Nida pokonała byłego II ligowca
Nagrody pieniężne dobrze podziałały wczoraj na piłkarzy Nidy. W Pińczowie gospodarze pokonali zdegradowany z II ligi Hutnik Kraków 2:1.
Prywatny sponsor ufundował 100 złotych dla strzelca pierwszej bramki i gospodarze od początku ruszyli do ataku. Już w 8. minucie Robert Ciekalski minimalnie przestrzelił z 25 metrów z rzutu wolnego. Dwie minuty potem było 1:0. Robert Chlewicki dostał piłkę na polu karnym, przy linii końcowej ograł byłego zawodnika Nidy Marcina Karpińskiego, zacentrował na pole karne, a tam wychowanek Hutnika Sławomir Kłos strzelił szczupakiem. Piłka odbiła się od obu słupków i mimo rozpaczliwej interwencji bramkarza wpadła do siatki. – Dostałem idealne podanie. Nie pozostało nic innego, jak dołożyć głowę – mówił potem Kłos.
Goście ruszyli do przodu, ale groźnie strzelał tylko z wolnych Piotr Madejski. Po kwadransie znów Nida przeważała – m.in. po akcji obu Robertów – Ciekalski podał do Chlewickiego, który minimalnie przestrzelił.
Prywatny sponsor postanowił nadal finansowo motywować miejscowych piłkarzy i zaproponował drugie 100 złotych za drugiego gola. Jednak tuż po przerwie goście ruszyli do odrabiania strat. W 50. wprowadzony w drugiej połowie Wiktor Sydorenko (mąż pingpongistki KTS Sandomierz Wandy Lityńskiej-Sydorenko) strzelił wprost w Mirosława Maja, a w 54. uderzenie najaktywniejszego w Hutniku Madejskiego także obronił golkiper Nidy.
Gospodarze również atakowali. W 55. dobitkę Piotra Pawłowskiego obronił jeszcze Waldemar Sotnicki, ale w 58. skapitulował. Ciekalski podał na skrzydło do Łukasza Balińskiego, ten dośrodkował na pole karne do nieobstawionego Chlewickiego, który strzelił gola.
Niestety, gospodarze popełnili potem błąd, cofając się do obrony i broniąc wyniku. Dlatego w ostatnich dwóch kwadransach piłkarze Hutnika nie schodzili z połowy Nidy. Strzały Tadeusza Kaczora i Marcina Makucha bronił jednak Maj. Honorowy gol dla gości padł w 88. min – po ładnej akcji strzał Makucha obronił Maj, ale dobitka Tomasza Kozieła była precyzyjna.
– Odblokowaliśmy się, już dużo lepiej – skomentował grę swojego zespołu Sławomir Kłos.
W niedzielę Nida gra w Lubartowie z Lewartem.
NIDA PIŃCZÓW – HUTNIK KRAKÓW 2:1 (1:0)
Bramka: Kłos (10. po podaniu Chlewickiego), Chlewicki (58. po podaniu Balińskiego) – Kozieł (87, dobitka po strzale Makucha). Sędziował: Mariusz Zak (Sosnowiec). Widzów: ok. 900.
Nida: Maj – Głuc Ż, Bączyk, Świstak (67. Madej) – Baliński (90. Mika), Sawczuk, Ciekalski, Jaworek, Kłos – Pawłowski Ż (82. Kusek), Chlewicki. Hutnik: Sotnicki – Karpiński, Atanaskovic, Kostera – Makuch, Pasionek (46. Sydorenko), Kaczor, Madejski, Kępa – Jasiak Ż (71. Morawiec), Kozioł Ż.



