Kielce 1 maja bez pochodu. Lewica zrywa z tradycją
Lewica zrywa z tradycją i nie organizuje pierwszomajowego pochodu w Kielcach. – To decyzja natury strategicznej – podkreśla nowy szef świętokrzyskiego SLD Andrzej Szejna. Działacze partii mają jechać do Warszawy demonstrować siłę i jedność partii.
Z pochodami po 1989 roku bywało różnie, ale w Kielcach się odbywały. Gdy SLD rządził w mieście i kraju, spod Kieleckiego Centrum Kultury do parku miejskiego szło nawet parę tysięcy uśmięchniętych osób z czerwonymi balonikami. W ubiegłym roku było ich już tylko około 250, z balonikami i parasolami, ponieważ pogoda wyjątkowo nie sprzyjała. Teraz działacze i sympatycy lewicy z Kielc mają jechać na pochód do Warszawy.
– To decyzja zarządu krajowego SLD, że w całym kraju nie będzie pochodów, a wszyscy zjeżdżamy się do Warszawy. Będzie nas około 20 tysięcy, w ten sposób zademonstrujemy swoją jedność i sprzeciw wobec polityki rządu – mówi Andrzej Szejna.
Zapewnia, że dla każdego chętnego, który wcześniej zgłosi się do siedziby rady wojewódzkiej SLD, znajdzie się miejsce w autokarze, a partia za przejazd zapłaci. Niespełna dwa tygodnie temu podczas wojewódzkiego zjazdu SLD ubiegający się o wybór na przewodniczącego Szejna mówił, że dla niego najważniejsze będzie działanie w Kielcach i regionie, aby wygrać wybory samorządowe. Jak się ma do tego wyprowadzenie pochodu z Kielc do Warszawy? – Wyborów nie wygrywa się pochodami pierwszomajowymi, ale rozmową z ludźmi. Teraz największym wyzwaniem jest wielki pochód w Warszawie – odpowiada Szejna. Liczy on, że na pochód do Warszawy pojedzie kilkaset osób z Kielc i regionu.
Do stolicy m.in. były poseł Henryk Milcarz, ale nie jest zachwycony odwołaniem pochodu w Kielcach. – Szkoda, bo z wielu ludźmi już się umawiałem na pochodzie w Kielcach, liczyłem, że będzie można potem usiąść i pogadać. Ale rozumiem, że jest określona sytuacja i trzeba jechać – mówi. Dodaje jednak, że nie wyobraża sobie, aby to się stało nową tradycją. – Na pewno w przyszłym roku zorganizujemy pochód w Kielcach i będziemy to kontynuować w kolejnych latach – zapowiada Milcarz.
Z organizowania pochodu nie zrezygnowała lewica w Ostrowcu Świętokrzyskim. Jej działacze i sympatycy zbierają się o godz. 11 pod kinem Etiuda, skąd wyruszą na rynek. – Robotnicze miasto. za długa tradycja, żebyśmy nie organizowali pochodu – mówi Józef Grabowski, szef SLD w powiecie ostrowieckim. Dodaje, że do Warszawy pojedzie tylko delegacja.
O wyjeździe na wielki pochód do stolicy nie chce nawet słyszeć Jacek Kapałka, szef SLD w Pińczowie. – Warszawa dla mnie nie istnieje, Warszawa to jest u nas. Pińczów to najbardziej rewolucyjne miasto w Polsce – podkreśla. Z organizacją pochodu w Pińczowie mogą być jednak problemy, ponieważ SLD nie uzyskał zgody na przemarsz. Kapałka ma jednak nadzieję, że taka zgoda będzie. Jeśli nie, działacze lewicy spotkają się 1 maja o godz. 15 w parku.



