Wybrukowany i… wybrakowany
Pińczowianie nie chcą „klepiska” w centrum miasta – Radni miejscy wstrzymali przebudowę pińczowskiego parku. Ponad dwieście tysięcy złotych z pieniędzy podatników wyrzuconych w błoto? Wszystko wskazuje na to, że tak! Po wielu miesiącach bezskutecznych protestów mieszkańców Pińczowa na temat tego, co z ich parkiem robią władze miejskie, radni zdecydowali się powiedzieć urzędnikom miejskim „nie”! Skandal? Czy tym właśnie jest przebudowa pińczowskiego rynku? Wychodzi na to, że prace, które od ubiegłego roku są prowadzone w centralnym placu miasta, opierają się na dwóch odrębnych projektach! Pierwszy z nich to „wypłycenie fontanny„. Drugi to „modernizacja alejek parkowych„. Jak będzie wyglądać całość po zakończeniu inwestycji, nikt nie wie! Nikt też nie wie, ile w rzeczywistości ma ona kosztować. Nie ma bowiem wizualizacji miejskiego zieleńca po zakończeniu robót. Nie ma też chociażby ramowego kosztorysu całej inwestycji! Nie ma, bo gdyby były, Komisja Rewizyjna nie dawałaby burmistrzowi Łukaszowi Łaganowskiemu czasu na przygotowanie makiety parku i jej finansowych skutków! Zaczął się remont… „Klepisko„, „lądowisko dla helikoptera burmistrza” to delikatniejsze z epitetów, jakich pińczowianie używają na określenie tego, co stało się z ich parkiem. Gęsto zarośnięty zieleniec w centrum miasta, oblegany od wczesnej zimy do później jesieni przez wszystkie pokolenia pińczowian, od kilku miesięcy jest wyłączony z użytku. Jesienią ubiegłego roku rozpoczęła się jego przebudowa. W pierwszej kolejności do przeróbki poszła zabytkowa fontanna, stojąca na dnie głębokiego zbiornika przeciwpożarowego. Licząca sobie ponad czterysta lat kamienna rzeźba pojechała do Kielc, do pracowni konserwatorskiej. Tutaj specjaliści oczyścili ją, jak się okazało, z ponad dwustuletniego nalotu, uzupełnili ubytki i zakonserwowali. Odnowiona rzeźba, zwana przez pińczowian „balaskiem”, do parku już nie wróciła. Po powrocie do Pińczowa została umieszczona w Muzeum Regionalnym. W czasie gdy rzeźba była poddawana konserwacji, wynajęta firma wypłycała głęboki basen. W miejsce dwuipółmetrowego dołu powstał trzydziestocentymetrowy brodzik. Na jego środku ma stanąć replika zabytku. Replika wykonana z kamienia pińczowskiego. Równolegle do tamtych prac, na przełomie października i listopada 2003 roku rozpoczęła się modernizacja parkowych alejek. Pierwszy jej etap przewidywał wybrukowanie placu wokół odnowionego basenu. Wykonanie tej części planu w praktyce oznaczało usunięcie srebrnych świerków i wiekowych tui, rosnących tuż przy starej fontannie. Ludzie to widzieli… Pińczowianie z przerażeniem odnotowali, że „ich” drzewa zostały wyrwane z korzeniami, a następnie przewleczone przed cmentarz z czasów II wojny światowej na Zawięzieniu i tam posadzone. Czy przyjmą się w nowym miejscu, okaże się już za kilka tygodni, gdy nadejdzie wiosna. Jednak specjaliści, z którymi rozmawialiśmy o przesadzaniu starych drzew, dają im znikome szanse… Tymczasem prace w parku miejskim trwały dalej. Na początek, wokół prawie już ukończonego nowego basenu, zniknęła kilkudziesięciocentymetrowa wierzchnia warstwa ziemi. W jej miejsce pojawiła się warstwa tłucznia, następnie piach, po czym do dzieła przystąpili brukarze. Był już grudzień 2003 roku. Jednakże dzięki łaskawej pogodzie udało im się zakończyć prace przed pierwszym śniegiem. I co się okazuje? Już w chwili odbioru wiadomo było, że bruk wokół nowej fontanny jest ułożony źle! Mimo to Urząd Miejski zapłacił wykonawcy niemal całą kwotę za wykonaną pracę! Około 100 tysięcy złotych! Jako gwarancję na ewentualne reklamacje pozostawił sobie w rezerwie nieco ponad 10 tysięcy złotych. I to właśnie ta kwota ma przymusić firmę, by na wiosnę tego roku przełożyła bruk od nowa. Zdaniem urzędników miejskich, na połowie placyku. Zdaniem Komisji Rewizyjnej, na całym! Nie chodzi bowiem o to, że plac jest wyłącznie nierówny. Chociaż do gładkości mu daleko! On się sypie! Granitowe kostki da się wyjąć gołą ręką! Ale to nie sypiący się bruk bulwersuje ludzi. Pińczowianie czują się okradzeni z miejsca, gdzie od pokoleń przychodzili wypocząć. I właśnie tę opinię społeczną przekazał samorządowi Leszek Połetek, przewodniczący jego Komisji Rewizyjnej. Co innego badali… Komisja Rewizyjna zajęła się parkiem i fontanną przy okazji kontroli