Rodzinne zatrudnianie w powiatach
Syn starosty pińczowskiego pracuje w finansowanej przez powiat placówce. – Miał na Księżyc wyjechać szukać pracy? – pyta ojciec. Ale w zatrudnianiu rodziny w powiatowych placówkach przodują Starachowice.
Syn starosty pińczowskiego Andrzeja Kozery ma etat w Warsztacie Terapii Zajęciowej w Pińczowie. Czy z jego zatrudnieniem było wszystko w porządku, bada właśnie Prokuratura Rejonowa w Jędrzejowie, bo otrzymała doniesienie, że brał stamtąd pieniądze, ale nie świadczył pracy. – Jesteśmy na etapie postępowania sprawdzającego – informuje Zbigniew Grzelec, szef jędrzejowskiej prokuratury.
– To jeden z małych wątków, jakie sprawdza prokuratura – tłumaczy natomiast Edward Sobierajski, kierownik Warsztatu. Co konkretnego syn starosty robi w Warsztacie, nie chce jednak powiedzieć. – Jako kierownik nie muszę udzielać takich informacji – uzasadnia. Sobierajski jest kierownikiem od sierpnia, syna starosty zatrudnił jego poprzednik.
W zatrudnianiu rodziny na powiatowych etatach zdecydowanie przodują Starachowice.
Nieprzyzwoite pytania
Janusz Kędracki: Panie starosto, jak Pan skomentuje fakt, że prokuratura bada zatrudnienie syna?
Andrzej Kozera, starosta pińczowski: Bada, to niech bada. To nie jest moja sprawa.
Ale to Pański syn…
– Mój syn miał na Księżyc wyjechać szukać pracy?
Nie, ale czy akurat musiał ją znaleźć w placówce utrzymywanej przez powiat?
– Warsztat prowadzi Stowarzyszenie Rozwoju Kulturalno-Gospodarczego Powiatu Pińczowskiego, które mi nie podlega.
Ale pieniądze na ich działalność daje powiat.
– Powiatowe Centrum Pomocy Rodzinie, nie ja.
Którego szef Panu bezpośrednio podlega…
– Jak pan takie pytania będzie stawiał, to do niczego nie dojdziemy. Czy jest łamane prawo?
Panie starosto, a przyzwoitość…
– Dla przyzwoitości pan nie powinien o takie rzeczy pytać. Dziękuję bardzo (w tym momencie starosta przerwał rozmowę, odkładając słuchawkę).



