Serwis Internetowy Miasta Pińczów

Strzelnica w Pińczowie droższa o ponad 100 tysięcy złotych. Inwestycja zakończy się później niż planowano.

1 komentarz

Pieczone gołąbki

9 czerwca 2002 | , | Wyświetleń: 741

Polska to raj, na szczęście, nie dla ogółu, bo nikt by w niej nie wytrzymał, co więcej, elity straciłyby swą elitarność i wszystko trzeba by znowu zaczynać od nowa. A to nie żarty i sporo kosztuje, niestety. Każdy musi więc zostać przy swoim, a rzeczonym rajem, takim małym, maluśkim, będą się cieszyć – jak do tej pory – wyłącznie żurnaliści. Pismacy, którym pieczone gołąbki, znaczy się – tematy, spadają same, gdziekolwiek by nie przysiedli, ba, przystanęli nawet.




Wystarczy – dajmy na to – pofatygować się na Zagórską. Prezydent Stępień uładził tam wprawdzie niejedno, ale niebawem przyjdzie mu to i owo poprawiać, ponieważ jego leniwi strażnicy zaglądają tu wyłącznie na piwko i na zakupy, a nie po to, by usuwać z chodników zaparkowane na dziko landary miejscowych sklepikarzy i dostojników. O supermarketach wspominam niechętnie, bo do nich – po tematy – chadzają jedynie nowicjusze i stachanowcy; bardziej doświadczeni myszkują w magistracie, a ci jeszcze bardziej na Sienkiewicza, na salonach świętokrzyskiego wojewody, w ministerstwach, w przybierającej na sile Kancelarii i na Miodowej.




Są też leniwce, którzy w ogóle nie polują, jako że zwierzyna podkłada się sama, w dodatku przyprawiona. Biorą do ręki, powiedzmy „Magazyn”, patrzą, a felietonik zaczyna pisać się sam. Poseł H. Długosz jął bowiem odrabiać zaległości i znów się fotografuje; znosi jakieś kwity, udziela wywiadów, tokuje. Palce lizać.




A propos wywiadów. Na ostatniej konferencji prasowej zajął się swoim parlamentarnym kolegą Zbigniewem Nowakiem z Pińczowa, który podpadł mu był swą nazbyt gorliwą współpracą z organami ścigania i wymiaru sprawiedliwości, parafialnym dziennikarstwem w „Nowym Pińczowianinie” i skargą do Komisji Etyki Poselskiej na Długoszowe porównanie przedwyborczej socjotechniki pana Zbigniewa z partactwem niejakiego Le Pena. Rzeczywiście, fatalne, zważywszy na tryumfalne zwycięstwo rzeczonego już Nowaka i totalną klęską paskudnego Francuza, który – na domiar złego – okazał się faszystą, a zwycięski poseł tylko pieniaczem.




Drobiazgów, o których mowa, nie muszą – ma się rozumieć – dostrzegać takie tuzy jak Nowak i Długosz, to jasne, ale Komisja musi, zwłaszcza, że opisywana komedia straciła w drugim akcie właściwą jej bulwarowość i zamieniła się w ponurą tragedię elektoratu z 33 okręgu wyborczego w Kielcach. Po ostatnim występie H. Długosza ludzie pytają, i słusznie, za co ich Bóg pokarał takimi posłami, dlaczego na jesieni odebrał im rozum i pozwolił zmarnować łącznie aż 37.734 głosy? A przypowieść o nieboszczyku Pacu, godnym swojego pałaca, nie przynosi im ukojenia, nie przynosi. Chcieliby w końcu zrozumieć, dlaczego ich baron, lider rządzącej partii, właściciel stołu bilardowego, mercedesa i wielu innych walorów, odmawia swemu mniejszemu bratu, posiadaczowi dyplomu ZSZ i wydawnictwa w Pińczowie, prawa do współpracy z prokuraturą, które – jak wszyscy wiemy – wynika z ducha demokracji, z obowiązującego systemu jurydycznego i ma, co najważniejsze, charakter powszechny. Może zatem korzystać z niego każdy wedle swojego uznania i nikomu nie wolno go ograniczać, nawet Długoszowi.




O tym czy złożone zawiadomienia o przestępstwach należy przyjąć i wdrożyć postępowanie, czy odrzucić, decydują wyłącznie prokuratorzy, a nie partyjni funkcjonariusze. Tak stanowi polskie prawo, wobec czego Z. Nowak nie jest niebezpieczny dla struktur państwa, a to co robi, nie jest sabotażem. Niebezpieczne mogą być za to, i są, autorytarne i bałamutne deklaracje posła Długosza oraz niejednoznaczne i asekuranckie postawy panów prokuratorów.




Największy kłopot w tym, że poseł H. Długosz nie tylko mówi, ale i robi rzeczy naganne, przystające – o zgrozo – do schyłkowej PEZETPEERII, lecz nie pojmuje ich anachronizmu i z typowym dla się zarozumialstwem dolicza je do swych zasług. Nie zdaje sobie sprawy, iż mandat poselski nie upoważnia do bezprawnego dysponowania opinią sądowo-lekarską, pozostającą we władaniu prokuratury i do bezprawnego upubliczniania jej w celu naruszenia dóbr osobistych osoby trzeciej, którą zaplanował skompromitować. Na wszelki wypadek przybiera pozę wallenrodyczną, sądząc iż dzięki niej zdoła się jakoś wykręcić, bo nie wie, że Wallenrod dobił się epitetu narodowego bohatera w zamian za wieczną niesławę i potępienie.




Owóż, najsmutniejsze jest to, iż poseł Długosz nie zawsze rozumie, co czyta. Do czynności procesowych dopuszcza się czasem ludzi cierpiących, to fakt, ale nie chorych. Co się zaś tyczy leczenia ambulatoryjnego, można by je zlecić połowie Polaków dotkniętych przeróżnymi lękami, nerwicami, megalomanią i narcyzmem.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *


Masz pytania? Napisz do nas:
redakcja@pinczow.com