Mamy czwarty numer „7 Źródeł”
Z satysfakcją informuję, iż dobiegają końca prace związane z wydaniem nr 4 rocznika społeczno-kulturalnego powiatu pińczowskiego „7 Źródeł”. Lada dzień pojawi się na rynku czytelniczym.
W swoich generaliach jest kontynuacją założeń programowych i tematycznych trzech numerów poprzednich. Składa się z 3 podstawowych części: „Zdarzenia”, „Dzieje” i „Mikroklimat”. W sumie około pół tysiąca stron druku i ponad 200 fotografii dokumentujących zarówno obecne znaczące wydarzenia w Pińczowie jak i powiecie, jak i przeszłości.
Nie sposób ogarnąć całości jednym rzutem oka i myśli. Obok dobrze już znanych autorów, pojawiają się wciąż nowi, z rozmaitych środowisk. Wszystkich łączy wspólna pasja i miłość do ziemi pińczowskiej, nawet jeśli nie pochodzą stąd, lecz utożsamiają się z nią bez reszty mając tę świadomość, że wspólnymi siłami tworzymy dzieło jedyne tego rodzaju w Polsce, ambitne, nieśmiertelne.
Jestem przeświadczony, że żadne, nawet najbardziej górnolotne określenia nie są w tym przypadku nie na miejscu. Wszak Pińczów właściwie od zarania swych dziejów – nawet w okresach stagnacji czy kryzysów – należał do najbardziej oświeconych skupisk ludzkich. W jego murach gościli najwybitniejsi Polacy na czele z Mikołajem Rejem, Janem Chryzostomem Paskiem, Hugonem Kołłątajem, Stefanem Żeromskim, Adolfem Dygasińskim i Józefem Mortonem, żeby wybrać tylko tych z literackiej „łączki”. Tę listę można powiększać w sposóbdowolny. Przykładów jest bez liku.
O nich także była, jest lub będzie mowa w „7 Źródłach”, stworzonych właśnie po to, aby przeszłość i dzień dzisiejszy dokumentować w wydaniu zwartym, zbierać i opracowywać, co rozproszone i dla wielu chłonnych osób mało lub wcale niedostępne, a co interesujące, ważne i uruchamiające wciąż nowe pokłady twórczej wyobraźni.
Właśnie bogactwo pomysłów i stale poszerzany krąg autorów zapewnia wszechstronność tematyczną, o czym łatwo się przekonać, otwierając książkę. Co przemijające, nieoczekiwane urasta do rangi niemal symbolu. Nazwiska i fotografie najbliższych, znajomych, współpracowników w rozmaitych latach i miejscach nadają dziełu walor niesłychanie emocjonalnie przeżywany przez wszystkich tych, którzy nawet się nie spodziewają, że będą przedmiotem naszego zainteresowania. To miłe słyszeć z wielu stron i ust pochwały za wysoki poziom edytorski, odwagę i pomysłowość.
Dla piszącego te słowa, z racji wykonywanej funkcji odpowiedzialnego za całość i planującego pracę w przyszłości, najważniejszą bodaj sprawą jest fakt, że właściwie nikt spośród tych, którym zaproponowałem współpracę, swojej pomocy i współdziałania w imię racji nadrzędnych nie odrzucił.
W efekcie właściwie na ukończeniu jest nr 5 rocznika, który winien ukazać się w sierpniu br. Mało tego, już trwają intensywne rozmowy z autorami i wstępne prace nad przygotowaniem do wydania nr 6, który winien ukazać siew lutym 2003 r.
W oddzielnej teczce znajdują się opracowane i przyozdobione zdjęciami materiały.
Nie chciałbym przedwcześnie uchylać rąbka tajemnicy, co, kto, jak i kiedy. Wystarczy otworzyć książkę bodaj na chybił trafił, aby przekonać się, jak jesteśmy duchowo bogaci. Natomiast z całą pewnością po raz kolejny należą się słowa uznania i podziękowania głównemu wydawcy, czyli Starostwu Powiatowemu, zaś w szczególności staroście Andrzejowi Kozerze za to, że docenił wielkość tego wszystkiego, co nas otacza i stworzył warunki, przede wszystkim materialnej natury, do podjęcia i kontynuacji tego ważnego kulturalnego dzieła, jakim jest rocznik, a właściwie półrocznik. Sprzymierzeńców mamy oczywiście wielu. To uskrzydla.



