Czy zielone szkoły muszą dzielić uczniów?
Przyszedł czas wyjazdów na zielone szkoły. Powraca tym samym problem segregacji, na szczęście są tacy, którzy sobie z tym radzą.
W sprawie zielonych szkół zadzwonił do nas rozżalony czytelnik. – Co mam powiedzieć dziecku, które się nie odzywa, bo nie dostało pieniędzy na zieloną szkołę. Mnie i wielu innych rodziców nie stać na drogie wyjazdy organizowane przez szkołę. Jeździ na nie wyselekcjonowana grupa uczniów. Czy nie można uniknąć tak bolesnej segregacji? – pyta.
Chodzi o Gimnazjum nr 2 w Pińczowie. Grupa uczniów ze szkoły długi majowy weekend spędziła nad Bałtykiem. Był to wyjazd edukacyjny, podczas którego nauczyciele realizowali program nauki. – Nie dość, że dzieci nie jeżdżą na wycieczki, to jeszcze robią się zaległości – mówi zdenerwowany jeden z rodziców.
Dyrekcja szkoły twierdzi, że robi wszystko, by zminimalizować segregację. – Mamy bardzo biednych uczniów. Staramy się, jak możemy, aby im pomóc, zbieramy pieniądze od fundacji, zachęcamy do oszczędzania na książeczkach SKO, angażujemy rodziców – mówi Sławomir Spaczyński, dyrektor Gimnazjum nr 2 w Pińczowie. – Nie ma wyjścia z tej sytuacji, nie jesteśmy w stanie wszystkim zapewnić wyjazdu – dodaje.
Jest jednak wyjście z kłopotliwej sytuacji. Przykładem tego może być Gimnazjum w Zagnańsku. Uczniowie w długi weekend stali przy kasach w hipermarkecie Tesco i pakowali towary. Zarobili 5 tys. zł. Dzięki temu 23 maja cała klasa wyjeżdża na zieloną szkołę do Władysławowa. – Większość nie była nigdy nad morzem i nie stać ich na taki wyjazd. Rodzicom sprawę postawiłem jasno. Jak sobie zarobimy, to pojedziemy, i to w całości. Zgodzili się – mówi Stefan Grudzień, wychowawca klasy. – Udało się zebrać pieniądze, dzięki m.in. dyrekcji hipermarketu. Na pewno przyślemy im piękną kartkę – mówi wychowawca.
Są też inne pomysły na walkę z segregacją „wycieczkową”. Kielecki urząd miasta daje 1,5 tys. zł tym wychowawcom, którzy zaplanują wspólny wyjazd klasy. – Jest jeden warunek, muszą brać w nim udział wszyscy uczniowie – mówi Anita Stanisławska, zastępca dyrektora wydziału edukacji, kultury i ochrony zdrowia. Już ośmiu wychowawców dostało pieniądze, na rozpatrzenie czeka dziesięć kolejnych wniosków.
Dla Gazety – Ryszard Kasperek
świętokrzyski kurator oświaty
Przykład szkoły z Zagnańska pokazuje, że można sobie poradzić. Trzeba trochę szczęścia, dojść i znajomości. Wiele zależy od inwencji nauczycieli i rodziców. Nie można wszystkiego zganić na segregację i czekać, aż szkoła sypnie pieniędzmi. Pamiętam jeszcze jak jako dyrektor zabiegałem o dodatkowe pieniądze na wycieczki. To trudna rzecz, ale efekt, jakim jest radość dziecka, które może jechać, jest piękną nagrodą.



