Żałoba…
Ciągłe czuwanie wiernych w kościołach, flagi państwowe z czarnymi wstęgami, apele szkolne, poświęcone pamięci Ojca Świętego – tak wczoraj wyglądał Pińczów.
Jednakże to nie oficjalne oznaki żałoby po zmarłym w sobotę Papieżu-Polaku, Janie Pawle II, wywierały największe wrażenie. O prawdziwych uczuciach ludzi mówiły detale.
Małe dziecko, ustawiające świeczkę pod krzyżem, z trudem wymawiające słowa „dla Papieża”. Gwałtownie milknąca klasa, której nauczycielka zwraca uwagę, iż niestosownie się zachowuje. Ksiądz, przemawiający do młodzieży przed rozpoczęciem wspólnej modlitwy, cytujący słowa Ojca Świętego: „wymagajcie od siebie, nawet wtedy, jeśli nikt tego od was nie wymaga”. Ludzie, modlący się w przedsionkach pińczowskich kościołów…
– Chyba w dniu pogrzebu Papieża pojedziemy z córką i jej dziećmi do Krakowa. Chcemy być z ludźmi. Przedsionek kościoła, to nie to samo, co kościół. Człowiek odmówi modlitwę i wychodzi. Nie ma jak się zadumać, czy dłużej pomyśleć, nad tym, co się stało – to wypowiedź kobiet, które spotkaliśmy przed jedną z pińczowskich świątyń, która była… zamknięta. – Wysłuchałem niedzielnego kazania z prawdziwym wzruszeniem. Było takie, jakie pragnąłem usłyszeć. Było o Ojcu Świętym, naszym Papieżu, którego już z nami nie ma – to uwaga innego z naszych rozmówców.

Apel dla Ojca Świętego w pińczowskim Gimnazjum nr 2
imienia Adolfa Dygasińskiego
Wczoraj pińczowianie, podobnie jak miliony ludzi na całym świecie chcieli rozmawiać o Janie Pawle II, chcieli modlić się o spokój Jego duszy, chcieli, rozmawiając ze sobą, raz jeszcze przeżywać ten wyjątkowy pontyfikat…




