FELIETON: Osama science-fiction Laden
Zapewne większość z Was słyszała jaki to nowy powód do dumy dostarczyła armia i rząd amerykański nie tylko swoim obywatelom, ale i całemu światu. Kilka dni temu, od wczesnych godzin porannych na całym świecie prawie każda stacja telewizyjna i rozgłośnia radiowa przerwała swój program, by nadać społeczeństwu jakże radosną dla wielu wiadomość o śmierci jednego z najniebezpieczniejszych i najbardziej poszukiwanych terrorystów – Osamy bin Ladena.
Tak jak wspomniałem na początku, z wielkim trudem przyszłoby odnalezienie chociaż jednej osoby, której to wydarzenie choćby przez chwilę nie obiło się o uszy. Ale czy ktokolwiek zastanowił się, ile w tym wszystkim jest prawdy, a ile politycznej propagandy? Czy ktoś poddał w wątpliwość usłyszane informacje? Tak w ogóle, to czy ktokolwiek z Was kiedykolwiek zdecydowanie zakwestionował usłyszane, obejrzane bądź przeczytane wiadomości z mass mediów i później sam je przestudiował korzystając z innych źródeł?
Ja tak. I to wielokrotnie. Podobnie było w przypadku podanej informacji o zlikwidowaniu Osamy. Naprawdę nie trzeba było wielu godzin szukania i czytania, aby zauważyć, że coś tu jest nie tak. Wystarczyło prześledzić kilka stron, zasięgnąć informacji z kilku źródeł, by wyraźnie zobaczyć, że coś tu, mówiąc kolokwialnie, śmierdzi.
Od razu zaznaczam, iż poniższe przemyślenia są moimi indywidualnymi opiniami. Zamieszczam cytaty i linki, abyście mogli sami sprawdzić i szukać dalej w celu odnalezienia najbardziej satysfakcjonującej Was odpowiedzi. Nie musicie się ze mną zgadzać. Wystarczy, że pomyślicie i spojrzycie na to wszystko z zupełnie innego punktu widzenia, niż Wam to każą robić media.
Na początku wypowiedzi celowo użyłem słów „kilka dni temu”, ponieważ nawet data ataku na Osamę jest niejednoznaczna. Jedne źródła podały, że było to pierwszego maja, tvn24: „1 maja cztery śmigłowce amerykańskiej armii wystartowały z afgańskiej bazy w Dżalalabadzie. Na ich pokładzie byli komandosi ze specjalnej, elitarnej grupy US Navy Seals. Wkrótce żołnierze byli już nad domem bin Ladena.(…) Oddali kilka strzałów. Bin Laden trafiony został w czoło i klatkę piersiową.”. Drugie, że dnia następnego, interia.pl: „Osama bin Laden, lider Al-Kaidy, został w poniedziałek (2 maja) zabity w Pakistanie przez oddział sił specjalnych marynarki wojennej USA.”
Nic nie znaczący szczegół, czy jeden z pierwszych poważnych błędów tej całej historyjki? Widać w tym całym pośpiechu amerykańskie władze nie ustaliły jednakowej wersji wydarzeń, którą później przekazały do mediów.
Wątpliwości co do zdjęcia. Otóż zaraz po ogłoszeniu zamachu na Osamę w pakistańskiej telewizji ukazała się fotografia zastrzelonego Afgańczyka http://i52.tinypic.com/anzy89.jpg, która zaraz po tym obiegła cały świat. Co się okazało? A to, że pochwalili się oni sfabrykowanym zdjęciem, które krążyło w sieci już od kwietnia 2010 roku: http://i.imgur.com/ROcFG.png, http://youtube.com/watch?v=XJG4Ld4TaTs&feature=related Pytanie, czy media pakistańskie same świadomie dopuściły się fałszerstwa, a może dostali gotowca od swoich amerykańskich braci?
Oszustwo wyszło na jaw bardzo szybko, bo już po kilkunastu minutach, ale media potwierdzając fakt, iż pokazywane zdjęcie nie jest prawdziwe, zrobiły to dopiero kilka godzin później, agencja AFP: „Zdjęcie martwego Osamy bin Ladena, które obiegło świat, jest fałszywe. Zestawienie dwóch fotografii jasno pokazuje, że broda i dolna część zdjęcia, zostały najprawdopodobniej skopiowane i doklejone do zdjęcia zwłok, które nie należą do bin Ladena.”
