Tydzień z głowy. O czym mówią drzewa
Te przydrożne głównie o tym, że jest kampania wyborcza. I kto ich kosztem chce zostać posłem czy senatorem. Niestety, takich mamy wielu. Zarówno tych wysoko posadzonych, jak marszałek województwa, obecni parlamentarzyści, jak i takich, którzy o zasiadaniu w ławach na Wiejskiej mogą tylko pomarzyć.
W tej kampanii dominuje PSL, ale nie brak też kandydatów PO, PiS, SLD i mniejszych partii. Ich plakaty wiszą poprzyklejane i poprzybijane na pniach drzew przy większości świętokrzyskich dróg. Czytelnicy informują nas, że nie tylko na tych najbardziej ruchliwych krajowych czy wojewódzkich, ale nawet na dróżkach przy cmentarzu.
Wieszać plakatów na przydrożnych drzewach nie wolno, nie tylko ze względów ekologicznych czy estetycznych. Wiedzą, a przynajmniej wiedzieć powinni o tym, wszyscy kandydujący. Ci zajmujący wysokie stanowiska w szczególności. I pewnie wiedzą, bo gdy tylko zwrócimy się do któregoś z uwagą, że wisi na drzewie, to ubolewa. Udają, że to bez ich wiedzy, że współpracownicy nie posłuchali itp. A potem robią to samo, bo za powieszenie plakatu na drzewie nie muszą płacić.
Przed nami ostatni tydzień kampanii, biedne drzewa jeszcze bardziej zostaną obwieszone kandydatami. A zarządcy dróg, przy których rosną, nie odważą się temu przeciwstawić, aby nie narażać się obecnym i przyszłym decydentom. Policja i straż miejska również nie zareagują z tych samych powodów, choć z wykryciem sprawców nie miałyby najmniejszych problemów. Sami pokazują swoje twarze. Wprawdzie mocno wyretuszowane, ale podpisane wielkimi literami, żeby nie było wątpliwości, do kogo należą.
Będą więc przydrożne drzewa tej pięknej złotej polskiej jesieni świadczyć także o tym, ile u nas prawo znaczy. A przy okazji o tych, którzy to prawo stanowią i powinni dawać przykład przestrzegania. Nie po raz pierwszy i ostatni. Niestety.



