U bram ZUS
– Od dłuższego czasu zwykły człowiek, taki jak ja, nie może wjechać na parking przed budynkiem ZUS-u w Pińczowie! Prawo wjazdu mają tylko pracownicy zakładu i ekstragoście. Ja natomiast, przynajmniej raz w miesiącu, zmuszony jestem „porzucić” swój samochód na poboczu ulicy 3 Maja. A potem gimnastykuję się, jak na tej ruchliwej drodze zawrócić auto, żeby z powrotem wrócić do miasta! – zgłosił nam problem jeden z czytelników „Echa Dnia”. Postanowiliśmy pójść tropem interwencji naszego czytelnika. Pińczowski odział Zakładu Ubezpieczeń Społecznych mieści się w budynku przy ulicy 3 Maja. Instytucja jest nieco oddalona od centrum miasta. Dojeżdża się do niej trasą wylotową w kierunku na Jędrzejów. Podjechawszy przed siedzibę instytucji, zauważyliśmy, że brama wjazdowa na niewielki parking przed budynkiem była zamknięta. Na placyku co prawda stały samochody, ale petenci nie mogli się do niego dostać. Mogli jedynie wejść do środka pieszo. Jeśli tak jak my, przyjechali samochodem, musieli zaparkować go po drugiej stronie ulicy, na kawałku rozjeżdżonego pobocza. Portier, zapytany, dlaczego plac jest zamknięty, odpowiedział nam: – To zarządzenie odgórne! Pustawy plac przed instytucja państwową i samochody klientów, zaparkowane po drugiej stronie ruchliwej ulicy, wylotówki” na Jędrzejów. [foto: T. Krąż] Tymczasem, by wrócić z ZUS-u do miasta, potrzeba nie lada umiejętności! Ruchliwa, bo wylotowa szosa i brak zatoczek, na których dałoby się zawrócić. Chyba tylko starzy pińczowianie znają wystarczająco dobrze miasto i wiedzą, gdzie najbliżej urzędu można wykonać manewr skrętu w kierunku miasta. Pozostali, nie znający topografii, mogą spokojnie przejechać nawet kilkaset metrów, w poszukiwaniu odpowiedniego do skrętu miejsca! Tymczasem instytucję tę co miesiąc odwiedzają setki, jeśli nie tysiące klientów! W grupie tej są też przedsiębiorcy, którym trudno zarzucać, że wyprawa samochodem, to fanaberia. Dla nich czas to pieniądz! I co? I również parkują samochody na poboczu ulicy 3 Maja. Nie pozostało nam więc nic innego, jak tylko sprawdzić, o co w tym wszystkim chodzi. W pierwszej chwili Krystyna Szczecińska, kierownik oddziału pińczowskiego ZUS-u, była mocno zaskoczona naszym pytaniem o dostęp do parkingu. Następnie dyskusja przeniosła się na tematy ogólniejsze, a mianowicie, czym jest instytucja publiczna i komu winna ona służyć. Na koniec udało nam się uzyskać wyjaśnienie tej kuriozalnej sytuacji. Okazuje się, że jakiś czas temu jeden z klientów placówki uszkodził samochód pracownika firmy. Ponadto z placu przed siedzibą urzędu poginęły ozdobne rośliny. I te dwa zdarzenia stały się, między innymi, główną przyczyną, dla której brama wjazdowa na parking została zamknięta przed klientami. Inna sprawa, że placyk jest ciasny, szczególnie jeśli na początku godzin urzędowania ustawią tam swoje samochody pracownicy ZUS. W trakcie rozmowy z nami kierownik Szczecińska nakazała portierom otwarcie bramy. Kiedy opuszczaliśmy teren ZUS-u metalowa brama już nie chroniła dostępu na parking przed siedzibą urzędu. Oby na stałe, wszak to urząd jest dla obywatela, a nie odwrotnie i powinien maksymalnie ułatwić mu załatwienie swojej sprawy. Wkrótce to sprawdzimy.





