Serwis Internetowy Miasta Pińczów

Po pracy zakładali robocze ubrania i wracali do szkoły. Zakończył się projekt Fundacji PGE

1 komentarz

Nazywają ich „króciakami”

2 czerwca 2006 | , | Wyświetleń: 719

Nazywają ich „króciakami’, bo za kratki trafiają przeważnie na 20-30 dni. Za to niektórzy nawet po kilka razy. Rowerzyści ukarani za jazdę po pijanemu to od co najmniej roku nowa i do tego liczna grupa osadzonych w kieleckim areszcie i zakładzie karnym w Pińczowie. Grupa, która spędza sen z powiek szefom i tak już przepełnionych placówek.

Jazda po pijanemu czy to samochodem, czy na rowerze jest przestępstwem już od dawna, ale problem rowerzystów za kratkami pojawił się mniej więcej rok temu – mówi dyrektor Zakładu Karnego w Pińczowie Krzysztof Drop. – Prawdopodobnie sądy stały się bardziej rygorystyczne w kwestii karania za to przestępstwo i dobrze. Tyle, że te kary to przede wszystkim grzywny i to stosunkowo niewielkie. W przypadku, gdy ukarany nie zapłaci grzywny, zostaje ona zamieniona na pobyt w więzieniu. Najczęściej jest to krótka odsiadka trwająca od dwóch tygodni do miesiąca. To dla nas ogromny problem, bo zakład i tak jest już przepełniony, a tu jeszcze trzeba wygospodarować dodatkowe miejsca dla tzw. króciaków, czyli tych co muszą u nas odsiedzieć kilkanaście dni.

Zakład Karny w Pińczowie przystosowany jest do przyjęcia pięciuset więźniów, a przebywa w nim średnio 650 osadzonych. W areszcie w Kielcach jest ponad 700 miejsc, a zdarza się, że osadzonych jest ponad dziewięciuset. – Miesięcznie kierowanych jest do nas dwustu ludzi, w tym średnio trzydziestu trafia tu za jazdę po pijanemu – mówi Zbigniew Grzesiak, rzecznik kieleckiego Aresztu Śledczego na Piaskach. – Były miesiące, w których mieliśmy nawet pięćdziesięciu osadzonych za jazdę na rowerze w stanie nietrzeźwym.

Statystyczny rowerzysta ukarany za jazdę po pijanemu pochodzi najczęściej z pobliskich nam miejscowości czy powiatów – mówi dyrektor zakładu w Pińczowie. – Mówi, że nie tylko nie ma pieniędzy na zapłacenie grzywny, ale i na dojazd do zakładu w terminie wyznaczonym przez sąd. Efekt jest taki, że delikwentów musi przywozić policja, bo nagminnie nie zgłaszają się w wyznaczonym dniu. Ci ludzie nigdy nie chcą nawet skrócić sobie kary, płacąc przynajmniej część grzywny. Wolą odsiedzieć niż zapłacić.

Co ciekawe, sądy często wyznaczają kary zastępcze, wtedy taki człowiek musi na przykład odpracować kilka dni – mówi Zbigniew Grzesiak. – Tu skazany za jazdę po pijanemu nie może tłumaczyć się brakiem pieniędzy, a i tak nie zgłasza się do pracy, przez co trafia do nas.

W pińczowskim wiezieniu są już nawet recydywiści odsiadujący wyroki za jazdę na rowerze po pijanemu. Niektórzy zaliczyli już trzecią odsiadkę. – Osobiście twierdzę, że karą za takie przestępstwo powinny być na przykład prace porządkowe na rzecz gminy czy jakiejś instytucji – mówi Krzysztof Drop. – Więzienie, w którym przebywają ludzie ukarani za bardzo ciężkie przestępstwa to nie najlepsze miejsce dla rowerzysty, który jechał po alkoholu.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *


Masz pytania? Napisz do nas:
redakcja@pinczow.com