Blamaż na zakończenie
25 czerwca 2004 | , | Wyświetleń: 1 633
Po dziwnym meczu w Nowinach Nida przegrała III ligę
Na pewno nie tak wyobrażali sobie kibice zakończenie sezonu 2003/2004 w IV lidze. Kroczący od zwycięstwa do zwycięstwa piłkarze Nidy mieli w niedzielę wywalczyć upragniony awans. Stało się inaczej – po kompromitującej grze w drugiej połowie lider poległ w Nowinach, a marzenia o III lidze prysły, jak bańka mydlana. W Pińczowie aż huczy od plotek, że był to mecz „z podtekstami”. Padają ciężkie zarzuty pod adresem zawodników oraz działaczy. – To nieprawda, graliśmy fair – zapewniają trener i piłkarze.

Wielcy przegrani. Piłkarze Nidy – na zdjęciu Łukasz Baliński (z prawej) i Robert Ciekalski – po porażce w Nowinach pogrzebali szanse na III ligę.
Nie jest tajemnicą, że końcowa batalia o III ligę rozegrała się w czworokącie Pińczów – Małogoszcz – Nowiny – Skarżysko-Kamienna. Walczącej o awans Wiernej nie wystarczało wyjazdowe zwycięstwo nad skarżyskim Granatem (4:0). Wicelider z Małogoszcza liczył także na porażkę Nidy w Nowinach. I… właśnie tak się stało. Pińczowianie przegrali 1:2 „na własne życzenie”, jak twierdzą kibice, którzy tłumnie towarzyszyli swojej drużynie w niedzielnym meczu.
Spotkanie w Nowinach miało bardzo dziwny przebieg. W pierwszej odsłonie Nida zagrała w swoim stylu, już w 2 minucie zdobyła prowadzenie (po strzale Roberta Chlewickiego), a potem nadawała ton wydarzeniom na boisku. O krok od podwyższenia wyniku był Sampson Aboah, dwóch „setek” nie wykorzystał Łukasz Baliński. Po przerwie zespół przeszedł zadziwiającą metamorfozę. Piłkarze prezentowali się bardzo słabo i w ciągu kilkunastu minut stracili dwie bramki, grzebiąc szanse na III ligę.
Kibice Nidy są rozgoryczeni. Niektórzy mówią głośno to, co myślą o niedzielnym blamażu w Nowinach. Wystarczy zajrzeć na pińczowskie forum internetowe, by poznać opinie fanów futbolu. Padają oskarżenia o nieczystą grę – pod adresem zarządu klubu, działaczy, zawodników. Podawane są nawet kwoty, jakie rzekomo płacono za „ustawienie” wyników ostatniej kolejki.
– To nieprawda – zaprzecza trener Zdzisław Maj, który poprowadził Nidę do ośmiu kolejnych zwycięstw. – Zespół na pewno chciał zwyciężyć w Nowinach. W pierwszej połowie zagraliśmy koncertowo, a gdyby Aboah i Baliński nie zmarnowali świetnych sytuacji, prawdopodobnie już wtedy mecz zostałby rozstrzygnięty. Niestety, po przerwie nastąpił kryzys. Tak jak w poprzednich spotkaniach, „tradycyjnie” pomiędzy 60 i 80 minutą piłkarze opadli z sił. Straciliśmy dwie bramki, potem nie dało się już tego nadrobić. To nie był mecz „z podtekstami”, a przynajmniej w szatni nic takiego się nie działo – zapewnia szkoleniowiec, który wczoraj zakończył pracę z pierwszą drużyną. – Obowiązki zawodowe nie pozwoliłyby mi ma właściwe przygotowanie zespołu do rozgrywek – argumentuje Zdzisław Maj.
– Czy po porażce w Nowinach piłkarze nie mają sobie nic do zarzucenia? – zapytaliśmy czołowego gracza Nidy Łukasza Balińskiego.
– Absolutnie nie. Mówię to z ręką na sercu. Chcieliśmy wygrać, ale się nie udało. Taki jest sport – twierdzi popularny „Balu”. – Do przerwy graliśmy dobrze, potem przyszła totalna blokada. Nie potrafię wytłumaczyć, dlaczego tak się stało. Przez cały mecz mieliśmy telefoniczną „gorącą linię” ze Skarżyskiem. Kiedy w 80 minucie Nowiny strzeliły drugą bramkę, dowiedzieliśmy się, że Wierna wygrywa z Granatem 3:0. To podcięło nam skrzydła. Nie mogliśmy już nic zrobić – przyznaje.
