Rozmowa z trenerem Nidy
Po rundzie jesiennej piłkarze Nidy Pińczów zajmują 11. miejsce. To tylko 5 punktów przewagi nad pierwszą w strefie spadkowej Proszowianką, ale tylko 4 pkt straty do piątej Polonii Przemyśl.
Adam Gołąb: Czeka Was ciężka runda wiosenna. Jak jesteście do niej przygotowani?
Siergiej Gacenko, trener Nidy: Coś się nam udało, a coś się nie. Pierwszy etap przygotowań mieliśmy bardzo dobry, przepracowaliśmy go niezwykle solidnie. Drugi z powodu kapryśnej aury był już zupełnie inny. Nie było i nadal nie ma dobrych boisk. Byliśmy nawet zmuszeni trenować na … łąkach. Ale to zmartwienie wszystkich.
Po zakończeniu pierwszej rundy mówił Pan, że potrzebuje do wzmocnienia zespołu 2-3 zawodników. Drużynę zasiliło czterech nowych piłkarzy, ale tylu też odeszło.
Chcieliśmy ściągnąć więcej wartościowych graczy, ale nam się nie udało. Dziwię się nawet Pogoni Staszów, że znalazła środki na 12 zawodników z pierwszo- i drugoligowym stażem. U nas młody Osiński będzie dopiero wchodził do składu. Wołoszyn schował się nam w IV lidze, trochę za późno do nas trafił i nie jest jeszcze w pełni przygotowany. Liczę na Fedoriwa, bo jest doświadczony i ograny na polskich boiskach.
Największa bolączka Pańskiej drużyny?
Nie udało się wzmocnić śródka pola. Mam do dyspozycji ambitnych, ale młodych graczy.
Czy Nida utrzyma się w III lidze?
Zrobimy wszystko. Na ten cel poszło sporo pieniędzy. Rozliczone zostały zaległości. Chcemy to zrobić dla kibiców i środowiska w Pińczowie. Znam gorycz porażki i nikomu jej nie życzę, ale sam też nie chcę tego przeżywać. Proszę kibicować Nidzie.
Zaczynacie spotkaniem w Staszowie. W Pogoni bardzo dużo się zmieniło.
Ten klub wszystkich miło zaskoczył. Drużyna bardzo dobrze grała w ostatnich sparingach. To dobrze zorganizowany zespół, każdy wie, co ma robić. Obserwowałem ich wszystkie mecze i postaram się czymś zaskoczyć rywala. Muszę.