Po czym prezydent Obama zapowiedział, że upubliczni zdjęcia, drudgereport.com: „Prezydent USA postanowił upublicznić co najmniej jedną fotografię zabitego wczoraj przywódcę Al-Kaidy Osamy bin Ladena. Nie jest wykluczone, że jeszcze we wtorek zostaną opublikowane zdjęcia z pochówku Osamy bin Ladena na morzu.”
Czego oczywiście nie zrobił, onet.pl: „Zdjęcia martwego Osamy bin Ladena nie zostaną udostępnione opinii publicznej – postanowił prezydent USA Barack Obama. Jego decyzję krytykuje część opozycji. Obama zakomunikował ją w wywiadzie dla telewizji CBS. Prezydent zgodził się z argumentami, że opublikowanie drastycznych zdjęć może podsycić nastroje gniewu i odwetu wśród ekstremistów muzułmańskich.”
Kolejnym zdjęciem, które wyciekło do mediów z akcji w Abbottabad jest http://img38.imageshack.us/img38/7279/osamadeath.jpg Teraz popatrzcie na drugie zdjęcie z jakiejś gry komputerowej http://gry-online.pl/Galeria/Forum/5/357860477.jpg Waszym zadaniem jest znaleźć różnice ;]
Portal onet.pl w jednym z artykułów napisał: „Pakistan jest pod międzynarodową lupą, po tym jak siły specjalne USA zabiły bin Ladena, bez pytania się o pomoc czy pozwolenie w tej sprawie. Prezydent Pakistanu Asif Ali Zardari napisał w artykule opublikowanym w „The Washington Post”, że zabicie Osamy bin Ladena nie było wspólną operacją sił USA i Pakistanu.”
Z kolei portal Wikinews.pl podaje: „Akcja amerykańskich sił zbrojnych odbyła się przy współpracy wywiadu pakistańskiego. Przeprowadzono atak na posiadłość terrorysty w miejscowości Abbottabad, 60 km w linii prostej na północ od Islamabadu, stolicy Pakistanu.”
Czyli jak w końcu, bo czegoś nie rozumiem. Komandosi przeprowadzili akcję bez prośby o pomoc czy jakiekolwiek pozwolenie, ale jednak przy współpracy wywiadu?
Zastanawiające jest, dlaczego nie wzięli go żywcem? Dlaczego go nie pojmali w celu przesłuchania i osądzenia? Według doniesień szefa CIA „Osama bin Laden nie był uzbrojony”. Czyżby aresztowany terrorysta byłby bardziej niebezpieczny dla rządu USA? Śmiem twierdzić, że tak, bo późniejszy proces sądowy mógłby rzucić na światło dzienne nowe interesujące i kontrowersyjne wiadomości. Mógłby pokazać prawdę o inwazji wojsk amerykańskich na Afganistan, ale jak nie od dziś wiadomo – „Na wojnie prawda umiera jako pierwsza”.
Co ciekawe, jeden z sąsiadów bin Ladena, który był świadkiem nalotu wojska amerykańskiego twierdzi w jednym z wywiadów, że to nieprawda co przedstawiają w mediach. Wywiad można obejrzeć tutaj: http://sekretyameryki.com/?p=6289
Teraz zajmę się sprawą pochówku, gdzie od razu widać wiele nieścisłości i kontrowersji. Rząd USA ogłosił: „Ciało lidera Al-Kaidy zostało najpierw przewiezione z Pakistanu do Afganistanu, a później zostało złożone do morza.” Zapomnieli się oni zaznajomić z położeniem geograficznym Afganistanu, bo wokół tego państwa nie znajduje się żadne morze. Widać błąd w informacji, ktoś nie sprawdził i poszło w świat, a że większość społeczeństwa jest głupia i nie będzie tego sprawdzać, to uwierzy we wszystko co zaserwuje im ich kochany rząd. Afganistan nie ma dostępu do morza? Czy to ważne? Najważniejsze, że Osama nie żyje i tylko to się liczy :]
Urzędnicy rządowi powiedzieli również, że „ciało zabitego Osamy bin Ladena będzie potraktowane zgodnie z islamską praktyką i pochowane w ciągu 24 godzin”, co nie do końca jest prawdą. Żeby się o tym przekonać wystarczy przeczytać islamskie prawa pochówku ciał – http://al-islam.org/laws/burial.html. Osobiście uważam, że wrzucenie ciała do morza to totalne nieporozumienie. To jak czyszczenie strefy zero po zawaleniu się wierz WTC bez przeprowadzenia żadnych badań,ekspertyz i analiz, ale widać czemuś lub komuś to miało służyć.
