Serwis Internetowy Miasta Pińczów

Raport o stanie Powiatu Pińczowskiego za 2025 rok. Mieszkańcy mogą zabrać głos w debacie.

0 komentarzy

Monopol na zdjęcia

19 czerwca 2011 | , | Wyświetleń: 613

Nie od dziś wiadomo, że światem i życiem rządzą układy. Nie masz odpowiednich znajomości, to nie licz, że załatwisz cokolwiek bez jakichkolwiek problemów. O tym, że są wśród nas równi i równiejsi przekonali się wczoraj dziennikarze i fotoreporterzy na pikniku historycznym w Michałowie, którym w znaczny sposób ograniczono lub uniemożliwiono wykonywanie pracy.

Czytając prawo prasowe, możemy się dowiedzieć, że „osoba, która posługuje się legitymacją prasową, jest dziennikarzem, którego chronią przepisy prawa międzynarodowego. Wszystkie instytucje, organizacje, związki oraz osoby prywatne uprasza się o udzielenie posiadaczowi legitymacji wszelkiej pomocy związanej z wykonywaną pracą. Służby mundurowe (policję, wojsko, straż pożarną, miejską i inne) uprasza się o umożliwienie wstępu lub wjazdu na teren zamknięty, wydzielony lub chroniony, o ile nie stanowi to bezpośredniego zagrożenia dla życia”.

Prawo prawem, ale widać niektórym osobom wydaje się, że stoją ponad nim. Mowa tu o jednym z organizatorów wspomnianego pikniku historycznego Łukaszu Łaganowskim oraz o szefie ochrony firmy Karabela Krzysztofie Dudzicu. Ci panowie zbytnio wzięli sobie do serca organizację pewnych przedsięwzięć i dbanie o bezpieczeństwo oraz porządek na wspomnianej imprezie. Swoim postępowaniem i decyzjami dali wyraźny przykład tego, że są równi i równiejsi. Do Michałowa przyjechało kilku dziennikarzy z woj. świętokrzyskiego i nie tylko, którzy mieli za zadanie uwiecznić na zdjęciach wspomniany piknik, ale niestety, wielu z nich uniemożliwiono wykonanie pracy, ponieważ w/w panowie uznali, że mogą działać ponad wspomnianym przeze mnie prawem.






Dziennikarz i fotoreporter często musi podejść znacznie bliżej do odbywających się wydarzeń niż to może uczynić zwykły widz. Taki zawód i profesja. Z dalszych odległości po prostu się pewnych rzeczy nie da zrobić tak dobrze, jakby się to wykonało z odległości kilku metrów. Mimo posiadanego doświadczenia i wiedzy na temat fotografowania tego typu imprez, mimo pokazania organizatorowi i szefowi ochrony stosownych papierów, dzięki którym fotoreporter miał prawo podejść nieco bliżej do centrum wydarzeń, to i tak nie mógł on tego uczynić. Jedyną osobą, która bez żadnych przeszkód mogła fotografować i poruszać się po niby zabronionym terenie, była kobieta z Wojewódzkiego Domu Kultury. Śmiem wątpić, czy w ogóle posiadała ona jakiekolwiek „papiery” na wykonywanie takowych zdjęć, oprócz słownego pozwolenia organizatora.



Dzisiaj kolejny dzień imprezy, więc mam nadzieję, iż do tego czasu , niektóre osobistości zdążą zapoznać się z ustawami, by dowiedzieć się, co komu wolno, a czego nie, aby w przyszłości nie było podobnych niesympatycznych i nieprofesjonalnych zachowań i wydarzeń.

***
W myśl art. 81 ust. 2. u.p.a.p.p. zezwolenia nie wymaga rozpowszechnianie wizerunku:
1) osoby powszechnie znanej, jeżeli wizerunek wykonano w związku z pełnieniem przez nią funkcji publicznych, w szczególności politycznych, społecznych, zawodowych,
2) osoby stanowiącej jedynie szczegół całości takiej jak zgromadzenie, krajobraz, publiczna impreza.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *


Masz pytania? Napisz do nas:
redakcja@pinczow.com