Serwis Internetowy Miasta Pińczów

Wojniak w ratuszu, Dziadek w radzie. Przed radnymi ważna sesja i debata o stanie powiatu.

0 komentarzy

Czerwona kartka na boisku i w pracy

13 listopada 2003 | , | Wyświetleń: 802

29 października na stadionie Naprzodu rozegrano zaległy mecz ligowy pomiędzy Naprzodem a Nidą Pińczów.




Choć mecz zakończył się remisem 1:1, nie wynik okazał się ważny, ale to co zaprezentowali piłkarze i kroki jakie burmistrz Leszek Kapcia podjął wobec zawodnika Nidy Pińczów, który na nieszczęście pracuje w Urzędzie Miejskim w Jędrzejowie.




Wszystko zaczęło się od tego, że w 68 minucie meczu. Krupa z Naprzodu sfaulował piłkarza Nidy (faul był na tyle „niefortunny”, że piłkarz Naprzodu doznał kontuzji). Sfaulowany zawodnik Nidy szybko podniósł się z murawy, ale w tym samym czasie do leżącego na murawie Krupy z drugiej strony boiska podbiegł zawodnik Nidy Baliński (nawiasem mówiąc wychowanek Piaskowianki) i kopnął piłkarza Naprzodu.




Za to zachowanie sędzia ukarał Balińskiego czerwoną kartką. Krewki piłkarz Nidy Pińczów rodem z Piasków musiał więc opuścić boisko, ale po drodze do szatni wdał się jeszcze w „dyskusję” z kibicami Naprzodu.




Na meczu byli obecni burmistrz Jędrzejowa Leszek Kapcia i jego zastępca Janusz Woźniak – na co dzień przełożeni i Krupy, i Balińskiego, którzy są zatrudnieni w Urzędzie Miejskim w Jędrzejowie w charakterze gońców.




Zachowanie Balińskiego najwyraźniej nie spodobało się burmistrzowi, bo postanowił on… zwolnić z pracy porywczego piłkarza.




Jeżeli ktoś nie potrafi się zachować, to nie może pracować w Urzędzie Miejskim. Dlatego też zwróciłem się do związków zawodowych opinię w sprawie zwolnienia Balińskiego z pracy.




Chuligaństwa nie będę tolerował – powiedział nam Leszek Kapcia argumentując swoją błyskawiczną reakcję na boiskowe wydarzenia.




I tym oto prostym sposobem zawodnik Nidy Pińczów może być ukarany w sposób podwójny: czerwoną kartkę na boisku już dostał, teraz może dostać czerwoną kartkę w pracy…




A tak na marginesie, dlaczego burmistrz Leszek Kapcia tak bardzo ociągał się z sięgnięciem po jakikolwiek kartonik (nawet żółty) w chwili, gdy jeden z jego naczelników bynajmniej nie na boisku lecz w Urzędzie Miejskim sponiewierał przy ludziach pracownicę?

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *


Masz pytania? Napisz do nas:
redakcja@pinczow.com