Grochowiska… 141 lat pózniej
Powstanie styczniowe wcale nie było pasmem klęsk. Żeby się o tym przekonać należało w sobotę przyjechać do Grochowisk pod Pińczowem.
Po raz pierwszy po 141 latach zdecydowano się upamiętnić jedną z niewielu zwycięskich potyczek powstania styczniowego. Zaczęło się oficjalnie – apel poległych, modlitwa, składanie wieńców. Widzowie, głównie uczniowie pińczowskich szkół, bardziej byli zainteresowani szwadronem kawalerii stojącym pod lasem, armatą i paleniem ognisk.
Wszyscy czekali na rekonstrukcję bitwy. Zaczęło się od ataku kawalerii powstańczej. W tej roli wystąpił Kielecki Szwadron Kawalerii im. 13. Pułku Ułanów Wileńskich). Potem były salwy armatnie i atak kosynierów (członkowie Chorągwi Rycerstwa Ziemi Staszowskiej). Cała bitwa trwała 20 minut, w sumie wzięło w niej udział 20 osób. Powstańcy zdobywali stanowisko armatnie, choć samych Rosjan nie można było się dopatrzyć. Widzom podobały się najbardziej salwy armatnie i szarże ułańskie (jedna zakończona niegroźnym upadkiem jeźdźca). Zawiodła niestety pogoda – chłód, wiatr i deszcz sprawiły, że impreza trwała niewiele ponad godzinę.
W uroczystościach wzięli udział goście z zaprzyjaźnionych z Pińczowem miast: Tata na Węgrzech, Svodin na Słowacji i czeskiej Bystrzycy.
Niesamowity Rochebrune
Bitwa pod Grochowiskami rozegrała się 18 marca 1863 roku. Armia partyzancka dowodzona przez gen. Mariana Langiewicza licząca 3 tys. osób została zaskoczona przez Rosjan. Przemarznięci i zmęczeni długim marszem powstańcy dali się zepchnąć do obrony. Dwa bataliony kosynierów były tak zszokowane rosyjską tyralierą, że przywarły do ziemi odmawiając litanię do Matki Boskiej. Nie pomogły namowy księdza Agrypina Kowalskiego, który zachęcał ich do walki. Rosjanie przerwali jednak atak, co było ich błędem. Powstańcy ochłonęli i zaczęli formować szyki. Decydujący okazał się atak oddziału żuawów dowodzonego przez Francuza Rochebrune. Francuz dawał komendy do ataku w swoim ojczystym języku krzycząc „en avant!” i po polsku „psiakrew, która godzina” – ponoć tyle po polsku umiał. Rosjanie uciekli w popłochu pozostawiając armaty. Ich kapitan Kierawnow stracił prawą rękę, ale walczył nadal lewą, aż padł przebity bagnetem. W zwycięskiej bitwie zginęło 200 powstańców.
Międzynarodowe Grochowiska
Głównym uroczystościom towarzyszył już III-ci ale pierwszy „Międzynarodowy” – Pieszy Rajd na Grochowiska. W tym roku brało w nim udział ponad sto osób, głównie byli to uczniowie pińczowskich szkół podstawowych, gimnazjalnych oraz dość liczną grupę reprezentowali harcerze z LO. Swoje grupy miały również dwa zaprzyjaźnione miasta Pińczowa – Tata i Bistrice. Węgierscy i Czescy samorządowcy przemierzyli wraz z całą grupą, trasę ok. 10 km wzdłuż niebieskiego szlaku. Początek wymarszu rozpoczął się o godz. 9-tej spod pomnika A. Dygasińskiego. Po przybyciu na miejsce spragnieni mogli posilić się wojskową grochówką i gorącą herbatą podaną przez sympatyczne panie.
Dostojni obecni
Gospodarz uroczystości – burmistrz Łukasz Łaganowski przywitał przybyłych gości m.in. Tomasa Heteni – burmistrza Tata, Deszo Nagajem – burmistrza Svodin, Annę Konderlową – burmistrza Bistrice, posłów na sejm: Józefa Cepila, Konstantego Miodowicza, Czesława Siekierskiego, Mirosława Pawlaka, posłankę Bożenę Kizińską. Przedstawicieli administracji rządowej i samorządowej: Krzysztofa Bartosza i Grażynę Zachariasz z Urzedu Wojewódzkiego, prof. dr hab. Stefana Pastuszkę z Sejmiku Województwa Świętokrzyskiego, Tadeusza Jóźwika z Urzędu Marszłkowskiego, Jerzego Króla z Urzędu Miasta w Kielcach, Janusza Cedro z Wojewódzkiego Urzędu Konserwacji Zabytków oraz starostów powiatu pińczowskiego i buskiego, burmistrzów Buska Zdroju, Chmielnika i Działoszyc.
Tegoroczne uroczystości były możliwe dzięki głównemu organizatorowi jakim był: Urząd Miejski w Pińczowie i współorganizatorom: PSCK, Muzeum Regionalne w Pińczowie, Komenda Hufca ZHP Pińczów, Towarzystwo Pryzjaciół Ponidzia, SP 1 w Pińczowie, Gimnazjum nr 1 i 2 w Pińczowie, Nadleśnictwo Pińczów.



