To było kilka sekund
Zginęli dwaj motolotniarze z aeroklubu w Pińczowie. Maszyna, którą lecieli, wpadła do Nidy.
Do tragedii doszło w czwartek wieczorem. Dwaj członkowie pińczowskiego aeroklubu, jeden miał 28, drugi 33 lata, wybrali się na rekreacyjny lot nad miastem. – Naoczni świadkowie mówią, że usłyszeli nagle trzask i zobaczyli motolotnię wykonującą ruch wirowy, a potem jej upadek do rzeki. Wszystko to trwało kilka sekund – mówi Jan Kozieł, naczelnik wydziału kryminalnego Komendy Powiatowej Policji w Pińczowie.
Na miejsce wypadku bardzo szybko przyjechała policja i pogotowie. – Mężczyzn nie dało się już uratować, śmierć nastąpiła na miejscu – mówi naczelnik Kozieł.
Wstępnie ustalono, że przyczyną wypadku była awaria motolotni. – Sprzęt był własnością jednego z pilotów. W aeroklubie dowiedzieliśmy się, że ostatnio badano stan techniczny tej motolotni i dopuszczono ją do lotów – mówi naczelnik Kozieł. Przyczyny wypadku bada specjalna komisja z Aeroklubu Polskiego. Dochodzenie prowadzą też policja i prokuratura.



