Serwis Internetowy Miasta Pińczów

Dni Ponidzia 2026

2 komentarze

Metal na Ponidziu

10 września 2016 | Wojciech Jurewicz, www.facebook.com/wojciech.jurewicz | Wyświetleń: 4 739

Po 17 latach od nagrania ukazał się niedawno album znanej z ostrego brzmienia, pińczowskiej grupy z lat dziewięćdziesiątych „Dogma”. Jeden z założycieli zespołu – Wojciech Jurewicz przybliża historię metalu na Ponidziu. Serdecznie zachęcamy do ciekawej lektury.

111

Pod koniec lat ’80 byliśmy nastoletnimi chłopakami wielbiącymi muzykę metalową. Oczywiście wówczas, jak większość młodych ludzi, chcieliśmy mieć swój zespół, więc zaczęliśmy coś tam próbować w Domu Kultury w Pińczowie. Każdy z nas był na tyle zmotywowany, że szybko nauczył się podstaw na swoim instrumencie – i poszło. Dwa lata ćwiczyliśmy, nawet koncertowaliśmy na różnych imprezach miejskich, pod kilkoma nazwami, kombinując przy zmianach składu. W końcu wiosną 1990 roku wykrystalizował się czteroosobowy skład NECROBIOSIS: Marek Szczeciński – wokal, Sebastian Napora – gitara, Grzegorz Zając – bas i Wojciech Jurewicz – perkusja.

11111
Pierwsza taśma demo „Behind” powstała w lipcu 1990 roku w zaimprowizowanych warunkach. Materiał ten, choć rozprowadzony w niewielkim nakładzie, zyskał pozytywne recenzje w podziemnych zine’ach. Krótko po nagraniu tej taśmy Marek opuścił zespół, a jego funkcję przejął Sebastian. W ciągu dwóch kolejnych lat nagraliśmy, już w studiu Radia Kielce „Jesus Wept” (marzec 1991) i „At Dawn Of Suffering” (kwiecień 1992). Tym drugim tytułem zainteresował się Mariusz Kmiołek i jego firma Carnage Rec. Właśnie pod jej szyldem materiał ujrzał światło dzienne we wrześniu i został wybrany „Taśmą Roku 92” przez Wizyjny Tygodnik Muzyczny ROCK FAN. To był fantastyczny czas dla naszego zespołu. Organizowaliśmy mnóstwo koncertów w Pińczowie. Grały u nas m.in. kapele: DRAGON, RISE UP, THE ABYSS, MUTILATION, PANDEMONIUM, TRAUMA (wtedy jeszcze pod nazwą THANATOS), HATE. Niektóre z nich grają do dziś i są ambasadorami polskiego metalu na świecie. NECROBIOSIS zagrał wiele koncertów, z których do najważniejszych można zaliczyć „Shark Attack” ’92 w Białej Podlaskiej z takimi grupami jak VADER, MAGNUS, MIASMA, BETRAYER, LASTWAR. Pamiętam sytuację, gdy byliśmy na scenie a chłopaki z VADER słuchali naszego koncertu, Sebastianowi zerwała się struna. Miał wyjątkową gitarę, którą wielu muzyków się zachwycało, ale zmiana struny zajmowała w niej sporo czasu. Wtedy China – ówczesny gitarzysta VADERA pobiegł i przyniósł swoją gitarę, na której Bastek dokończył koncert. To było bardzo spontaniczne i fajne. Zresztą wtedy ludzie z zespołów tworzyli swoistą brać i o jakiejkolwiek zawiści czy niezdrowej rywalizacji nie było mowy. Z VADEREM graliśmy jeszcze kilka razy m.in. w krakowskiej Hali Wisły. O tak, to był pamiętny koncert zagrany dla wielu fanów tej muzyki.
Inna ciekawostka wiąże się z Kielcami, gdzie w hali przy ulicy Żytniej zagraliśmy z zespołem KAT. Wtedy miał tam grać także łódzki PANDEMONIUM, ale nie pomnę już z jakich przyczyn nie zagrał i na ich miejsce wskoczył właśnie NECROBIOSIS. Spora grupa młodych ludzi pod sceną myślała, że gra tamta kapela, a to byliśmy my. Taka niespodziewajka, ha, ha.

