Serwis Internetowy Miasta Pińczów

Zarząd Powiatu Pińczowskiego bez wotum zaufania. Zmiany także w prezydium rady.

0 komentarzy

Horror w Pińczowie. Takiego scenariusza nie wymyśliliby nawet w Hollywood

12 października 2010 | , | Wyświetleń: 661

Takiego ryku syren, takiej liczby wozów służb mundurowych i ratowniczych i tak szeroko zakrojonych działań pościgowych jeszcze dziejach Pińczowa nie było.


Ucieczka terrorystów z Zakładu Karnego i cały ciąg mrożących krew w żyłach zdarzeń wystarczyłby nie tylko na oskarowy film, lecz na kasowy superserial. Na szczęście wszystko odbywało się w ramach ćwiczeń


Scenariusz w skrócie


Nad ranem pięciu osadzonych wyłamało kraty okienne swojej celi w Zakładzie Karnym i usiłowało pokonać zewnętrzne ogrodzenie więzienia, po drodze naruszając mikrofalową barierę alarmową. Jednego obezwładniły służby więzienne, kolejnego – funkcjonariusze uzbrojonego posterunku, lecz trzem udało się zbiec w kierunku Zakładów Gomar. Zbiedzy opanowali biuro ochrony zakładów Gomar, gdzie chcieli zdobyć środek transportu do dalszej ucieczki, lecz uderzyli wózkiem widłowym w rurociąg z ciekłym amoniakiem. Byli poszkodowani pracownicy. Uciekinierzy porwali cysternę z olejem napędowym, staranowali bramę wyjazdową zakładów i ruszyli ile sił w silniku w kierunku centrum Pińczowa. Po kilku kilometrach już na terenie powiatu jędrzejowskiego pędząca cysterna zderzyła się autem osobowym, a zdarzenie miało miejsce tuż przy zjeździe z mostu na rzece Nidzie pomiędzy Skowronnem i Sobowicami. Cysterna pękła, w aucie osobowym byli ciężko ranni, a zbiedzy ruszyli w dalszą ucieczkę w kierunku pobliskiego lasu. Zagrożenia kryminalne, chemiczne, drogowe i inne skumulowały się w tym scenariuszu jak w pigułce, lecz w sukurs im ruszyły gigantyczne siły pościgowe i ratownicze. Wszystko odbywało się „na żywym organizmie miasta”, które w poniedziałkowy poranek tętniło normalnym życiem.





Do akcji!


Rankiem rozległy się syreny alarmowe Zakładu Karnego a w chwilę później w tym rejonie pojawiły się dziesiątki policjantów. W chwili, gdy komisarz Barbara Wagner przekazywała wszystkim służbom komunikaty z rysopisami zbiegów, w pościg ruszała także specjalna grupa pościgowa Służby Więziennej z Nowego Sącza. Policja włączyła do akcji psy tropiące i cały arsenał środków łączności. Na teren Gomaru wjechały dziesiątki wozów ratowniczych – w tym Zakładowej Drużyny Ratownictwa Chemicznego, specjalistycznej jednostki z Kielc oraz karetek pogotowia ratunkowego, które zabierały poszkodowanych. Przed zakładem porządku strzegła policja i straż miejska. Wszyscy działali w stanie wielkiego zagrożenia chemicznego w aparatach oddechowych i ubraniach gazoszczelnych. Tuż za mostem na Nidzie do akcji pościgowej włączone zostały gigantyczne siły policyjne i ratownicze w Jędrzejowa. W południe manewry zostały zakończone – zamierzonym sukcesem. Ich analiza będzie długa i szczegółowa.


Wszystko zgodnym rytmem


– Takie ćwiczenia są konieczne, bo może dojść do podobnego lub gorszego horroru – mówili nam zmęczeni ratownicy pogotowia ratunkowego z ekip „pozadyżurowych”. W tym czasie bowiem ich koledzy brali udział w prawdziwej akcji niesienia pomocy choremu, którego o godzinie 10.04 z lądowiska Aeroklubu Pińczowskiego zabierał śmigłowiec ratowniczy z Kielc i tych działań nie było w scenariuszu ćwiczeń. Przy najruchliwszej szosie powiatu Pińczów–Busko patrole drogówki pełniły normalną rutynową służbę.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *


Masz pytania? Napisz do nas:
redakcja@pinczow.com