przetargów, przeprowadzanych przez Urząd Miejski w 2003 roku. Jeśli chodzi o przetargi, nie dopatrzyła się żadnych uchybień. Przejrzała natomiast dokumenty dotyczące przebudowy parku. W oparciu o to, co udostępnili radnym urzędnicy miejscy, komisja sformułowała wnioski pokontrolne. Jednoznaczne! Wstrzymać wszelkie prace w parku do czasu, aż urzędnicy miejscy przedstawią radnym makietę, jak ma wyglądać zieleniec po zakończeniu inwestycji. Usunąć granitową kostkę ułożoną wokół fontanny, gdyż skwer w centrum miasta to park, a nie rynek. W jej miejsce ułożyć zwykłą kostkę brukową, by dzieci mogły bezpiecznie tutaj się bawić. Przedstawić Radzie Miejskiej koszt, przynajmniej przybliżony, ale całkowity inwestycji. – Jest jeszcze czas na naprawienie tego, co zostało zniszczone. Kostka granitowa, skoro jest już zapłacona, może być wykorzystana gdzie indziej! Ale żadną miarą nie może zostać w parku! A skoro i tak trzeba ją przekładać, trzeba ją w ogóle zabrać z parku. Inaczej ludzie tego panu nigdy nie wybaczą! Nam nie wybaczą – Leszek Połetek, przewodniczący Komisji Rewizyjnej apelował do burmistrza Łukasza Łaganowskiego. – Kiedy głosowaliśmy za przebudową fontanny, nikt nam nie mówił o wyrywaniu drzew, o przebudowie alejek, o brukowaniu placu. Czy pan burmistrz działa sam w tym mieście? – pytał. Na zakończenie swojego wystąpienia zwrócił jeszcze Łaganowskiemu uwagę, że replika fontanny, wykonana z kamienia pińczowskiego, będzie się „gryźć” z wyłożonym marmurem basenem. – Żeby nie zdarzyło się tak, jak za poprzedniej ekipy, gdy za wodotrysk służyło pomarańczowe sitko od konewki – dodał z goryczą. Gwoli ścisłości: jeszcze nigdy burmistrz Łaganowski nie usłyszał tylu krytycznych uwag pod swoim adresem, co podczas wtorkowej sesji. Co innego wyszło… Wystąpienie radnego Połetka burmistrz Łaganowski odebrał w charakterystyczny dla siebie sposób – jako atak personalny na jego osobę. – Panie burmistrzu! Używa pan tutaj demagogii – ripostował radny. – Ludzie nie chcą bruku w parku. Jeśli popełniło się błąd, należałoby się do niego przyznać i uratować co się da! Finał dyskusji: radni jednogłośnie przyjęli wnioski Komisji Rewizyjnej. Samorząd chce zobaczyć wizualizację przebudowanego parku. Chce też wiedzieć, ile inwestycja będzie gminę kosztować. I nie chodzi tutaj o bagatelne kwoty. W ubiegłym roku na wypłycenie basenu i tę niechlubną kostkę miasto wydało około 220 tysięcy złotych. W tegorocznym budżecie zapisanych jest kolejnych 150 tysięcy złotych na modernizację alejek. Nie wiadomo, czy wystarczy pieniędzy na wszystkie ścieżki. Nie wiadomo też, ile będzie kosztować odbudowanie zieleni na nie zabrukowanych skwerkach. Że wymagać ona będzie odbudowy, nie ulega najmniejszej wątpliwości – po ostatnich pracach trawniki parkowe są po prostu zdewastowane! Nie mówiąc o powycinanych krzewach, w miejsce których wypadałoby nasadzić nową zieleń. Czy to się wyjaśni? Bez odpowiedzi pozostaje na razie pytanie, jak w ogóle mogło dojść do takiej sytuacji. Zazwyczaj bowiem, jeśli samorządy przymierzają się do przebudowy centralnych punktów w mieście, wynajmują doświadczone pracownie architektoniczne. Nie rzemieślników, lecz wizjonerów-artystów! Bowiem skutki zmian będą trwać przez dziesiątki lat. Artyściwizjonerzy opracowują kilka projektów tego, co może powstać w danym miejscu. By było z czego wybierać. Następnie władze pokazują ludziom projekty do akceptacji. W żadnym razie nie ukrywają ich głęboko w urzędniczych biurkach. A właśnie coś takiego zdarzyło się w Pińczowie. Wszystko można naprawić Poproszony o komentarz do całej tej sytuacji Janusz Cedro, świętokrzyski wojewódzki konserwator zabytków, bez którego zgody nie ma mowy o jakichkolwiek pracach w zabytkowej starówce Pińczowa, stwierdził, iż w założeniach przebudowany park miał być kompromisem pomiędzy zieleńcem a skwerem. Przetrzebiona zieleń miała prześwietlić plac, tak by z jednej pierzei było widać pozostałe trzy ściany Rynku. Jego zdaniem, do rewolucyjnych zmian w parku nie doszło, gdyż – za wyjątkiem wybrukowania najbliższego otoczenia fontanny – nie zmienił się układ alejek parkowych. W sprawie wstrzymania prac i oczekiwań Komisji Rewizyjnej przyznał, iż jest to okazja, by zrewidować plany urzędników miejskich i opracować wizualizację skweru. Zgodną z oczekiwaniami ludzi – przyznał na koniec rozmowy.



