Serwis Internetowy Miasta Pińczów

Raport o stanie Powiatu Pińczowskiego za 2025 rok. Mieszkańcy mogą zabrać głos w debacie.

0 komentarzy

Ciąg dalszy afery ogórkowej. Sprawa robi się bardzo polityczna

29 września 2011 | , | Wyświetleń: 823

Ponad dwa tysiące rolników z Ponidzia podpisało się pod skargą na działalność kieleckiego oddziału Agencji Rynku Rolnego. – To wielki skandal, nieróbstwo urzędników i lekceważenie polskiej wsi – twierdzi poseł Sławomir Kopyciński z Sojuszu Lewicy Demokratycznej.
Tak zwana „afera ogórkowa” wybuchła tydzień temu. Drobni producenci ogórków, sałaty, pomidorów, cykorii, papryki oraz cukinii z Ponidzia zarzucają kieleckiemu oddziałowi Agencji Rynku Rolnego, że nie poinformowano ich o możliwości ubiegania się o odszkodowanie za straty poniesione w wyniku skażenia warzyw bakterią e-coli. W pomoc rolnikom zaangażowali się lokalni działacze świętokrzyskiego Sojuszu Lewicy Demokratycznej – Irena Romanowska (kandydatka do Sejmu) oraz profesor Andrzej Kozera (kandydat do Senatu), a także szef partii w regionie poseł Sławomir Kopyciński (kandyduje do Sejmu).

LEKCEWAŻENIE WSI
Na czwartkowej konferencji Kopyciński poinformował, że przygotowano skargę w sprawie „afery ogórkowej” do Komisji Wspólnot Europejskich. Pod dokumentem podpisy złożyło ponad dwa tysiące rolników, którzy czują się poszkodowani. – Ten stos dokumentów to wierzchołek góry lodowej i dowód na nieróbstwo i lekceważenie polskiej wsi przez władze Agencji Rynku Rolnego, z którą politycznie odpowiada Polskie Stronnictwo Ludowe – powiedział poseł Kopyciński. Jak szacuje, pod skargą podpisze się ponad pięć tysięcy plantatorów.

Kielecki oddział Agencji Rynku Rolnego nie zgadza się z oskarżeniami. – Uważam, iż stawiane nam zarzuty są nieuzasadnione i naruszają dobre imię oddziału, a także narażają na utratę zaufania potrzebnego do funkcjonowania zgodnie z zakresem zadań ustawowych – mówi Wilhelm Wajda, zastępca dyrektora Agencji. – Na bieżąco informowaliśmy potencjalnych beneficjentów, poprzez wszystkie dostępne kanały informacyjne tj. prasę, radio, internet i telewizję, zarówno centralne jak też regionalne i lokalne – dodaje.


KAMPANIA CZY POMOC?

Działanie Sojuszu w sprawie „afery ogórkowej” krytykuje polityczna konkurencja. Z ust marszałka województwa Adama Jarubasa (Polskie Stronnictwo Ludowe) pada zarzut o manipulację rolnikami. – Koledzy z SLD opowiadają bzdury. Pełnomocnikiem poszkodowanych rolników jest kandydatka do Sejmu (Irena Romanowska – przyp.red.). To pokazuje rzeczywiste intencje. Wykorzystują sprawę politycznie. Nie mają prawa oceniać PSL, bo sami nie robili nic na rzecz rolników – twierdzi Jarubas.

Również zdaniem posłanki Marzeny Okły-Drewnowicz z Platformy Obywatelskiej sprawa ma charakter polityczny. Parlamentarzystka twierdzi ponadto, że skarga do Komisji Wspólnot Europejskich może być fatalna w skutkach na rolników. – Tego typu działanie może spowodować wstrzymanie wypłaty środków dla poszkodowanych. Dlatego nie w blasku fleszy zwróciłam się z prośbą o interwencję do ministra rolnictwa. Czekam na odpowiedź, by nie wylać dziecka z kąpielą – mówi Okła-Drewnowicz.

Poseł Kopyciński zapewnia, że akcja pomocy producentom nie ma nic wspólnego z kampanią wyborczą. – Na żadnym z kilkunastu spotkań nie było mowy, że ktokolwiek z nas kandyduje – podkreśla. Jego zdaniem skarga do Komisji Wspólnot Europejskich to w obecnej sytuacji jedyna droga prawna. – Procedura w Polsce została wyczerpana. Nie ma możliwości reakcji ze strony ministerstwa rolnictwa, bo temat jest przespany – mówi Kopyciński.

Poseł chce, by pod pismem przewodnim do skargi podpisali się przedstawiciele wszystkich partii politycznych.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *


Masz pytania? Napisz do nas:
redakcja@pinczow.com