Serwis Internetowy Miasta Pińczów

Strzelnica w Pińczowie droższa o ponad 100 tysięcy złotych. Inwestycja zakończy się później niż planowano.

1 komentarz

Pińczowska Nida na tarczy

11 sierpnia 2002 | , | Wyświetleń: 731

Sędziowie: Mirosław Kwiatosz, Zbigniew Zych, Dariusz Kwiatosz


Obserwator spotkania: Włodzimierz Popczyk


Widzów: ok. 1500




Żółta kartka dla: Grzegorza Wyroby (Proszowianka)




„Inaugaracja III ligi w Pińczowie” to chyba jedyne pozytywne zdanie opisujące dzisiejszy mecz na Ponidziu. Inaugurację po dwóch latach nieobecności w III lidze rozpoczął Burmistrz Miasta Pińczowa – Pan Andrzej Handlarski życząc wielu sukcesów oraz… awansu do ligi II !




A jeśli chodzi o samo spotkanie więcej zgrania wykazywali kierowcy chcący wydostać się z zakorkowanego Pińczowa w kierunku Krakowa, niż sami na nim grający.




Już w ósmej minucie po ewidentnym błędzie Mirosława Maja było wiadomo, że nie będzie to udany mecz. Bramkarz z Pińczowa wypuścił piłkę pod nogi Grzegorza Wyroby i ten z kolei nie tracąc takiej okazji – wpisał się jako pierwszy strzelec w zespole z Proszowic.




Kolejne minuty były dyktowane przez gości. Praktycznie nie było nawet jednej sytuacji ze strony beniaminka i na te efekty nie trzeba było długo czekać bo w 22 min. Piotr Bogucki ustanowił wynik dzisiejszego spotkania.




Piłkarze z Ponidzia mieli raczej sytuacje ale przede wszystkim ze stałych fragmentów gry. Paweł Jaworek przestrzelił rzut wolny z odległości 15m. Przed końcem pierwszej połowy proszowianie mieli okazję do strzelenia 3 bramki, ale piękna interwencja Maja rozwjała ich nadzieje.




Druga część spotkania dawała miejscowym kibicom tylko nadzieję na lepszą postawę swoich graczy. Niestety, zamiast żeby pińczowiacy dorównali poziomowi gry przyjezdnym, stało się wręcz przeciwnie. Proszowianie odpuścili sobie grę całkowicie. Tak mało ciekawego spotkania dawno nad Nidą nie widziano. U kibiców łatwiej zobaczyć można było ziewające twarze, niżeli jakiekolwiek okrzyki. Brak ogólnego zgrania, niedokładne podania i „trema debiutancka” to chyba najgłówniejsze zarzuty pod adresem jednej z najlepszych drużyn naszego województwa.




Praca sędziów też nie odbiegała od całego poziomu spotkania. Nie można mówić o poprawnym sędziowaniu, kiedy to Morawski pozwala sobie na poważne uderzenie łokciem Kłosa, a wszystko to dzieje się „poza piłką”.




Pod koniec jedynie uwagę zasłużyły dwie sytuacje. Jedną cudem nie wykorzystała Proszowianka, kiedy to jeden z graczy podbił piłkę nad Majem i trzy krotnie odbijając się na polu karnym wypadła minimalnie nad poprzeczkę.




Parę minut później po akcji Sławomira Kłosa i podaniu piłki do Roberta Chlewickiego, który w sytuacji sam na sam z Biernackim strzelił upragnioną bramkę – sędzia pokazał spalony.




Miejmy nadzieje że debiut Nidy Pińczów pójdzie jak najszybciej w zapomnienie i tak niski poziom gry nie będzie miał tu miejsca. Sam Prezes klubu – Pan Mariusz Karcz pocieszał nas, iż „następnym razem będzie lepiej”. My również mamy nadzieję.




Już w najbliższą środę Nida rozegra kolejny mecz w Biłgoraju z tamtejszą Ładą. Natomiast w niedzielę podejmować u siebie będziemy – Sandecję Nowy Sącz.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *


Masz pytania? Napisz do nas:
redakcja@pinczow.com