Trzeba odrabiać straty
Mecz, który zelektryzował nasze środowisko piłkarskie i nie tylko piłkarskie. Baraż o II ligę Nidy Pińczów z mistrzem IV ligi podkarpackiej Izolatorem Boguchwała w relacji jednego z największych dzienników południowej Polski, czyli „Dziennika Polskiego”. Wypowiedzi trenerów oraz bohatera meczu – bramkarza Nidy, Konrada Majcherczyka.
——————————————
Mistrz IV ligi świętokrzyskiej miał być dla Izolatora stosunkowo łatwym kąskiem, ale rację miał trener Grzegorz Opaliński, zalecając ostrożność. Klub z Pińczowa nie jest przygotowany organizacyjnie na występy w półzawodowej II lidze, ciągnie się za nim afera z trenerem Ireneuszem P., zatrzymanym przez CBŚ i oskarżanym o korupcję w policji, najlepszy strzelec drużyny Robert Chlewicki długo leczył uraz i do dzisiaj nie odzyskał formy, jednak w sobotę wszelkie kłopoty zeszły na dalszy plan. Gospodarze zmobilizowali się, zrealizowali cel i w Boguchwale zagrają ultradefensywnie, szukając szczęścia w kontratakach. – Szansę na awans oceniam 50 na 50. Na własnym boisku rzadko zawodzimy – stwierdził napastnik Izolatora Tomasz Walat. Najlepszy strzelec IV ligi podkarpackiej bodaj tylko raz zagroził bramce Nidy. Nie otrzymywał piłek od pomocników, a jego partner w ataku Tomasz Płonka też mu nie pomagał.
Mecz mógł się ułożyć po myśli naszej drużyny, jednak spięci zawodnicy pudłowali nawet z kilku metrów. Przed przerwą dobrych okazji nie wykorzystali Jarosław Kuter i Bartosz Karwat (relacjonujący spotkanie dziennikarz rzeszowskiego Radia Centrum przedstawiał go jako Bartosza Karwana), po zmianie stron – już przy niekorzystnym wyniku – Mirosław Iwanowski, a po „główce” Macieja Rusina piłkę z linii bramkowej wybił pomocnik Nidy Tomasz Rabiej. Jednak przez większą część spotkania toczono zaciętą walkę w środku boiska i składnych akcji było jak na lekarstwo.
Graczem meczu okrzyknięto Konrada Majcherczyka, który za bohatera się nie uważał. – Bramkarz jest od tego, żeby łapać piłki. Inna sprawa, że miałem tego dnia bardzo dużo szczęścia – przyznawał. I dodawał, że 1-0 to zaliczka skromna, ale lepszy rydz, niż nic.
Piłkarzy Izolatora dopingowało w Pińczowie kilku zawodników Siarki i jej trener Stanisław Gielarek. Jeśli zespół z Boguchwały awansuje do drugiej ligi, tarnobrzeżanie znajdą się w trzeciej.
Zdaniem trenerów
Zdzisław Maj, Nida:
– Izolator zaczął grać dopiero, gdy stracił gola. Wcześniej nie przypominał drużyny, o której słyszałem tyle dobrego. Jedziemy do Boguchwały pełni nadziei, ale o sukces będzie szalenie trudno.
Grzegorz Opaliński, Izolator:
– Z wyniku 0-1 nie ma co robić tragedii. Na swoim terenie jesteśmy w stanie nadrobić straty z nawiązką. Odczuwam jednak niedosyt, bo gdyby nie pomyłka obrońców, pewnie skończyłoby się remisem i w rewanżu byłoby łatwiej. (TSZ)
1-0 Kula (68).
Nida: Majcherczyk – Myca, Karpiński (58 Kłos), Szafraniec, Mika – Rabiej, Głuc, Kołodziejczyk, Ciekalski (88 Bisikiewicz)- Zaręba (90 Wrona), Kula (81 Chlewicki).
Izolator: Kwaśny – Kopiec, Woźniak, Iwanowski, Szpond – Karwat (72 Burak), Kuter, Cupryś, Domin (85 Szczepański) – Walat, Płonka (63 Rusin).
Sędziował Marcin Borski z Warszawy. Żółte kartki: Szafraniec, Karpiński, Rabiej – Karwat, Kopiec, Rusin.
Więcej w papierowym wydaniu oraz na internetowych stronach Dziennika Polskiego – www.dziannik.krakow.pl – 16-06-2008



