Likwidacja ośrodka zdrowia w Złotej
Wójt Złotej pod Pińczowem wziął się za oszczędności w służbie zdrowia. W miejsce dwóch pielęgniarek zatrudniona będzie jedna. Pracę w wiejskim ośrodku znajdzie też żona kierownika
W ośrodku zdrowia w Chrobrzu leczy się półtora tysiąca ludzi. Od lutego zostanie on włączony w struktury SPZOZ w Złotej. – Nic się nie zmieni dla pacjentów. Ludzie będą mieli taką samą opiekę lekarską – twierdzi Tomasz Woźniak, kierownik SPZOZ.
Zmienią się tylko pracownicy, bo kierownik zamierza zwolnić dwie dotychczas pracujące tam pielęgniarki, a w ich miejsce zatrudnić jedną. Natomiast nowym lekarzem, który będzie przyjmował pacjentów w Chrobrzu będzie żona doktora Woźniaka. Pani doktor zastąpi lekarkę, która od dłuższego czasu przebywa na zwolnieniu chorobowym.
Według jednej z pielęgniarek zwolnienia to zemsta wójta Złotej. – Już w 2001 roku gmina zdecydowała, że trzeba zmniejszyć koszty funkcjonowania przychodni w Chrobrzu i zostałam zwolniona. Odwołałam się jednak do sądu pracy, który nakazał przywrócenie mnie do pracy – opowiada Ewa Urbańska.
Teraz znowu dostała wypowiedzenie. – Przecież likwidacja ośrodka to tylko zmiana nazwy. Tymczasem ja z koleżanką zostaniemy zwolnione, a na nasze miejsce zostanie przyjęta inna pielęgniarka – dodaje. – Myślę, że wójt nie mógł się pogodzić z przegraną w sądzie i doprowadził do mojego zwolnienia. Kiedy poszłam go o to zapytać, powiedział mi, że teraz on rozdaje karty.
Tadeusz Sułek, wójt Złotej, odpiera zarzuty: – O likwidacji zadecydował dług ośrodka wysokości 18 tysięcy złotych. Co do decyzji personalnych, to zostawiłem wolną rękę doktorowi Woźniakowi. Jako nowy kierownik on decyduje z kim będzie pracował.
– Nie chcę pracować z panią Urbańską, bo miałem już z nią do czynienia w mojej przychodni. To osoba, z którą nigdy nie mogłem dojść do porozumienia – wyjaśnia.
Zarzut, że zatrudnia w ośrodku w Chrobrzu swoją żonę, uważa za bezpodstawny. – Dzięki temu będziemy mogli nawzajem się uzupełniać. Łatwiej będzie ustalić zastępstwa czy dyżury – wyjaśnia.
Tymczasem Ewa Urbańska ma opinię na temat swojej pracy, którą kilka lat temu wystawił jej kierownik. – Jest bardzo dla mnie pochlebna. Dziwne, jak szybko pan doktor zmienił zdanie – dodaje. Zamierza ponownie zaskarżyć zwolnienie do sądu pracy.



