Serwis Internetowy Miasta Pińczów

Zarząd Powiatu Pińczowskiego bez wotum zaufania. Zmiany także w prezydium rady.

2 komentarze

Piłka na miarę

23 grudnia 2008 | , | Wyświetleń: 787

Rozmowa z Jackiem Koźleckim, prezesem „Klubu 50”, wspierającego drugoligową drużynę Nidy Pińczów.

Mija miesiąc od „trzęsienia ziemi” w pińczowskim futbolu. Nida ma nowy zarząd, który rozpoczął proces naprawy klubu. O sytuacji finansowej, negocjacjach z zawodnikami, przyszłości drużyny rozmawiamy z prezesem „Klubu 50” Jackiem Koźleckim.

Adam Ligiecki: * W jakiej atmosferze zasiądą piłkarze Nidy do stołów wigilijnych?
Jackiem Koźlecki: – Myślę, że nie będzie to ani atmosfera radości, ani nadmiernej nadziei. Wiele rzeczy udało się naprawić, jeżeli chodzi o stronę organizacyjną czy prawną działalności klubu, natomiast jego budżet nie jest odpowiedni dla zespołu drugoligowego. Klub Nida jest dość słabą organizacją, jeżeli chodzi o potencjał zawodników. Widać to po miejscu, jakie zajmuje w tabeli. Nasz „Klub 50” postawił piłkarzom warunek: mają grać na ile potrafią, natomiast czy zdołają się utrzymać, jest pochodną sytuacji w lidze. 
* Na co mogą liczyć zawodnicy?
– Część piłkarzy naszego klubu to zawodnicy wynajęci z innych zespołów. Oni traktują tę przygodę nie całkiem poważnie, czekając na lepsze propozycje z innych klubów. Zrobimy wszystko, by stworzyć piłkarzom maksymalnie dobre warunki. Natomiast mam świadomość, że to będzie chyba za mało, by udało nam się zbudować silny zespół, na miarę drugiej ligi, jeszcze w tym roku.    
* Czy żądania piłkarzy są przesadnie wysokie?
– One może nie są przesadnie wysokie. Ale budżet klubu to 300 tysięcy złotych dotacji z Urzędu Miasta i 300-350 tysięcy z biznesu, który udało się nam pozyskać. Z tego, co się orientuję, minimalny budżet klubu drugoligowego to półtora, dwa miliony złotych. To daje satysfakcję zawodnikom i możliwość wzmocnienia klubu.  
* Czyli „pogrzeb” ligowej piłki w Pińczowie?
– Absolutnie nie. Jeżeli chłopcy dadzą radę i utrzymają się w drugiej lidze, umożliwi nam to pozyskanie dalszych środków. Ale jeżeli okaże się, że nasze miejsce jest w trzeciej lidze, nie będziemy się obrażać. Chodzi o to, żeby klub był sprawną organizacją. Nie mamy ambicji, żeby bez zaplecza finansowego budować drugą ligę, na którą nas nie stać.
* Podobno kilku piłkarzy odchodzi z Nidy.
– Zawodnicy nie otrzymywali żadnych wynagrodzeń do momentu, kiedy przyszedł nowy zarząd i pojawił się „Klub 50”. My staramy się te sprawy unormować, chcemy opracować przejrzyste zasady nagradzania, premiowania zawodników, a oni twierdzą, że odejdą. Nie bardzo rozumiem.
* A jeśli Nida spadnie z drugiej ligi?
– Nic się nie stanie, jeżeli pińczowska piłka ulokuje się w trzeciej lidze, z budżetem, który jest realny do osiągnięcia. Chcemy stworzyć organizację sportową na wzór przedsiębiorstwa, które ma prawidłową gospodarkę finansową, które będzie regulować zobowiązania wobec ZUS, zawodników.
* Ile wynosi zadłużenie klubu?
– Na dzisiaj klub ma 120 tysięcy złotych deficytu. Dlatego chcemy pozyskać większe pieniądze od sponsorów, a także większe pieniądze od miasta, żeby wyjść „na zero”, nie rolować długu. Stawiamy na zdrową piłkę, na miarę miasteczka, jakim jest Pińczów. 
* Dziękuję za rozmowę.
Adam LIGIECKI


 

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *


Masz pytania? Napisz do nas:
redakcja@pinczow.com