Serwis Internetowy Miasta Pińczów

Dni Ponidzia 2026

1 komentarz

Po bitwie maturzystów na Jasnej Górze

22 marca 2006 | , | Wyświetleń: 658

Po naszym artykule (w pinczow.com ukazał się przedruk – dop. red.) o wybrykach świętokrzyskich maturzystów pod Jasną Górą rozpętała się burza. Szkoły oskarżają się nawzajem. Sprawę bada kuratorium, a kielecka kuria apeluje do opiekunów pielgrzymek, by zadbali o bezpieczeństwo jej uczestników.

O skandalicznym zachowaniu maturzystów z Chmielnika i Pińczowa pisaliśmy wczoraj. Z informacji, jakie uzyskaliśmy od częstochowskiej policji, wynika, że na parkingu przed Domem Pielgrzyma doszło do bójki. Uczestniczyli w niej uczniowie Zespołu Szkół Zawodowych w Pińczowie, zaczepiali rówieśników z Technikum w Chmielniku powracających z mszy w kaplicy Cudownego Obrazu.


Zaczęło się od wzajemnego obrzucania śnieżkami, a skończyło się na tym, że maturzyści z Chmielnika wrócili do autokaru z porozbijanymi łukami brwiowymi. Wychowawcy i księża nie byli w stanie opanować sytuacji. Nie poradziła sobie z nią nawet straż jasnogórska. Dopiero dwa radiowozy policyjne zrobiły porządek na parkingu. Wylegitymowano osiem osób. Po powrocie z Częstochowy jeden uczeń z Chmielnika trafił do szpitala. Wczoraj przewieziono go do Kielc na tomografię. Na szczęście nie ma naruszonej podstawy czaszki, ale czeka go operacja nosa.

Sprawa zajęło się już świętokrzyskie kuratorium oświaty. – Dotąd nie spotkałam się z podobną historią. Czekamy na pisemne wyjaśnienia od dyrektorów – mówi Barbara Piwnik, pełniąca obowiązki świętokrzyskiego kuratora oświaty. Kuratorium na razie ustaliło, że w czasie pielgrzymek spełniono wymogi formalne, tzn. były karty wycieczki i odpowiednia liczba opiekunów.

Rozmawialiśmy z dyrektorami obydwu szkół. – Od rana zbieram informacje od opiekunów, bo mnie nie było w Częstochowie. Moi nauczyciele twierdzą, że to naszych uczniów napadnięto. Wiem, że nie są święci, ale jestem przekonany, że to nie ich wina. Na potwierdzenie swoich słów podam, że policję wezwał kierowca naszego autokaru, więc to nam zależało na uspokojeniu sytuacji. Nie zgadzam się z zarzutem, że moi uczniowie byli pod wpływem alkoholu. Jeśli tak miało być, to czemu nie dmuchali w balonik – mówi Stanisław Wójcik, dyrektor ZSZ w Pińczowie. Wczoraj pińczowscy nauczyciele przysłali do nas list, w którym podają podobne argumenty.

Inaczej o sprawie mówi Adam Samborski, dyrektor Technikum w Chmielniku. – Ja tam byłem i widziałem to wszystko z okna autokaru. Nie chciałem wypuścić z niego reszty moich uczniów, którzy chcieli wyskoczyć na pomoc kolegom. Wtedy mogło być dużo gorzej. To ja dwa razy dzwoniłem na częstochowską policję, co można sprawdzić w zapisie moich rozmów komórkowych. To młodzież z Pińczowa prowokowała naszych uczniów. Po zachowaniu tamtejszej młodzieży można było uznać, że jest pod wpływem alkoholu. Widać było duży luz, humor i chęć do zaczepki. Zresztą przechadzając się po parku, widziałem grupy trzymające w ręku alkohol i podśpiewujące sobie. Moi uczniowie na pewno nie byli winnymi tych zajść i jako świadek jestem gotów to powtórzyć w konfrontacji. Mam jednak nadzieję, że nie będziemy musieli się konfrontować, a z tego, co się stało we wtorek, wspólnie wyciągniemy wnioski – mówi.

Rozmowa z Dariuszem Gącikiem

Szukają życiowej drogi

Piotr Burda: Co ksiądz myśli słysząc o takich incydentach?

ks. Dariusz Gącik, rzecznik prasowy kurii biskupiej w Kielcach: Przykro o tym słuchać, ale pamiętajmy, że do Częstochowy jeżdżą tysiące maturzystów i takie przypadki mogą się zdarzyć. Nasz referat katechetyczny pewnie zajmie się sprawą.

Czy w tej sytuacji należy pomyśleć o jakiś zmianach w organizacji wyjazdów pielgrzymkowych, może np. powinni tam jeździć tylko ci, którym naprawdę na tym zależy?

– Tak jest w Skorzeszycach, gdzie odbywają się rekolekcje maturalne i nie ma żadnych problemów. Uważam jednak, że selekcjonowanie uczniów nie ma sensu. Może rzeczywiście ktoś wyjeżdża w innym celu niż modlitwa. Ale czasami jakieś słowo, niezwykły klimat Jasnej Góry do niego trafia i ta pielgrzymka robi na nim wielkie wrażenie i go odmienia. Pamiętajmy, że są to ludzie, którzy szukają życiowej drogi i budują świat wartości. Naprawdę większości pomagają te pielgrzymki, a takie incydenty nie mogą tego przesłonić. Sam znam taką osobę, która pojechała do Częstochowy tylko na wycieczkę, a jest od pięciu lat w zakonie.

To co zrobić, żeby takich incydentów więcej nie było?

– Odpowiedzialność za organizację pielgrzymek spada na katechetów i wychowawców i to oni muszą dołożyć wszelkich starań, żeby zapewnić młodzieży bezpieczeństwo.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *


Masz pytania? Napisz do nas:
redakcja@pinczow.com