1111

W styczniu ’94 NECROBIOSIS nagrał album „My Soul”. Pognało nas aż do Gdyni gdzie mieściło się Warrior Studio. Była mroźna zima a ja pociłem się nagrywając na zestawie perkusyjnym, w którym tylko blachy były „żywe”, reszta to jakieś, dziwne wtedy dla mnie, pady, w które trudno trafić pałką, ha, ha. Instrument klawiszowy wypożyczyliśmy wtedy ze sklepu muzycznego, którego właścicielem był Sławomir Łosowski z KOMBI. „My Soul” otrzymało świetne recenzje. Zespół uplasował się na drugim miejscu jako Debiut Roku ’94 (po zespole FLAPJACK) w miesięczniku METAL HAMMER. W niedługim czasie dołączył do nas drugi gitarzysta Krystian Wojdas z Buska-Zdroju. Rozpoczęliśmy pracę nad nowymi utworami, graliśmy koncerty i wkrótce nieoczekiwanie dla nas wszystkich Sebastian zdecydował się wyjechać z Pińczowa. Parę miesięcy niepewności, oczekiwania i myślenia, co dalej aż doszliśmy do wniosku, że pod szyldem NECROBIOSIS nie ma sensu dalej grać.
Na gruzach tej formacji powstał zespół DOGMA: Krystian „Dino” Wojdas – wokal, gitara, Maciej Szymacha – bas, Marcin Cwakliński – gitara i Wojciech Jurewicz – perkusja. Po kilku miesiącach poszukiwania swojej odrębności i stylu, po kilku koncertach zarejestrowaliśmy cztery utwory w podkrakowskiej Alwerni. Demo zatytułowane „Testimony” miało na celu zwrócenie uwagi na zespół przed decydującym uderzeniem. Miała nim być płyta długogrająca pt. „Symptom Of Dementia”. W lipcu 1999 roku zespół DOGMA wkroczył do sanockiego Manek Studio, gdzie pod okiem Arkadiusza Malczewskiego (BEHEMOTH) zarejestrował osiem utworów plus intro. W nagraniu wystąpił gościnnie Grzegorz (Levi) Łukowski z grupy NEOLITH. Hm… Czasem trzeba troszkę poczekać… ha, ha, ha…

111111
DOGMA – „Symptom Of Dementia” ukazała się właśnie teraz, po 17 latach. Sprawcą tego zamieszania i niebywałej niespodzianki jest Piotr Szafraniec. To on jest autorem wspaniałej szaty graficznej, która zdobi płytę. To on doprowadził do jej wydania. Od strony merytorycznej nad wydaniem czuwał oczywiście Krystian Wojdas (obecnie gitarzysta zespołu JACK CRUSHER). Dzięki Panowie! A sama muzyka – Cóż, zapraszam do jej posłuchania. CD można nabyć w sklepie internetowym szataniec.pl
Fajne to były czasy, lata ’90. Wiele wspaniałych doświadczeń, znajomości, wiele frajdy z grania. Kształtowała się wrażliwość muzyczna, świadomość i chęć uczestnictwa w różnych dziedzinach kultury. Pozostały nagrania, wspomnienia, pozostało przekonanie, że byliśmy częścią historii muzyki metalowej w Polsce. Tego nikt już nam nie odbierze.

3 odpowiedzi do “Metal na Ponidziu”

  1. Jaj pisze:

    To były czasy… Necrobiosis mogli naprawdę daleko zajść i niewiele brakowało żeby tak się stało. Ale jak zwykle w takich sytuacjach wygrywają inne sprawy. Małomiasteczkowość też niestety nie pomaga…

  2. pińczowski metalowiec pisze:

    dziękuję redakcji pinczow.com za pamięć……….właśnie to były czasy..ech ..:)

  3. Scyzor z Sadów pisze:

    Słucham właśnie „My Soul”, która wpadła mi przypadkowo w ręce i aż zapiera dech w piersiach. Kawał solidnego metalu, niczym jakaś zachodnia kapela. Brzmienie niesamowite.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *


Masz pytania? Napisz do nas:
redakcja@pinczow.com