Szkolić się nie chciał…
… to bezrobotnego wyrejestrowali.
Prawo do zasiłku dla bezrobotnych i ubezpieczenie stracił 22-latek z Gacek za to, że odmówił wyjazdu na szkolenie, organizowane przez Urząd Pracy z Pińczowa. Czuje się poszkodowany.
– Niesłusznie. Organizujemy kursy, zwracamy bezrobotnym za dojazd i wypłacamy zasiłki dla tych, którzy chcą się uczyć, ale nie będziemy ich prosić, żeby się zechcieli przekwalifikować – mówią urzędnicy. 22-latek – zgodnie z nowymi przepisami – został skreślony z listy bezrobotnych.
Janusz z Gacek z zawodu jest sztukatorem. Nie znalazł pracy w swoim zawodzie. Zarejestrował się jako bezrobotny. – Oni też nie mieli mi nic do zaoferowania. Chodziłem do biura regularnie odnotować się na liście – mówi mężczyzna.
Kilka tygodni temu zaproponowano mu szkolenie połączone z kursem na spawacza, bo w okolicy dla sztukatorów nie ma zajęcia. Szkolenie miało się odbyć w Jędrzejowie.
– To jest 50 km od Gacek. Nie mam bezpośredniego dojazdu do Jędrzejowa – tłumaczy 22-latek. – Wydałbym majątek na busy. Dlatego odmówiłem udziału w kursie.
Niedawno dostał zawiadomienie z Urzędu Pracy w Pińczowie, że za odmowę wzięcia udziału w szkoleniu został skreślony z listy bezrobotnych na trzy miesiące.
Ma ogromne pretensje do urzędników, którzy – jego zdaniem – skrzywdzili go. – Nie jestem ubezpieczony, więc nie mogę zachorować, bo będę musiał zapłacić za każdą wizytę lekarską – denerwuje się. – Tak właśnie Urząd Pracy wspiera bezrobotnych, że pozbawia ich wszelkich uprawnień. Jak mi się coś stanie, będę żądał odszkodowania od urzędu.
Pracownicy biura pracy są zaskoczeni postawą mężczyzny. – Jeśli bezrobotny, bez podania ważnej przyczyny, nie chce wziąć udziału w darmowym przecież szkoleniu, nie wykazuje „gotowości” do przekwalifikowania się, to zgodnie z nowymi przepisami, obowiązującymi od czerwca 2004 roku, zostaje skreślony na 90 dni z listy bezrobotnych. Traci prawo do zasiłku i ubezpieczenie. Po trzech miesiącach może się ponownie zarejestrować – wyjaśnia Aneta Wesołowska z pińczowskiego Urzędu Pracy.
– Ten pan miał od nas wiele propozycji kursów i szkoleń. Żadne mu nie pasowało. A przecież koszt takiego kursu to w przeliczeniu na jednego bezrobotnego 3000 zł. Po kursie zwracamy koszty dojazdów, a w trakcie szkolenia wypłacamy specjalne dodatki dla uczących się – miesięcznie około 100 zł.
Zdaniem urzędniczki, to, że 22-latek z Gacek nie miał pieniędzy na dojazdy do Jędrzejowa, nie jest żadnym wytłumaczeniem. – Nie podał powodu, dla którego nie chciał iść na ten kurs. Bezrobotni jeżdżą na szkolenia okazjami, umawiają się, jeżdżą w kilku jednym samochodem. A co by było, gdyby pan Janusz dostał ofertę pracy kilkadziesiąt kilometrów od domu? Też by powiedział, że pracować nie będzie, bo to za daleko? – pyta Aneta Wesołowska.
– W pracy bym zarabiał, dostał pensję. Po kursie nie mam żadnej gwarancji otrzymania pracy. Mogę mieć skończonych 10 szkoleń i dalej być bezrobotnym – obraża się na takie dictum mężczyzna.
Jak poinformowała nas Aneta Wesołowska, na trzymiesięczny kurs spawacza w Jędrzejowie nie zebrano z okolic Pińczowa odpowiedniej liczby chętnych. Nie wiadomo, czy szkolenie w ogóle się odbędzie.



