Serwis Internetowy Miasta Pińczów

Podsumowanie roku kulturalnego w Pińczowie.

0 komentarzy

Takie drobne powiązania…

12 kwietnia 2006 | , | Wyświetleń: 709






Szefowa pińczowskiej gminnej służby zdrowia zatrudniła syna, syn chce przejąć stomatologię, szeregowy dentysta stracił pracę










O mobbing i łamanie przepisów oskarża swoją byłą szefową Marek Czerw, stomatolog, który zrezygnował z pracy w podległej gminie Pińczów służbie zdrowia – w Samorządowym Zakładzie Opieki Zdrowotnej. Marianna Mycińska, dyrektor placówki, nie zgadza się z zarzutami dentysty, twierdząc, że wszystkie jej decyzje zgodne są z prawem. W sprawie mobbingu uważa, iż jest to wymysł jej byłego pracownika. – Nikogo nie traktowałam lepiej, niż stomatologię – mówi.




Mówi pracownik
– Proszę sobie wyobrazić taką sytuację: przychodzę rano do pracy, wchodzę do gabinetu, w którym pracuję od ponad roku, ale okazuje się, że jest w nim inny dentysta. Syn pani Mycińskiej, mojej szefowej. Chwilę później daje mi się do zrozumienia, że mam opuścić moje dotychczasowe miejsce pracy, bo ono już nie jest moje, lecz syna pani dyrektor. W praktyce oznacza to, że mam przenieść się do dużo mniejszego pokoju, z gorszym sprzętem – opowiada stomatolog. – Jeśli dodać do tego złośliwe uwagi pod moim adresem, wygłaszane przez panią Mycińską przy każdej okazji, zdecydowałem się zrezygnować z pracy. Mimo, że miałem umowę o pracę do końca grudnia 2006 roku – dodaje Marek Czerw.

Dla kogo gabinet?
– To nie był gabinet doktora Marka Czerwa, lecz mojego męża – ripostuje Maria Mycińska.
Dla wyjaśnienia: poprzednikiem pani Mycińskiej na stanowisku dyrektora gminnej służby zdrowia był jej nagle zmarły mąż, Stanisław Myciński, lekarz stomatolog. – Uważam, że gabinet mojego męża powinien stać pusty, do chwili, dopóki nie zatrudnię nowego pracownika. Tymczasem doktor Czerw zajął go sobie – wyjaśnia obecna pani dyrektor.
Syn dyrektor Mycińskiej ma za sobą osiem lat pracy w Krakowie. To stamtąd wrócił do Pińczowa. – Nie po to z mężem kształciliśmy syna, by nie mógł przyjść do pracy w miejsce zmarłego ojca – uzupełnia Maria Mycińska. – Znam wielu lekarzy, których dzieci pracują z nimi. Nie znam przepisów, które zabraniałyby zatrudnienia mi syna w służbie zdrowia, którą kieruję – dodaje.

Przepisy i podejrzenia
Okazuje się, że jednak takie przepisy są. Ustawa o pracownikach samorządowych jednoznacznie stwierdza, iż kierownicy samorządowych jednostek organizacyjnych, a tym w stosunku do gminy Pińczów jest gminna służba zdrowia, nie mają prawa zatrudniać swoich bliskich, jeśli, po zawarciu umowy powstałby między nimi stosunek bezpośredniej podległości służbowej. Tymczasem matka, Marianna Mycińska, jest bezpośrednią przełożoną swojego syna.
Zwolniony lekarz uważa, że działania te mają na celu przejęcie przez rodzinę Mycińskich znaczącej części stomatologii pińczowskiej, opłacanej przez Narodowy Fundusz Zdrowia. Przypuszczenia dentysty, który rozstał się z przychodnią, nie są bezpodstawne – syn doktor Mycińskiej już prezentował władzom gminy swój pomysł na restrukturyzację tej części służby zdrowia. Projekt przekształceń zakłada, że w zamian za cesję na jego rzecz kontraktu z Narodowym Funduszem Zdrowia, on sam doposaży w nowoczesny sprzęt gabinety dentystyczne w poradni, kierowanej przez matkę. Z projektem tym już zapoznała się komisja zdrowia Rady Miejskiej Pińczowa. Ale, jak podkreśla burmistrz Łukasz Łaganowski, decyzje żadne jeszcze nie zapadły.

Burmistrz wyjaśni
Burmistrz Łaganowski przyznał, że nie rozumie, dlaczego doktor Czerw sam nie zgłosił się do niego na skargę, jeśli pracowało mu się źle i czuł się szykanowany. Zamiast niego do ratusza przyszła jego matka.
– Zapytałem tę panią, czy ma pełnomocnictwo syna do reprezentowania go – opowiada burmistrz Łaganowski. – Z tego spotkania mam notatkę służbową, bo, kiedy zorientowałem się, o co chodzi, poprosiłem jedną z pań naczelnik, by była świadkiem rozmowy – dodaje.
– Kilka tygodni temu syn powtórzył mi uwagi, jakie pod adresem naszej rodziny wygłaszała jego szefowa. Uznałam, że nie mogę tego tak zostawić, dlatego poszłam na rozmowę z burmistrzem – mówi tymczasem matka dentysty. – Wizyta ta graniczyła z parodią – wspomina. – Najpierw sekretarka burmistrza koniecznie chciała wiedzieć, po co się umawiam, mimo że chciałam się zapisać na spotkanie w godzinach przyjęć interesantów. Nie widzę powodu opowiadania się w sekretariacie, po co chcę się spotkać z burmistrzem, w czasie, który ma on zarezerwowany na przyjmowanie obywateli. Po drugie, za prawdziwe kuriozum uważam wzywanie jakiegoś urzędnika, by był świadkiem naszej rozmowy – dodaje kobieta.
Skutkiem naszych wczorajszych dociekań o sytuację w gminnym SZOZ było nadzwyczajne wezwanie dyrektor Mycińskiej do Urzędu Miejskiego na popołudnie. Burmistrz Łukasz Łaganowski obiecał, że udostępni nam notatkę służbową z tej rozmowy.





Co mówi przepis?
Artykuł 6. ustawy o pracownikach samorządowych stanowi, że: „Małżonkowie, oraz osoby pozostające ze sobą w stosunku pokrewieństwa, do drugiego stopnia, lub stosunku powinowactwa pierwszego stopnia i przysposobienia, opieki, lub kurateli – nie mogą być zatrudnieni u pracodawców samorządowych, jeżeli powstałby między tymi osobami stosunek bezpośredniej podległości służbowej.”






Kto jest kim?
Marianna Mycińska, jako dyrektor gminnej służby zdrowia, jest pracownikiem samorządowym. Zajmowane przez nią stanowisko zapisane jest bowiem jako „jednostka organizacyjna gminy, posiadająca osobowość prawną”. W tym kontekście, w świetle cytowanego wyżej przepisu, nie wolno jej zatrudnić u siebie swojego syna, gdyż pozostaje ona z nim w stosunku pokrewieństwa drugiego stopnia.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *


Masz pytania? Napisz do nas:
redakcja@pinczow.com