Po wczorajszym treningu piłkarze udali się na dwutygodniowe urlopy. Kontrakty zawodników kończą się 30 czerwca. Kto pojawi się 6 lipca na pierwszych zajęciach przed nowym sezonem, nie wiadomo. Niewykluczone, że po nieudanym ataku na III ligę zespół może się rozsypać. Jak wynika z naszych informacji, czołowi gracze Nidy Łukasz Baliński, Łukasz Bujak, Tomasz Lipski i król strzelców IV ligi Robert Chlewicki rozglądają się za nowymi klubami.
Spotkanie w Nowinach miało bardzo dziwny przebieg. W pierwszej odsłonie Nida zagrała w swoim stylu, już w 2 minucie zdobyła prowadzenie (po strzale Roberta Chlewickiego), a potem nadawała ton wydarzeniom na boisku. O krok od podwyższenia wyniku był Sampson Aboah, dwóch „setek” nie wykorzystał Łukasz Baliński. Po przerwie zespół przeszedł zadziwiającą metamorfozę. Piłkarze prezentowali się bardzo słabo i w ciągu kilkunastu minut stracili dwie bramki, grzebiąc szanse na III ligę.
Kibice Nidy są rozgoryczeni. Niektórzy mówią głośno to, co myślą o niedzielnym blamażu w Nowinach. Wystarczy zajrzeć na pińczowskie forum internetowe, by poznać opinie fanów futbolu. Padają oskarżenia o nieczystą grę – pod adresem zarządu klubu, działaczy, zawodników. Podawane są nawet kwoty, jakie rzekomo płacono za „ustawienie” wyników ostatniej kolejki.
– To nieprawda – zaprzecza trener Zdzisław Maj, który poprowadził Nidę do ośmiu kolejnych zwycięstw. – Zespół na pewno chciał zwyciężyć w Nowinach. W pierwszej połowie zagraliśmy koncertowo, a gdyby Aboah i Baliński nie zmarnowali świetnych sytuacji, prawdopodobnie już wtedy mecz zostałby rozstrzygnięty. Niestety, po przerwie nastąpił kryzys. Tak jak w poprzednich spotkaniach, „tradycyjnie” pomiędzy 60 i 80 minutą piłkarze opadli z sił. Straciliśmy dwie bramki, potem nie dało się już tego nadrobić. To nie był mecz „z podtekstami”, a przynajmniej w szatni nic takiego się nie działo – zapewnia szkoleniowiec, który wczoraj zakończył pracę z pierwszą drużyną. – Obowiązki zawodowe nie pozwoliłyby mi ma właściwe przygotowanie zespołu do rozgrywek – argumentuje Zdzisław Maj.
– Czy po porażce w Nowinach piłkarze nie mają sobie nic do zarzucenia? – zapytaliśmy czołowego gracza Nidy Łukasza Balińskiego.
– Absolutnie nie. Mówię to z ręką na sercu. Chcieliśmy wygrać, ale się nie udało. Taki jest sport – twierdzi popularny „Balu”. – Do przerwy graliśmy dobrze, potem przyszła totalna blokada. Nie potrafię wytłumaczyć, dlaczego tak się stało. Przez cały mecz mieliśmy telefoniczną „gorącą linię” ze Skarżyskiem. Kiedy w 80 minucie Nowiny strzeliły drugą bramkę, dowiedzieliśmy się, że Wierna wygrywa z Granatem 3:0. To podcięło nam skrzydła. Nie mogliśmy już nic zrobić – przyznaje.
Po wczorajszym treningu piłkarze udali się na dwutygodniowe urlopy. Kontrakty zawodników kończą się 30 czerwca. Kto pojawi się 6 lipca na pierwszych zajęciach przed nowym sezonem, nie wiadomo. Niewykluczone, że po nieudanym ataku na III ligę zespół może się rozsypać. Jak wynika z naszych informacji, czołowi gracze Nidy Łukasz Baliński, Łukasz Bujak, Tomasz Lipski i król strzelców IV ligi Robert Chlewicki rozglądają się za nowymi klubami.



