Serwis Internetowy Miasta Pińczów

Wojniak w ratuszu, Dziadek w radzie. Przed radnymi ważna sesja i debata o stanie powiatu.

0 komentarzy

Po prostu ratują

14 kwietnia 2005 | , | Wyświetleń: 843

Niecały jeden strażak przypada na tysiąc mieszkańców powiatu Pińczów. By być w zgodzie z przepisami unijnymi, powinien przypadać cały „jeden”. Mimo to powiat pińczowski i tak ma największe w naszym województwie „nasycenie” zawodowa strażą pożarną.


Tak naprawdę, z komendantem i jednym pracownikiem cywilnym Państwowa Straż Pożarna w Pińczowie, to 44 osoby.


Tydzień temu jednostka odbyła swoją doroczną naradę – podsumowanie pracy za 2004 rok. Spotkaniu przewodniczył Wiesław Woaszczyna, komendant wojewódzki Państwowej Straży Pożarnej w Kielcach. W naradzie brali także udział włodarze wszystkich pięciu gmin, wchodzących w skład powiatu Pińczów. Według ustawy o samorządzie – odpowiedzialni za bezpieczeństwo na swoim terenie.



Kiedy w czwartkowe popołudnie z kościoła pod wezwaniem Świętego Jana i Ewangelisty w Pińczowie ruszał „marsz wdzięczności” za pontyfikat Ojca Świętego Jana Pawła II, strażacy pińczowscy jechali uprzątać skutki kolizji, do której doszło na ulicy Batalionów Chłopskich.


Straż w liczbach


Co wynika z raportu, przygotowanego przez pińczowską jednostkę? Jej utrzymanie w ubiegłym roku kosztowało kasę państwa 2,3 miliona złotych. W kwocie tej, oprócz pensji i bieżącej działalności, mieści się też zakup średniej wielkości samochodu ratowniczo-gaśniczego oraz opracowanie dokumentacji na budowę nowej strażnicy.


Pińczowscy strażacy w 2004 roku wyjeżdżali do akcji 414 razy. A więc częściej, niż raz dziennie. W liczbie tej zapisanych jest 181 pożarów, głównie wypalanie traw. Niestety, jak pokazał przebieg narady, bezmyślne podpalanie ugorów każdej wiosny napędza straży wiele niepotrzebnej pracy i kosztów.


Druga, duża grupa zdarzeń, do których wzywani byli pińczowscy strażacy, to „miejscowe zagrożenia”, wśród których prym wiodą wypadki i kolizje drogowe – 69 wezwań w ubiegłym roku.


Pocieszające jest, że w ubiegłym roku pińczowskiej straży nie przytrafił się żaden fałszywy alarm. W latach poprzednich było ich po kilka w roku.


Nie są sami


44 ludzi nie ochroniłoby powiatu, gdyby nie pomoc Ochotniczej Straży Pożarnej, włączonej w Krajowy System Ratowniczo-Gaśniczy. Jednostek takich w powiecie Pińczów jest siedem. Wśród nich najczęściej wykorzystywaną w ubiegłym roku była OPS Działoszyce. Co nie zmienia faktu, że słowa uznania należą się również pozostałym jednostkom – z Kij, Kozubowa, Michałowa, Pawłowic, Chrobrza i Złotej.
244 razy strażacy interweniowali w gminie Pińczów (stanowiącej terytorialnie połowę powiatu), a 160 razy w czterech pozostałych gminach i 244 w gminie Pińczów.


Pińczowscy strażacy zawodowcy dysponują nie najgorszym sprzętem. Gorzej jest w jednostkach OSP. Strażacy z Gór (gmina Michałów) mają wóz gaśniczy z 1967 roku! Ochotnicy z Pełczysk (gmina Złota Pińczowska) jeżdżą do pożarów pojazdem z 1969 rok. Ale są też jednostki, takie jak w Pawłowicach, czy od niedawna w Młodzawach, które mają do dyspozycji nowe auta.



Wydarzeniem roku 2004 była niewątpliwie zmiana na stanowisku komendanta pińczowskiej straży. Na emeryturę odszedł Mieczysław Kałucki. Nowym szefem jednostki został Grzegorz Jankowski (z lewej), wcześniej komendant straży buskiej. Swój „chrzest bojowy” w Pińczowie, przeszedł podczas wielkich ćwiczeń, zorganizowanych jesienią ubiegłego roku w zakładach gipsowych w Gackach.


Wychodząc do ludzi…


Dzisiejsza straż pożarna, to nie tylko wyjazdy do pożarów. To także profilaktyka przeciwpożarowa. Stąd szereg kontroli przeprowadzonych w różnych instytucjach i gospodarstwach indywidualnych, spotkania z dziećmi i młodzieżą, pokazy akcji ratowniczych, organizowanie konkursów, turniejów sprawnościowych i wielu innych akcji.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *


Masz pytania? Napisz do nas:
redakcja@pinczow.com