Nie będę zmieniał tego, co dobre
Rozmowa z nadkomisarzem Adamem Równickim, pełniącym obowiązki komendanta powiatowego policji w Pińczowie.
Rozmowa z nadkomisarzem Adamem Równickim, pełniącym obowiązki komendanta powiatowego policji w Pińczowie.
* Co pan wie o Pińczowie?
– Dużo. Nic. (śmiech) Tak naprawdę nie znam Pińczowa. Ale przychodzę tutaj z Jędrzejowa, który jest bardzo do Pińczowa podobny. Podobny, jeśli chodzi o ukształtowanie terenu, jak również jeśli chodzi o strukturę społeczności, zamieszkującej powiat. Spodziewam się więc, że będę miał do czynienia z podobnymi do poprzedniej pracy problemami. Jeśli chodzi o ludzi, znam kilka osób z komendy, z kontaktów służbowych. Spotykaliśmy się na szkoleniach i w komendzie wojewódzkiej. Poza tym jestem absolutnie spoza tego miasta.
* W komendzie jędrzejowskiej kierował pan sekcją prewencji. Czy tamta praca dała panu wystarczające doświadczenie, żeby kierować całą jednostką policji?
– W Jędrzejowie podlegało mi siedemdziesięciu ludzi. Miałem osiem posterunków w terenie, „drogówkę” i szereg innych służb, przypisanych prewencji. Oczywiście nie pracowałem sam, bo miałem do pomocy kierowników, itd. To niewiele mniej, niż cała komenda pińczowska.
* Jak zareagował pan na propozycję objęcia komendantury w Pińczowie?
– Przyjąłem ją bez wahania. Dla mnie to przede wszystkim awans zawodowy. Jeśli ktoś chce się rozwijać, a ja chcę, nie odrzuca takiej szansy. Poza tym to sprawa honoru i odpowiedzialności za wybraną drogę życia. Policja to normalna służba mundurowa, gdzie z poleceniem służbowym przełożonego nie dyskutuje się. (śmiech)
* Co, zdaniem pana, zadecydowało o wyborze pańskiej osoby na to stanowisko?
– Pewnie ocena mojej dotychczasowej pracy. Pracując w Jędrzejowie bardzo dużo przebywałem w terenie. Spotykałem się z ludźmi wszędzie. Łącznie z tym, że jeździłem po zebraniach wiejskich. Nie należę do ludzi lubiących siedzieć za biurkiem. Moi podwładni z Jędrzejowa wiedzą, że lubię na przykład wpadać do komendy, czy do posterunków o różnych porach. I nie mam na myśli moich godzin pracy. Gdyby przyszło mi przedstawić siebie, jaki jestem, zacząłbym chyba od łatwości nawiązywania kontaktów z ludźmi.
* Czy nie boi się pan porównań z poprzednikiem komendantem, Janem Kowalskim?
– Mam świadomość, że dostaję bardzo dobrą jednostkę. Ta ocena już na starcie stawia mi poprzeczkę bardzo wysoko, ale chcę, by pińczowska komenda była jeszcze lepsza. Przede mną dopiero poznawanie ludzi. Ale chciałbym zaznaczyć, że nie zamierzam zmieniać niczego, co jest dobre. Jeśli chodzi o jej ulepszanie… Nikogo nie obrażę stwierdzeniem, że każde nowe spojrzenie z zewnątrz wyłapuje rzeczy, zazwyczaj drobne, które umknęły osobom, będącym przez dłuższy czas wewnątrz instytucji. To pod tym kątem chcę się przyglądać pracy, teraz już moich policjantów!
* Czy wierzy pan, że pińczowska policja jest naprawdę tak dobra, jak się o niej mówi i pisze?
– Tak. Oczywiście można dyskutować o obiektywizmie ocen, ale są pewne dane, które przekazują istotne informacje. Wierzę w statystykę, czy też w to, że jest ona w stanie uporządkować jakąś rzeczywistość. Poza tym mamy naszą wewnętrzną informację policyjną, biuletyn, gdzie codziennie zamieszczane są informacje o tym, co działo się w danych jednostkach. Mam więc jakieś wyobrażenie o pracy pińczowskich policjantów.
* Od czego chce pan zacząć swoją w Pińczowie pracę?
– Od spotkań z wszystkimi komórkami, które działają w komendzie. To właściwe poznanie wymaga więcej czasu, ale chcę by na początek ludzie poznali mnie. Przynajmniej, by mieli okazję przyjrzeć mi się jak wyglądam. (śmiech) Jak wszyscy „nowi” na całym świecie: ja sam muszę poznać moje nowe miejsce pracy. Następne na liście jest poznawanie terenu. Czeka mnie więc szereg wizyt u władz samorządowych i instytucji działających w regionie.
