Serwis Internetowy Miasta Pińczów

Pińczowska Paryżanka. Pokaz mody w klimacie szalonych lat 20.

0 komentarzy

Sesja wpadek pińczowskiej Rady Miejskiej

1 kwietnia 2003 | , | Wyświetleń: 769

– Panowie, nie róbmy parodii! – zaprotestował podczas ostatniej sesji Rady Miejskiej gminy Pińczów radny Marek Kostecki. Poszło o to, że wiceprzewodniczący rady Andrzej Dziubiński zaproponował, by nie czytać treści projektu uchwał, gdyż niektóre z nich są zbyt długie, tylko bez czytania poddawać je pod głosowanie.




Rada wniosek przyjęła! Od tej chwili głosowanie wyglądało mniej więcej tak: – Uchwała w sprawie nieodpłatnego nabycia nieruchomości. Kto z pań i panów radnych jest za jej przyjęciem, proszę podnieść rękę – pytał wiceprzewodniczący. Błyskawiczne liczenie głosów i następna uchwała. – Uchwała w sprawie nabycia nieruchomości. Kto z pań i panów radnych jest za proszę podnieść rękę – kontynuował wiceprzewodniczący.




Nim radny Kostecki stracił cierpliwość, Rada Miejska przyjęła w przedstawiony wyżej sposób przynajmniej kilka uchwał. Problem w tym, że wszystkie one dotyczyły „oddawania nieruchomości”, „nabywania nieruchomości”, „sprzedaży nieruchomości”. Wygląda na to, że radni (oprócz Kosteckiego) musieli świetnie znać projekty uchwał i kolejność ich ułożenia, skoro nie potrzebowali się upewniać, za czym aktualnie głosują.




Gwoli uzupełnienia: podczas podliczania głosów, które nastąpiło po odczytaniu fragmentu nagłówka jednej z uchwał, wyszło na to, że… w sali jest więcej radnych niż zapisało się ich na liście obecności. – Panowie, mamy Sejm – skomentowała wpadkę liczącego głosy radna Bożena Mostek.




Poprawki „od ręki”




W ogóle cała piątkowa sesja była bardzo chaotyczna. Inny projekt zmian w budżecie dostali radni pocztą, co innego było poddawane pod głosowanie. Poprawki były dopisywane długopisem już w sali obrad.




Sytuacja taka zdarzyła się nie pierwszy raz, czego przykładem jedna z uchwał, nazwijmy ją „porządkującą bałagan”, którą radni przyjęli w piątek. Sprawa sięga lutowej sesji, kiedy to uchwalana była treść tablicy upamiętniającej 140 rocznicę bitwy pod Grochowiskami 1863 roku. To, co dostali w poczcie radni, brzmiało inaczej niż to, co miało być głosowane na sesji. Samorządowcy nie dostali kopii poprawionego projektu, tylko przegłosowali poprawkę „na gębę”. Tablica została odsłonięta dwa tygodnie temu, tymczasem uchwała zezwalająca na jej odsłonięcie była poprawiana jeszcze raz – właśnie w piątek. W uzasadnieniu poprawki czytamy, iż należy zmienić nazwę instytucji opiniującej projekt z „Wojewódzkiego Komitetu Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa w Kielcach” na „Radę Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa”.




Poprawka została przyjęta jednogłośnie, ale z formalnego punktu widzenia patrząc, tablica mogła być odsłonięta dopiero po sesji.




W sumie wszystkie projekty uchwał, przesłane radnym przed ostatnią sesją, zawierały wiele nieścisłości. Brakowało dat, brakowało nadanych im numerów kolejności, nie były podpisane przez przewodniczącego rady. Na niektórych z nich brakowało także potwierdzenia radcy prawnego „zgodne pod względem formalnoprawnym”.




Tylko dla radnych?




W czasie przerwy w obradach próbowaliśmy wyjaśnić, dlaczego przewodniczący Henryk Szmit zgodził się, by głosować uchwały bez ich czytania. – Radni znają ich treść, gdyż były dokładnie omawiane na komisjach – stwierdził przewodniczący.




Z kolei na pytanie, skąd radni wiedzieli, za czym aktualnie głosują, skoro nagłówki kilku uchwał brzmiały bardzo podobnie bądź wręcz identycznie, przewodniczący odpowiedział: – Były ułożone w takiej samej kolejności, jak zapisano je w porządku obrad.




Przy takiej atmosferze panującej w sali obrad sprawy, dla których w piątek zebrali się radni, zeszły na dalszy plan. I mimo że niektóre z nich, jak na przykład stawki wysokości opłat targowych, są dosyć naglące, nie doczekały się dyskusji. Wręcz przeciwnie. Radni nie zgodzili się na wystąpienie jednego z kupców, handlujących warzywami na targowicy przy ulicy Republiki Pińczowskiej, którego zaprosiła na sesję radna Wioletta Wajs-Urban.




Rada na błędy




Zbigniew Kierkowski, przewodniczący Rady Powiatu Pińczów, znalazł sposób na błędy w projektach uchwał. Kiedy podczas ostatniej sesji okazało się, że dokumenty rozesłane radnym przed obradami wymagają korekty nim zostaną poddane pod głosowanie, stwierdził: – Po raz ostatni zgadzam się, by radni nanosili poprawki w projektach uchwał w trakcie trwania obrad. Następnym razem, jeśli zdarzy się taka sytuacja, że dokumenty wyjdą z Biura Rady z błędami, proszę, by biuro przygotowało radnym nowe kopie. Tak, by ci mogli odebrać je przed sesją. Pana starostę natomiast proszę, by dopilnował, aby kosztami zużytych niepotrzebnie materiałów biurowych obciążył osobę, która wypuściła projekty uchwał z błędami.




Przewodniczący Kierkowski stracił cierpliwość z powodu „czeskiego błędu”, jaki wkradł się w projekt jednej z uchwał. Podobna wpadka przytrafiła się również podczas wcześniejszej sesji.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *


Masz pytania? Napisz do nas:
redakcja@pinczow.com