torowisku.
– Wykonaliśmy ogromną pracę, wycięliśmy wszelkie chaszcze, tarniny, jeżyny, dziki winogron i inne krzewy. To była istna dżungla – podkreśla Edward Choroszyńki, były naczelnik kolejki.
Praca szła wolno, ale kolejarze powoli posuwali do przodu. Najgorszy odcinek był w samym Jędrzejowie, gdzie prócz koszenia trawy i zarośli trzeba było zbierać ogromne ilości śmieci.
– Na torowisko ludzie wysypywali wszystko, co nie jest im potrzebne. Znaleźliśmy m.in. kineskop, jakieś część zepsutych maszyn, czy tez łóżek. Zupełnie inaczej było w Pińczowie, gdzie przy kilkunastu posesjach sąsiadujących z kolejką może przy trzech nie skoszono trawy, reszta była bardzo zadbana. W Jędrzejowie proporcje należy odwrócić, gdyż właściciele tylko kilku posesji sąsiadujących z kolejką wykosili trawę. O reszcie naprawdę lepiej nie mówić – mówi E. Choroszyński.
Naczelnik dziwi się też, że Straż Miejska nie reaguje na to, że mieszkańcy zaśmiecają torowisko i jego okolice.
Pomijając sprawę porządkowania torowiska, trzeba też powiedzieć, że długo oczekiwane uruchomienie przewozów turystycznych wcale nie oznacza końca kłopotów kolejki. Po wykoszeniu traw okazało się bowiem, że wielkim problemem są gałęzie drzew, które teraz należałoby powycinać, gdyż zagrażają one bezpiecznemu podróżowaniu, szczególnie w letnim wagonie, w którym lubią jeździć wszyscy.
– Teraz jedzie się jak w tunelu, dlatego zamierzam zwrócić się do władz gminy Jędrzejów i Pińczów o pomocy w przycięciu gałęzi, bo my jako stowarzyszenie nie mamy już środków, nawet na paliwo – mówi E. Choroszyński.
W najbliższych dniach ma być wykoszona trawa w Umianowicach, tak aby przygotować teren dla turystów. Edward Choroszyński uważa, że zarówno torowisko, jak i mosty są w dobrym stanie, podróż kolejką jest więc bezpieczna.
– Staraliśmy się w miarę na bieżąco pilnować bezpieczeństwa – mówi E. Choroszyński. – Kiedy kosiliśmy torowisko, inni pracownicy sprawdzali stan techniczny torowiska i mostów, od razu dokonywali też ewentualnych napraw. Zresztą na wiosnę również były robione przeglądy. Kiedy wyruszyliśmy na trasę, z samego rana ludzie w piżmach w swoich domach na balkonach witali nas barwami i okrzykami, dając nam do zrozumienia, że utęsknieniem czekają na wznowienie regularnych kursów. Jak się jednak okazuje, jest jeszcze inny problem – otóż kolejce grozi odcięcie prądu, gdyż PKP nie uregulowały rachunków za energię elektryczną…
Od redakcji pinczow.com /lilka/
4 sierpnia, w niedziele, z niewielkim opóźnieniem na pińczowską stację PKP wjachała Ciuchcia Expres-Ponidzie. Na jeszcze zarośnięty chwastami peron z wagoników wysypało się około 400 turystów. Byli wśród nich wielbiciele kolejek wąskotorowych z Krakowa, Jędrzejowa, Buska i Sędziszowa.
Na przybyłych turystów czekali już przewodnicy – panowie Jerzy Znojek i Andrzej Dziubiński, którzy zaprosili przybyłych na krótką przechadzkę po Pińczowie. Wśród witających było wielu Pińczowian również burmistrz miasta Andrzej Handlarski.
Po rocznej przerwie i wielu perypetiach związanych z ponownym uruchomieniem kolejki wąskotorowej, w końcu Ciuchcia ruszyła przez Ponidzie. Dotarła do Pińczowa prowadzona przez panów: Adama Malmura i Krzysztofa Górala.
Wraz z nimi przybył również duch sprawczy tej wyprawy redaktor Janusz Kędracki i pan Edward Choroszyński – Prezes Stowarzyszenia Sympatyków Zabytkowej Jędrzejowskiej Kolejki Dojazdowej, które zajmuje się obecnie Expresem – Ponidzie.
Wszyscy podróżni, pełni wrażeń po dwóch godzinach spędzonych w Pińczowie mogli wyruszyć do Jędrzejowa. Wraz z powrotem kolejki wąskotorowej na Ponidzie ożyły nadzieje na wieksze zainteresowanie turystów tym regionem.
Byliśmy z aparatem na stacji w Pińczowie – poniżej prezentujemy Wam kilka fotek.








