Pińczów nie chce już drugiej ligi
Nida prawdopodobnie otrzyma szansę uniknięcia spadku, jednak nowi włodarze klubu nie są tym zainteresowani.
Druga liga była dla pińczowian jak sen. Piękny, ale krótki. I w obecnych realiach raczej się nie powtórzy. Szansa dla Nidy otworzyła się kilka dni temu. Decyzją piłkarskiej centrali drużyna GKS Jastrzębie nie otrzymała licencji na grę w pierwszej dywizji.

Wprawdzie Ślązacy mogą złożyć odwołanie, lecz ogromne długi, w jakich tonie ten klub wskazują, że ich los został przesądzony. Miejsce Jastrzębia zająłby wtedy pierwszy spadkowicz – Motor Lublin, zaś Nida mogłaby pozostać w grupie wschodniej drugiej ligi.
Prezes Mariusz Karcz, który zasiadł na fotelu „pierwszego” w Nidzie w ubiegłym tygodniu, przyznaje: – Nie rozmawialiśmy o tym jeszcze w gronie zarządu. Mogę wyrazić jedynie moją prywatną opinię – zaznacza. – Myślę, że nasze miejsce jest obecnie w trzeciej lidze. Zatrudniliśmy trenera Ireneusza Pietrzykowskiego, który nie ma uprawnień do prowadzenia drużyny drugoligowej. I to byłby problem. Poza tym nie jesteśmy przygotowani organizacyjnie do występów w drugiej lidze.