* Wojciech Olbryś, komendant wojewódzki policji w Kielcach, przedstawiając pana użył określenia „pełniący obowiązki”. Proszę przybliżyć pińczowianom, co to oznacza.
– Tak. Rzeczywiście nie jestem komendantem, lecz „pełniącym obowiązki” komendanta. Ale to rozróżnienie nie dotyczy tylko mnie. Wszyscy nowi komendanci placówek powiatowych, mianowani w ostatnim czasie, są „p.o.”. Taka jest polityka kadrowa komendy wojewódzkiej. Nie zastanawiałem się nad nią głębiej, bo „p.o.” niczego nie zmienia. Bez względu jak nazwane jest moje stanowisko, ciąży na mnie pełen zakres obowiązków, związanych z kierowaniem komendą.
* Proszę powiedzieć czytelnikom „Echa Dnia” coś o sobie.
– Mam 43 lata. Jestem rodowitym jędrzejowianinem. Tam się urodziłem, tam mieszkam. Moja żona Beata też jest jędrzejowianką. Mamy dwoje dzieci, Trzynastoletnią Martynę i dwunastoletniego Dominika. Na tę chwilę nie zamierzam przeprowadzać się do Pińczowa, bo dom mój jest w Jędrzejowie. Ale w dzisiejszych czasach dojazdy do pracy to żaden problem. Badałem już drogę i zajęło mi to pół godziny jazdy. To naprawdę niewiele, bo czasami więcej czasu potrzeba na przejazd przez Kielce w godzinach szczytu. Że nie wspomnę o wielkich aglomeracjach. (śmiech). Policja to moja druga praca. Wcześniej byłem nauczycielem. Przez trzy lata uczyłem geografii i języka rosyjskiego w szkole w Imielnie. To żadne dziwactwo, w mojej rodzinie nauczyciele to całkiem pokaźna grupa zawodowa. (śmiech)To w Imielnie zdecydowałem się na wstąpienie do policji.
* Jak pan spędza wolny czas, jakie są pańskie zainteresowania?
– W pewnym sensie wiążą się one z moja pracą w szkolnictwie. Kocham sport. Kocham piłkę nożną. I właśnie z moimi kolegami z pierwszej pracy mamy w Jędrzejowie Nauczycielskie Towarzystwo Sportowe. Przez cały rok, dwa razy w tygodniu, my, w tej chwili panowie w pewnym wieku, ganiamy za piłką jak dzieci. No ale jakoś trzeba walczyć z „brzuszkami”. (śmiech) Poza tym lubię geografię i ekonomię. Śledzę na bieżąco programy informacyjne, o tym, co się nie tylko u nas, ale i w świecie w tym temacie dzieje.
* Dziękując za rozmowę, proszę przyjąć gratulacje z powodu awansu. A co do życzeń na przyszłość, życzę panu, by wyzwanie, jakim jest Pińczów, przyniosło panu sukces zawodowy!

Foto T.Krąż: Nadkomisarz Adam Równicki, nowy szef pińczowskiej policji.

Foto T.Krąż: Nadkomisarz Adam Równicki w drodze do siedziby pińczowskiej komendy, już jako jej oficjalny szef. Z lewej nadkomisarz Piotr Przynarowski, naczelnik Sekcji Kryminalnej, z prawej aspirant sztabowy Jacek Piwowarski, naczelnik Sekcji Prewencji KPP Pińczów.
Jest już w Pińczowie
Nadkomisarz Adam Równicki pełni od wczoraj obowiązki komendanta powiatowego policji w Pińczowie. Jego poprzednik, podinspektor Jan Kowalski, po siedmiu latach kierowania pińczowską placówką, przeniesiony został do Ostrowca Świętokrzyskiego. Komendant Równicki, przed przyjściem do Pińczowa, był kierownikiem Sekcji Prewencji w Komendzie Powiatowej Policji w Jędrzejowie.Nowy szef pińczowskich stróżów prawa ma 43 lata. Jest żonaty, ma dwoje dzieci. Pracę w policji zaczął w 1987 roku. Jest absolwentem Wyższej Szkoły Policyjnej w Szczytnie. Nadkomisarz Równicki poznał swoją nową jednostkę we wtorek, podczas oficjalnego pożegnania komendanta Kowalskiego.