Ktoś z Was powie, że przecież zidentyfikowano ciało, a dla upewnienia się przeprowadzono testy DNA. A czy ktoś zwrócił uwagę, na to, że nie jest możliwe, aby rezultat badań był tak szybko? Kiedyś gdzieś czytałem, że na wyniki testów przeprowadzonych w laboratoriach, czy to w Polsce czy na świecie, czeka się minimum tydzień. Ewidentnie widać, że to potwierdzenie tożsamości jest jednym wielkim kłamstwem i manipulacją. Chociaż, jakby się tak nad tym ponownie zastanowić, to jest jedno miejsce gdzie takie badania można by przeprowadzić, a wyniki uzyskać w ciągu chwili. Tym miejsce jest Hollywood. Tam spełniają się wszystkie amerykańskie marzenia i sny :]
Czarno na białym widać, że rządowi USA było na rękę takie szybkie pozbycie się fikcyjnego ciała. Zamknęli tym temat i ucięli drogę do ewentualnych pytań i spekulacji oraz dalszych badań. To trochę dziwi, bo po mentalności Amerykanów można było się spodziewać, że zrobią jakąś kolejną szopkę, tym razem z wystawieniem zwłok, aby dobitniej zademonstrować swoje zwycięstwo. Woleli jednak najzwyczajniej w świecie, jak najszybciej pozbyć się jedynego głównego dowodu i zatuszować sprawę.
Przedstawiciel Białego Domu ogłosił, że „Agenci CIA analizują ogromną ilość dokumentów, które zostały znalezione w budynku, w którym zabito bin Ladena”. Po przeczytaniu tego newsa na język od razu pcha się pytanie, co takiego ciekawego znajdą w tych dokumentach lub co sfabrykują, że niby tam było? Pewnie lada dzień usłyszymy o jakichś rzekomo planowanych zamachach, przygotowaniach do wojny lub odwetu.
W sumie długo nie trzeba było czekać, bo po kilku godzinach od domniemanej śmierci Osamy bin Ladena portal WikiLeaks podał informację, w której można przeczytać: „Al-Kaida umieściła w Europie bombę atomową, która miała być zdetonowana na wypadek schwytania lub zabicia Osamy bin Ladena – wynika z zeznań islamskich terrorystów, którzy przetrzymywani są w bazie wojskowej Guantanamo”. Czy to nie działa jak taki straszak na ludzi, którzy po chwilowym spokoju związanym ze śmiercią Osamy znów zaczną obawiać się o swoje życie? Nie wiem jak Wy, ale ja uważam, że gdyby teraz doszło do jakiegokolwiek zamachu lub jego próby, to wszystko, bez względu na to ile w danej sprawie mieściłoby się prawdy, byłoby podpinane i zwalane na Talibów, że to niby miałaby być ich chęć odwetu. I ot, będzie kolejny pretekst do wypowiedzenia wojny jakiemuś innemu bogatemu w surowce krajowi na Bliskim Wschodzie.
Zastanawiające jest również to, dlaczego czekano z przeprowadzeniem akcji, skoro była ona planowana od sierpnia ubiegłego roku? Jeśli śledzili jakiegoś posłańca Osamy to, czy nie mogli go złapać od razu i zmusić do zeznań? Nie mogę zrozumieć jak to jest możliwe, że dysponując wysoce zaawansowaną technologią szukali go przez 10 lat i nie mogli znaleźć? W otoczeniu Osamy na pewno przebywało sporo ludzi, co widać choćby na nagraniach z jaskiń, więc czyżby nagroda 50 mln dolarów za jego głowę naprawdę nikogo nie skusiła?
