Serwis Internetowy Miasta Pińczów

Dni Ponidzia 2026

1 komentarz

Stracone godziny – sprawca znaleziony

12 grudnia 2003 | , | Wyświetleń: 652

12 grudnia w budynku pińczowskiego LO został rozpylony gaz. Stało się to po pierwszej godzinie lekcyjnej.




Część uczniów poczuła zawroty głowy i nudności. Na miejsce wydarzenia przybyła straż pożarna, policja i pogotowie.




14 licealistów wymagających opieki lekarskiej przewieziono do szpitala w Busku Zdroju. Pozostałych zwolnieni do domów. Stracone godziny będą odrabiać w jedną z wolnych sobót.




Gazeta Wyborcza /lech/


Głupi żart licealisty z Pińczowa – 14 uczniów trafiło do szpitala




Czternaścioro uczniów pińczowskiego liceum ogólnokształcącego trafiło w piątek do szpitala z objawami zatrucia po tym, jak ich kolega rozpylił w szkole gaz łzawiący. W buskim szpitalu mógł się nimi zająć tylko jeden lekarz, bo w placówce nie ma pieniędzy na dyżury




Około godziny 9 na licealnym korytarzu uczniowie poczuli piekący gaz. – Szybko wybiegali ze szkoły, nauczyciele kazali wszystkim opuścić budynek, a sami wezwali policję i straż pożarną – relacjonował Mirosław Myca, oficer prasowy Komendy Powiatowej Policji w Pińczowie.




Ale nie wszystkim udało się uniknąć zatrucia. – Do naszego szpitala trafiło trzynaścioro uczniów w wieku 15-17 lat, jedna dziewczyna dotarła po paru godzinach. Ich stan określiłabym jako średnio-ciężki. Dzieci narzekały na zawroty głowy, kłucie w klatce piersiowej, bóle brzucha, kaszel, oszołomienie, nudności, niektóre wymiotowały, a część wręcz traciła przytomność. Dlatego najciężej poszkodowanych podłączaliśmy do kroplówek – opowiadała Ewa Bielak, lekarz zmianowy buskiego szpitala.




Nie obyło się bez kłopotów. – Musieliśmy natychmiast przynosić łóżka z innych oddziałów – dodała Ewa Bielak. W dodatku poszkodowanych przyjmowała sama, bo w buskim szpitalu od lipca nie ma dyżurów i lekarze pracują pojedynczo na zmiany. – To był horror. Trudno to było ogarnąć. Dobrze, że był w szpitalu ordynator i on pomagał nam przyjmować uczniów, ale gdyby do zdarzenia doszło w godzinach popołudniowych z taką liczbą poszkodowanych musiałby sobie poradzić jeden lekarz – powiedziała lekarka.




Policja już znalazła sprawcę zamieszania. – To szesnastoletni uczeń pierwszej klasy tego liceum. Użył ręcznego miotacza gazu produkcji zachodniej. Tłumaczył, że chciał sprawdzić czy to w ogóle zadziała, a potem wystraszył się swojego głupiego „żartu” i wyrzucił pojemnik w krzaki – poinformował Mirosław Myca.




Choć już wczoraj po południu stan zdrowia uczniów poprawiał się, to w szpitalu wszyscy zostaną co najmniej do dzisiaj.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *


Masz pytania? Napisz do nas:
redakcja@pinczow.com