Nida przegrywa z Wisłą
Piłkarze Nidy Pińczów nie sprawili niespodzianki i bez zdobyczy punktowej wrócili z Sandomierza, gdzie rozgrywali mecz w ramach X kolejki IV ligi grupy świętokrzyskiej z miejscową Wisłą. Lider rozgrywek postawił wysoko poprzeczkę podopiecznym Cezarego Ruszkoweskiego, którzy do tego spotkania przystąpili w bardzo okrojonym składzie.
Radość piłkarzy Wisły, którzy po meczu z Nidą umocnili się na fotelu lidera. fot. www.sandomierz24.info
Wisła Sandomierz – Nida Pińczów 3:0 (1:0)
Maciej Stróżak 41 (k), 90,
Patryk Tur 75
Nida: Michał Nawrot – Jacek Kempkiewicz (53, Dominik Chmielarski), Konrad Ciacia, Oskar Zygan, Karol Dudzik – Artur Karasek, Michał Krzak, Dawid Skowera, Piotr Piwowar (38, Wiktor Nogacki) – Adrian Brzezoń (65, Sebastian Zając), Maciej Pawłowski (75, Dariusz Gałęziowski).
Sędzia: Kamil Adamski (Ostrowiec Świętokrzyski).
Zespół z Pińczowa boryka się z brakami kadrowymi. Mimo, że do składu Nidy powrócili Konrad Ciacia oraz Jacek Kempkiewicz trener Ruszkowski nie mógł skorzystać z pauzujących za kartki Łukasza Miki i Piotra Gajdy, a na domiar złego, pod koniec pierwszej części meczu urazu nabawił się Piotr Piwowar i musiał opuścić plac gry. Nie był to dobry dzień dla naszego napastnika, chwilę wcześniej przy wyniku 0:0 Piwowar był bliski strzelenia gola, lecz piłkę po jego strzale z linii bramkowej wybił obrońca Wisły.
Była to jedyna groźna sytuacji pińczowian tego dnia, zespół z Sandomierza przez 90 minut kontrolował przebieg spotkania, choć pierwszą bramkę zawodnicy z nad Wisły strzelili dopiero w końcówce pierwszej połowy. Po faulu Michała Nawrota na zawodniku Wisły, sędzia Adamski podyktował ’11, którego skutecznym egzekutorem okazał się Maciej Stróżyk. Na drugiego gola kibice z Sandomierza czekali do 75. minuty, kiedy to z ponad 30 metrów pięknym strzałem popisał się dwudziestojednoletni Patryk Tur. Wynik spotkania w doliczonym czasie gry ustalił Stróżyk, dla którego była to już druga zdobyta bramka tego dnia.