Jakiś czas wcześniej Barack Obama zapowiedział, że od lipca 2011 roku zacznie wycofywać wojska z Afganistanu. Po zabiciu Osamy, szef komisji sił zbrojnych Senatu USA, Carl Levin to potwierdził mówiąc: „Prezydent USA Barack Obama zdecyduje się na znaczącą redukcję amerykańskich oddziałów w Afganistanie latem tego roku”. Skoro Obama miał taki plan, to potrzebował takiego głośnego wydarzenia jak śmierć Osamy bin Laden z prostego powodu. Otóż, jakoś ta dziesięcioletnia okupacja tego kraju musiała być zwieńczona. Gdyby się tak po prostu wycofali poddali by w wątpliwość sens wywołanej przez siebie wojny. Gdyby nie to ich fikcyjne trofeum to te wszystkie lata poszłyby na marne i oznaczałyby kolejną klęskę podobną do tej w Wietnamie. Teraz kiedy ich wróg publiczny numer jeden ponoć nie żyje, mogą z podniesioną głową, w pełni chwały opuścić Afganistan i… przenieść swoje wojska do innego kraju, gdzie trzeba zaprowadzić pokój i jeszcze są jakieś bogate złoża surowców naturalnych. Może Libia?
Oglądałem na tvn24 relację jak to wszystko wyglądało minuta po minucie i nie mogłem powstrzymać się od śmiechu. Wynikało z niej, że cała akcja poszła bardzo gładko, szybko, sprawnie i bez problemów. Terroryści uprzejmie zaprosili komandosów z Navy Seals (nie wiadomo ilu ich dokładnie było, bo jedne źródła podają, że 40, a inne 79) do budynku, dokładnie pokazali gdzie przebywa Osama, nie mieli nic przeciwko temu, aby zrobili ich przywódcy dziurę w głowie i klatce piersiowej, a następnie pozwolili zabrać jego ciało, aby to rząd USA zatroszczył się o pochówek ciała w morzu, jak to niby nakazuje religia i tradycja.
Na pierwszy rzut oka widać, że ta historia jest delikatnie mówiąc, naciągana, ale widać nie wiele trzeba, aby wprawić lud amerykański w stan błogiej radości i euforii. Tamtejsze społeczeństwo uwierzy we wszystko, dzięki czemu i poparcie dla Obamy wzrosło do prawie 60%, gdzie jeszcze kilka tygodni wcześniej wynosiło ledwie ponad 40% i kto wie, czy jednym z powodów przeprowadzenia tej akcji nie było poprawienie negatywnej opinii obywateli USA o ich prezydencie?
Można się tego tylko domyślać, ale poprawa nadszarpniętego wizerunku prezydenta Stanów po tym jak odkryto, że jego akt urodzenia jest sfałszowany, spadające słupki popularności, zniecierpliwienie, znudzenie i brak sukcesów w prowadzonej wojnie na Bliskim Wschodzie są dobrą motywacją. Poza tym, jakoś trzeba było odwrócić uwagę opinii publicznej od wcześniejszych wydarzeń w Libii związanych z zamachem i zabójstwem syna i wnuków Kadafiego. Nikt już o tym nie mówi. Ta bulwersująca sprawa odeszła na boczny plan podobnie jak np. problemy ekonomiczne i gospodarcze na rynkach światowych lub awaria reaktora i groźne promieniowanie w Fukushimie.
Był kiedyś komiks o Supermenie z czarną okładką, na której widniał ociekający krwią znaczek „S” – symbol bohatera. W tym odcinku Doomsday zabił Supermana, po czym na samym końcu pojawiło się trzech nowych Supermanów. Czyżby podobnie miało być w przypadku Osamy? Tak naprawdę nie wiemy czy on zginął. Jeśli pokarzą ciało, to i tak pewności mieć nie możemy. Musimy nawet dopuścić taką możliwość, że bin Laden to postać tylko fikcyjna, stworzona na potrzeby komiksu „New World Order”.
Można to wszystko krótko podsumować i powiedzieć, że Ameryka miała bardzo prosty plan. Zabili kogoś, wmawiając, że to nie kto inny, a sam Osama bin Laden, po czym pozbyli się ciała wrzucając je do morza, żeby zatrzeć sprawę. Koniec kropka. Wielkie zwycięstwo i kpina z ludzi. GOD BLESS AMERICA!
ŹRÓDŁA:
http://globalresearch.ca
http://sekretyameryki.com
http://prawda2.info
http://prawdaxlxpl.wordpress.com
http://zmianynaziemi.pl
http://infowars.pl/
http://eioba.pl
http://wiadomosci.onet.pl
http://fakty.interia.pl
http://tvn24.pl
http://rmf24.pl
http://wikileaks.ch
http://brisbanetimes.com.au
http://en.wikipedia.org/wiki/Burial_at_sea
http://presstv.ir/detail/178161.html
http://presstv.ir/detail/178272.html



