Serwis Internetowy Miasta Pińczów

Portal internetowy pinczow.com zachowuje apolityczność, pozostając niezależnym od wszelkich ugrupowań politycznych oraz nie manifestując żadnych sympatii wobec nich. Na naszym portalu mogą reklamować się wszystkie ugrupowania polityczne - w tej sprawie skontaktuj się z nami pod adresem reklama@pinczow.com

Kolejny triumf Dariusza Fijałkowskiego. Pińczów znów na ustach widzów „Va Banque”

0 komentarzy

Umarłe cmentarze

1 lutego 2013 | , | Wyświetleń: 2 668

Żydowskie cmentarze wspomina Stanisław Jaklewicz


Umarłe cmentarze


W Pińczowie oraz  pod miastem znajdowały się, w sumie,  trzy cmentarze żydowskie. Najwcześniejszy z około XVI wieku powstał poza murami miasta nad rzeką Nidą obok drogi do Krakowa. Został opuszczony. Kolejny usytuowano obok dzisiejszej ulicy Słabskiej za klasztorem Reformatów. Kirkut częściowo zniszczony podczas wojny, po wojnie został zabu-dowany budynkami przemysłowymi. Znajdowała się tam rzeźnia miejska, dziś prywatny za-kład wylęgu drobiu.


Bardzo starzy już mieszkańca miasta pamiętają, że ten bardzo stary, pierwszy żydow-ski cmentarz znajdował się w pobliżu dzisiejszych rozlewisk Nidy koło Skrzypiowie pod Piń-czowem. Do dzisiaj tkwią tam w ziemi bardzo stare macewy. Ponieważ cmentarz był często zalewany przez Nidę, drugie miejsce pochówku zlokalizowano nieco bliżej Pińczowa, w miejscu gdzie dziś znajduje się wylęgarnia drobiu, poprzednio masarnia. Przed wojną cmen-tarz ten był już nieczynny.  Trzeci i ostatni kirkut powstał mniej więcej na terenie dzisiejszej szkoły zawodowej. Ten „najmłodszy” cmentarz wykorzystywany do końca dni pobytu Żydów w Pińczowie, znajdował się przy ulicy Cmentarnej obok cmentarza katolickiego w Pińczowie. Na pińczowskim kirkucie oprócz kamiennych nagrobków znajdowały się także i drewniane. Pińczowscy artyści niejednokrotnie w zdobieniu macew odbiegali od przyjętych kanonów, ozdabiając je skaczącymi żabkami, motylkami, wizerunkami lwów.


Rabin nie brał udziału w uroczystościach pogrzebowych, aby się nie zanieczyścić, bo cmentarz choć miejsce święte był równocześnie rytualnie nieczysty. Rabin Rappaport pocho-dził ponadto z rodu Cohen, który miał dodatkowy zakaz chodzenia na cmentarz aby pozostać zawsze czystym.
Obok żałobników za karawanem szedł członek bractwa pogrzebowego i przekrzykiwał lamentujące i zawodzące kobiety wołaniem: „Jałmużna zbawia od niespodziewanej śmierci!”. Do puszki którą grzechotał przed mijanymi osobami wrzucano mu drobne datki. Ludzie prze-rywali prace i dołączali do konduktu, nieraz tylko na parę kroków.  Przy synagodze kondukt zatrzymywał się na chwilę, lamenty stawały się jeszcze głośniejsze, potem ruszano dalej. W Pińczowie zmarłego chowano na plecach, głową na wschód. Po zasypaniu zwłok zawiniętych w całun, najbliższy krewny  odmawiał Kadisz- modlitwę wysławiającą Boga.


Zdarzało się, że pińczowscy Żydzi, szczególnie na początku wieku, mimo obaw o „strefienie”, wystawiali nocną wartę  na cmentarzu. Choć brzmi to makabrycznie, zwłoki nie-boszczyka Żyda były łakomą rzeczą dla niektórych, zawieszone u żłobu wykorzystywano   jako silny amulet do odstraszania złodziei koni, ponadto wierzono, że wiele untensylii z cmentarza żydowskiego ma silną moc magiczną zarówno w medycynie jak i w miłości – o tych  koszmarnych zwyczajach na Ponidziu, pisał dość obszernie m.in. ks. Siarkowski, jak i prasa z epoki.


Cmentarz podczas wojny został w dużej mierze zniszczony przez Niemców, którzy używali kamieni nagrobnych – macew jako budulca do brukowania dróg i kanałów. Po wojnie teren cmentarza został użytkowany przez szkołę zawodową. Obecnie znajduje się na nim bo-isko.


W latach osiemdziesiątych odzyskano z rozbieranych w mieście  i okolicznych wsiach stodółek, chlewików i domów wiele fragmentów, różnej wielkości nagrobków żydowskich które zostały użyte podczas wojny i po wojnie, jako materiał budowlany. Szczególnie zasłu-żeni w odzyskiwaniu starych macew są dwaj mieszkańcy Pińczowa: Andrzej Grygiel i Adam Wątorski.


Hitlerowcy kierując się  nienawiścią do Żydów starali się zatrzeć po nich wszelki ślad. Macewy znajdujące się na kirkucie średnim zostały użyte do umacniania brzegów Nidy. Nie-miecki zarządca młyna tzw. Amerykanki znajdującego się w pobliżu najmłodszego czasowo kirkutu, macewami kazał wybrukować plac przed  młynem, a część z  nich zużyto do wybru-kowania ścieku w  rejonie dzisiejszej stacji kolejowej.


Władza ludowa, stare cmentarze wyznawców judaizmu potraktowała nie lepiej od hi-tlerowców. Uznano je za obiekty opuszczone i upaństwowiono,  tym samym w majestacie papierowego prawa zlikwidowano je, przy użyciu ciężkiego sprzętu; spychaczy i innych ma-szyn,  i przeznaczono na cele – budownictwa, terenów zielonych.


W Pińczowie jednak nie ma kłopotów z lokalizacją żydowskich cmentarzy, zostały w  ziemi  stare prochy i szczątki, dodatkowo na kirkucie  zbiorowa mogiła ok. 150 ofiar zagłady z października 1942 roku, gdzie leżą Żydzi  zamordowani, gdyż byli niezdolni do wymarszu do Jędrzejowa, skąd wywożono ich Treblinki. Kirkut został przeznaczony pod budowę szkoły zawodowej i budownictwo jednorodzinne. Wielu pińczowian pamięta szczątki ludzkie; kości, piszczele, poniewierające się w tym rejonie, podczas budowy szkoły i gromady dzieci używa-jące czaszek do zabawy.


 Można upamiętnić, choćby głazem lub płytą  miejsce gdzie pochowano ok. 150 mieszkańców  Pińczowa narodowości żydowskiej, zamordowanych przez okupanta.


 W czasie gdy byłem przewodniczącym Miejsko – Gminnej Rady Narodowej w Kazi-mierzy Wielkiej, udało tak się zrobić. W lesie słonowickim przy udziale Żydów z Kanady i władz Kazimierzy Wielkiej odsłonięto pamiątkową tablicę  poświęconą miejscu gdzie straco-no około 300 Żydów – opowiada Stanisław Jaklewicz.
   

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *


Masz pytania? Napisz do nas:
redakcja@pinczow.com