Z Mazowsza na Ponidzie
Niecałe 2 godziny, z prędkością 112km/h lecieli motolotniarze z Sochaczewa do Pińczowa, by odwiedzić i zobaczyć jak działa jedyny w Polsce społeczny aeroklub.
Wszystkich miłośników tego sportu przyciągają tu rewelacyjne warunki, czyli korzystne prądy powietrzne, swobodny dostęp do przestrzeni powietrznej i pięknie położone lotnisko. Wśród przybyłych gości był również wiceburmistrz Sochaczewa – Jerzy Żelichowski – Pińczowianin z urodzenia i miłośnik tego sportu.

Rewelacyjna pogoda, dobra widoczność i sprzyjające wiatry pozwoliły na szybkie dotarcie na Ponidzie. Lecąc na wysokości 1000m nieco zmarzli, ale do tego są przyzwyczajeni. Jeżeli chodzi o pińczowski aeroklub, byli zaskoczeni. Nic dziwnego: działający społecznie, wiele zdziałał – dokonał gruntownego remontu zaplecza technicznego, umożliwiającego prowadzenie profesjonalnego i bezpiecznego szkolenia.

Obecny dyrektor ośrodka, instruktor i egzaminator, Leszek Mańkowski, mimo problemów finansowych (chodzi o nieżyciowe przepisy podatkowe obciążające aeroklub opłatami za wcześniej przeprowadzone roboty zabezpieczające lotnisko przed powodzią), z jakimi boryka się ostatnio, ma nadzieję, że uda się ocalić ośrodek, a widok motolotni i paralotni nad Pińczowem, do którego już tak przywykliśmy, nie będzie tylko wspomnieniem.











