Poseł pirat ?
– Gdyby poseł Cepil nie wciągnął posła Kwiatkowskiego na chodnik, ten znalazłby się pod kołami samochodu posła Długosza – mówi poseł Zbigniew Nowak, oceniając wydarzenia, które w sobotę rozegrały się przed Sejmem. Dziś ma złożyć w tej sprawie wniosek do sądu grodzkiego
– To było w sobotę, około trzeciej nad ranem. Właśnie skończyliśmy obrady. Posłowie Cepil i Kwiatkowski [obaj z Samoobrony – red.] szli do domu poselskiego, a ja w kierunku auta, które zaparkowałem niedaleko. Zatrzymaliśmy się w połowie alejki – mówi poseł Nowak.
Z jego relacji wynika, że Józef Cepil stał na chodniku, a Marian Kwiatkowski 20-30 centymetrów od krawężnika. – Nagle zobaczyłem, że na wstecznym biegu, z dużym przyspieszeniem, prosto na nas jedzie srebrne BMW. Po numerach rejestracyjnych TK 11111 poznałem, że to auto posła Długosza. Zacząłem krzyczeć: Uciekajcie! Poseł Długosz jedzie! – opowiada. – W ostatniej chwili wciągnąłem posła Kwiatkowskiego na chodnik. Inaczej znalazłby się pod kołami BMW – dodaje.
Jego zdaniem Długosz jechał co najmniej 50 km/godz., choć obowiązuje tam ograniczenie do 20 km/godz. – Jezdnia ma w tamtym miejscu około czterech metrów szerokości. Byliśmy pewni, że nas ominie, tymczasem pędził prosto na nas – mówi zdenerwowany poseł Cepil.
Jeszcze bardziej oburzyło go późniejsze zachowanie posła Długosza. – Zwolnił, wychylił się i dał dyla. Widział przecież, co się stało, a mimo to uciekł – twierdzi Cepil. Posłowie zawiadomili Straż Marszałkowską. Jak twierdzą, jeden ze strażników był świadkiem zdarzenia. – W naszej obecności funkcjonariusze spisali notatkę służbową, z tego co się stało – dodaje Cepil.
Zbigniew Nowak zapowiada skierowanie sprawy do sądu. – Oczekuję, że pan Długosz nie będzie zasłaniał się immunitetem i wyrazi zgodę na rozpatrzenie tej sprawy przed sądem grodzkim w Warszawie, do którego złożę dziś doniesienie. Mam zamiar powiadomić również komisję etyki poselskiej o tym, że poseł Długosz jeździ jak pirat – zapowiada.
Nie sądzi, że Długosz chciał celowo „wjechać w posłów”. – Być może był zmęczony po długich obradach Sejmu. Ale najgorsze jest to, że nawet nie spytał, czy komuś coś się stało, tylko uciekł – podkreśla. – Zadzwoniłem do posła Długosza i zapytałem go, czy wie, co zrobił. Odpowiedział pytaniem, czy chodzi o tych trzech facetów, a potem dodał: „Co z tego?” – kończy poseł Nowak.



