Koniec sprawy zaginionych dokumentów policji
Nie będzie ponownego śledztwa w sprawie zaginionych dokumentów starachowickiej policji. Poseł Nowak, który interweniował w Prokuraturze Apelacyjnej, uważa jednak, że nie wyjaśniono jeszcze wszystkiego
O sprawie pisaliśmy w listopadzie ubiegłego roku. Wtedy do redakcji trafiły poufne dokumenty starachowickiej policji, zawierające operacyjne ustalenia funkcjonariuszy. Według anonimowego znalazcy leżały na wysypisku obok budynku komendy. Okazało się, że zginęły w 2000 roku. Zostały wyrwane z tzw. książki zadań zleconych dla plutonu patrolowo-interwencyjnego.
Dochodzenie w tej sprawie wszczęła starachowicka prokuratura, ale nie udało jej się ustalić, kto wyniósł poufne materiały. Sprawa została umorzona. Poseł Zbigniew Nowak zainteresował się, dlaczego policja nie powiadomiła prokuratury o zgubie już trzy lata temu. W marcu interweniował w Prokuraturze Apelacyjnej. Wnosił m.in., by sprawa została podjęta na nowo. Ponownego śledztwa jednak nie będzie. Prokurator Wojciech Miłoszewski, rzecznik krakowskiej Prokuratury Apelacyjnej, poinformował, że ustalono, iż trzy lata temu było prowadzone postępowanie w sprawie zaginięcia materiałów, ale sprawcy nie wykryto. – Tym razem sprawdziliśmy, czy we wszystkich sprawach, które obejmowały zaginione materiały, były prowadzone postępowania. Okazało się, że były – mówi Miłoszewski.
Poseł Nowak uważa, że sprawa nie została wyjaśniona do końca. – Ostatni „zaginiony” dokument ma datę 25 sierpnia, dalsza część książki zadań zaczyna się od 5 września. Być może więc nie wszystkie dokumenty się odnalazły i nie nadano biegu np. sprawie, która wydarzyła się w ciągu tych 10 dni – stwierdza.



